Marcin Nagórek

Blog - komentarze

12/02/2018
Nie, Paweł, to nie ja.
08/02/2018
W bezpośrednim pojedynku bym ja ograł. Sam wiesz, że na 3 km w bezpośredniej rywalizacji jestem ciężki do ugryzienia ; )
26/01/2018
Dzięki za odzew. Pamiętajcie, że komentarze też mnie motywują do wpisów ; )

Drugi start na 1000 m uważam za nieudany. Liczyłem co najmniej na 2:31, wyszło 2:33. Ale akurat w tym momencie wszystko poszło źle, napiszę o tym w nowym wpisie. Atakuję dalej i ogólnie jestem w niezłej dyspozycji.

Hans - po rejestracji dostajesz powiadomienia na maila. Wpisu brak, bo raz, że tradycyjnie jestem zasypany robotą, ale dwa - od grudnia gram w Wiedźmina 3 w wolnych chwilach : ) Jestem miłośnikiem Sapkowskiego i czekałem tylko na kupno nowego sprzętu, żeby w to zagrać - chociaż normalnie w ogóle nie gram w gry komputerowe. Tego nie mogłem przepuścić i gra jest genialna, tylko to straszliwy pożeracz czasu. Jeśli się to zbierze, plus moje różne inne aktywności, to okazuje się, że nie mam kiedy pisać. Do tego sporo rąbię do Magazynu Bieganie w wersji papier i on line i potem czuję się totalnie wyzuty z energii twórczej. Cały czas mam jednak mocne postanowienie poprawy. Komentarzami mnie zmobilizowaliście, no i są starty do opisania, więc się biorę!
02/01/2018
Przerwa do wypoczynku mogła być na odcinkach pod 800 metrów. Biega się np 5x200m mocno i przerwa jest bardzo długa - ale wysoki kwas, więc trudno to nazwać pełnym wypoczynkiem ; )
01/01/2018
To nie jest takie proste. Ja używam terminów szybkościowiec/wytrzymałościowiec jako pewnego skrótu myślowego, a normalnie ludzie są w różnym miejscu osi. Jedni mają lekką skłonność szybkościową, ale nadal spory talent wytrzymałościowy, inni inaczej. Każdy jest miksem różnych włókien, a typy czyste to rzadkość, może w ogóle niespotykane.

Co do konkretów, to Tegenkamp był mocniejszy na 1500/5000 m niż na dłuższych dystansach, co sugeruje dość silny skręt w kierunku szybkościowym. Trudno go jednak nazwać typowym szybkościowcem w momencie, gdy jego 800m było bardzo słabe. Centrowitz jest podobnym typem, mocny na 1500/5000m, na 800m dość słaby.
30/12/2017
Ada, zaczynam rozumieć ludzi biegających w przebraniu, bo ubranie się na taki lajtowy bieg w nietypowy sposób sprawiło mi dużą przyjemność. Można się wyżyć dizajnersko, a do tego potraktować to jako protest przeciwko gadżetomanii. Tzn - dominacji wielkich marek i związanej z tym monotonii ubiorów (na mityngach lekkoatletycznych wszyscy zawodnicy mają ubrane praktycznie to samo i trudno ich rozróżnić). Co więcej, koszula, w której biegałem, ma pewne znaczenie symboliczne - w 1998 roku byłem w niej na Woodstocku jeszcze w Żarach. Leżała na dnie jakiejś szafy przez prawie 20 lat i podczas remanentu ją odnalazłem. Bardziej symboliczne byłoby już tylko ubranie starego munduru harcerskiego - który też znalazłem ; )

Podbiegi - optymalny dobieg to 3 km i tyle mam. Jeszcze bardziej optymalne byłoby tylko, gdybym nie musiał tych 3 km wracać. Na koniec wystarczyłby 1-2 km. Ale bardziej ważny jest dla mnie spokój - brak samochodów, ludzi, dzięki czemu mogę się skupić tylko na treningu. Na koniec jestem tak zmęczony, że każdy dodatkowy bodziec mnie rozprasza.

Odpoczynkiem jest zbieg, dzięki czemu całość można uznać za bieg zmienny, w cyklu podbicie-obniżenie intensywności. Albo zabawę biegową. Na tym trzaskam te wysokie objętości, dzisiaj powtórzyłem 30x237, co daje 14 km na samym podbiegu. Zupełnie inaczej biegam sprinty - tam jest krótki strzał na maxa i długa, relaksowa przerwa w spacerku i podziwianiu widoków. Do sprintów dobiegam trochę więcej - 4,5 km w jedną stronę i często to cisnę, podobnie jak powrót.

Gimnastykę robię. Czyli 3 km dobiegu, gimnastyka, 8-14 km zabawy biegowej na górce, chwila na złapanie oddechu i 3 km męczarni do domu. Po tak długim akcencie koniec ledwo biegnę.
28/12/2017
Arek są zaległości w blogu. Pisałem ze dwa lata temu ; ) Nie mogę teraz tego znaleźć na szybko, a wychodzę z domu. Prosty przyrząd geodezyjny sprzed lat - skrzyżowane kije, usztywnione poprzeczną beleczką, ich końce na dole dają równo metr, u góry wystają tak, że wygodnie się je chwyta. Do zrobienia w 5 minut w domu : )
27/12/2017
Podbiegi w tym wydaniu muszą być biegane bardzo luźno, inaczej tracą sens. Co do siły - robię bardzo dużo i w niektórych okresach codziennie. Tylko ćwiczenia w domu. Lekki trening siłowy może powodować wyrzut hormonu wzrostu, czyli pośrednio poprawiać regenerację. A moja periodyzacja polega głównie na tym, że w sezonie startowym odpuszczam siłę. Kiedyś - zupełnie na wiele tygodni, teraz mniej. Ćwiczenia pozostają raczej te same. Mnie to nie nudzi, lubię robić sprawdzone zestawy.

Zapomniałem się pochwalić we wpisie, ale ostatnio trzasnąłem w jednej serii 400 brzuszków : ) Wpis o sile pewnie się jeszcze pojawi, bo to dla mnie ważna część treningu - kto wie, czy nie bardziej psychicznie niż fizycznie.
26/12/2017
Najlepsza metoda to wykorzystać taki podbieg, jaki się ma : ) Ja taki długi mam tylko jeden, więc nie mam wyboru. Kiedyś chyba wrzucałem zdjęcie - jest trudny. Po lekkim piasku i błocie, po korzeniach drzew, z kilkoma zakrętami, coraz bardziej stromy. To taka typowa leśna ścieżka, ciężko pobiec mocno. Parę razy skręciłem tam kostkę.

Najprostszą metodą dalej jest przeplatanie różnych obciążeń. Ja przelatam na zmianę krótkie podbiegi sprintem i długie interwałem. Do tego od czasu do czasu kontrolny start. Płaskich odcinków nie biegam m.in. dlatego, że nie mam za bardzo gdzie, musiałbym na asfalcie. Wydłużanie kroku nie jest priorytetem, raczej bieganie szybko.
30/11/2017
Szczepan, zastanawiałem się, czy jesteś botem reklamowym czy prawdziwym czytelnikiem, sorry ; ) Ale zerknąłem na Kaję i widzę, że jest OK. Mają tanio, ale głównie dlatego, że sprzedają tanie modele, w tym Jomę. Tak jak dyskutowaliśmy tu przed laty, to nic złego.

U mnie od tego czasu zmieniło się to, że kupiłem dwa razy buty za 299 zł - jedne Adiosy, jedne Takumi Sen. To i tak o połowę mniej niż cena pierwotna. Teraz znaleźć tanie Adiosy to droga przez mękę, przynajmniej w moim rozmiarze. Ale mam takie zapasy, że nic nie muszę. W ostatnich 3 latach kupiłem tylko jedne buty - właśnie Takumi. Lubię Adidasa, ale jak widzę te ceny w sklepie rzędu 700-800 zł, to mnie rozwala.
Blog - nowe komentarze
Trening - nowe komentarze
Blog - nowe teksty
Ostatnie starty - Marcin