Marcin Nagórek

Blog - komentarze

22/11/2017
Jasne ; )
21/11/2017
Dzięki wszystkim! Zawody w styczniu, lutym, marcu, na razie nieokreślone terminy, ale na pewno w hali. A moją wiadomością dnia jest, że waga mi leci. Od paru dni nie mam słodyczy i nie miałem czasu uzupełnić zapasów, dzisiaj rano już tylko 73 kg. Tak jak myślałem, solidne bieganie błyskawicznie mnie odchudza.
19/10/2017
Arcio - używałem łącznie 4 par butów z Decathlonu i tylko jedne mnie trochę rozczarowały. Reszta bez zarzutu. A poza tym oczywiście ciuchy, których mam całe stosy ; ) Stosunek cena/jakość zdecydowanie najlepszy na rynku.

Dan - bardzo rzadko piorę buty, a wytrzymują mi po 6-8 tysięcy kilometrów. Niektórych nie prałem nigdy. Staram się unikać biegania po mokrym, chociaż nie zawsze się udaje. Prezentowane tu Eliofeet na pewno nie były prane więcej niż dwa razy przez 8 lat, a i tego nie jestem pewien ; )

Co do snu - nie jest źle!
17/10/2017
Pisałem o rzepach w poprzedniej recenzji - nigdy nie miałem problemów, chociaż sam się tego bałem. Po 8 latach zdarzyły mi się pojedyncze przypadki, gdy but był mokry, że rzep się dokleił - wystarczyło mocniej docisnąć i było OK. Czyli bez zarzutu. Miałem też okazję rozmawiać z konstruktorem buta i mówił, że nad rzepem bardzo długo pracowali i testowali.
15/10/2017
Rok to mało, ja mam buty mające po 6-8 lat : )
01/10/2017
Szymon, ja w sumie nie widzę wielkiej różnicy między gimnastyką a kalisteniką. Ale przyznaję, że to może wynikać z ignorancji. Na pewno nie mam czasu/chęci/determinacji, żeby chodzić na jakieś zorganizowane zajęcia. Dlatego bawię się trochę tylko przy pomocy materiałów z internetu i paru książek typu Wade czy Tsatsouline.
30/09/2017
Śmiejecie się z cudzego nieszczęścia, Judasze? ; )
20/09/2017
Przerwa mi się przyda, ale dwóch miesięcy chyba rzeczywiście nie wytrzymam. Na pewno jednak chcę zrobić najdłuższe roztrenowanie od kilku lat, bo w tym roku jestem kompletnie zajechany mięśniowo. Regeneracja z tego stanu trochę potrwa. Chyba po raz pierwszy w życiu miałem kilka startów z rzędu, gdzie od pierwszych metrów czułem niemoc.

Na razie jeszcze biegam ostatnie mityngi i sprawdzam różne kombinacje treningowe. Pocieszające jest, że bieg na 1:57-1:59 metrów na 800 metrów jest dla mnie bardzo lekki mięśniowo, jak trening. To jest ciekawy rodzaj zmęczenia, kiedy nie może się szybciej, ale sam bieg nie robi na mnie wrażenia. Widać, że gdzieś tam pod powłoką drzemie jeszcze względnie mocny silnik ; )
09/09/2017
Hej, kilka odpowiedzi i uaktualnień!

Waga - zacząłem się pilnować, jakieś 1,5 tygodnia. Mam tego plusa, że przy normalnej diecie waga leci mi szybko. Dzisiaj rano 72,8 kg - 3 kg w dół. Bez specjalnego kombinowania, ale odstawiłem chipsy, colę i zredukowałem ilość czekolad do jednej dziennie ; )

Jelenia Góra - pendolino owszem, jeździ, ale raz, że drogie, a dwa - to i tak 5 godzin czy więcej podróży. Doliczając wyjście z domu i dotarcie do hotelu, pewnie dojdzie do 7. Ostatecznie nocowałem we Wrocławiu u jednego z czytelników bloga ; ) Pendolino wracałem. Na miejscu start bardzo nieszczególny, ale nie byłem specjalnie załamany. Tylko 4:09 na 1500m, ale to był bieg na punkty, a nie czas, wiedziałem, że wyżej niż 6 miejsce nie podskoczę, więc przyczaiłem się, na końcu minąłem dwóch rywali i byłem 7.

Alfredsson - no właśnie, poprawnie robione ćwiczenia to tylko opuszczanie się. Dlatego u mnie stawiam na inny mechanizm i przywrócenie prawidłowego napięcia mięśni to jedna z możliwości. Przypominam, że zmiana była już po kilku dniach. Na razie jest OK, to znaczy nadal boli i czuję, ale jest znośnie.

Co do biegania weterańskiego, to jestem przerażony i zaczynam szukać u siebie jakiejś choroby. Jestem straszliwie słaby, i nawet nie chodzi o formę, ale ogólne oddziaływanie treningu. W środę zrobiłem siłę biegową - niewiarygodnie lekka, właściwie lekkie dotknięcie (przy okazji wykręciłem znowu brutalnie kostkę, ale straty niewielkie, lekka opuchlizna, mogę biegać). Ponieważ w weekend chce biec stadion, w czwartek zrobiłem - uwaga - jedną 200-tkę na asfalcie pokonaną w 28 sekund. To był mój absolutny max, ledwo dociągnąłem do mety, przed nią 4x100m na rozgrzewkę. I puenta - jestem rozbity jak po maratonie. Zakwasy wszędzie, od łydek po barki, ale koszmarne jak przy grypie. Ledwo chodziłem, dzisiaj ciut lepiej, ale czuję, że do jutra nie dojdę do siebie. Jeśli to jest efekt wieku, to jest źle, bardzo źle...
23/08/2017
To w sumie nie tyle wyczynowe bieganie, co styl życia ; )

Sebbor - a propos 8 tys. kcal - zdarzały mi się takie dni, ale to oczywiście pojedyncze przypadki. Tym niemniej przy intensywnym życiu + trening nie ma problemu ze spaleniem takiej ilości.
Blog - nowe komentarze
Trening - nowe komentarze
Blog - nowe teksty
Ostatnie starty - Marcin