Marcin Nagórek

Blog - komentarze

20/07/2017
Jestem, jestem! Trenuję względnie normalnie, tylko ostatnio jestem kompletnie pozbawiony czasu, poza pracą i treningiem m.in. mam pod opieką psa do końca tygodnia. Trudno powiedzieć, w jakiej jestem formie. Od dłuższego czasu zbieram się na wpis i nawet pierwszy akapit od paru dni wisi mi nieopublikowany w adminie. Nie biegałem od 3 tygodni niczego mierzonego, trening siłowo-wytrzymałościowy o charakterze ogólnym.

W niedzielę jestem zgłoszony na MP seniorów, ale nie wiem, czy będę dopuszczony do startu, więc nie wiem, czy pojadę. W kolejny weekend jest Aarhus i mistrzostwa Europy weteranów. Na liście obok m.in. Artura Kerna, który broni tytułu, jest Hiszpan Alvaro Fernandez, kiedyś regularny uczestnik mityngów złotej ligi, z życiówką 3:32. W tym roku mam piąty wynik w stawce, a start dawno opłacony i potwierdzony. Głównie z powodu Aarhus nie robiłem roztrenowania i starałem się trzymać jakąś dyspozycję.
24/06/2017
Wygląda na to, że masz dokładnie to, co ja. Ból tuż nad piętą, w okolicach przyczepów, później często połączony z obrzękiem i narastaniem tkanki. Nie ma cudów, to jest właśnie efekt siedzącego trybu życia i napięcia całego tylnego pasma. U mnie doświadczenie pokazuje, że podstawą w trzymaniu tego pod kontrolą jest rozciąganie. Ale i tak czasami to nie pomaga, po każdym biegu kuśtykam i tak jest od lat.
23/06/2017
Mateusz, lekkie pobudzenie dzień przed ma sens. Kiedyś stosowałem to regularnie, dopóki nie zbuntował mi się achilles i teraz mocno odpuszczam głównie z tego względu. W najlepszych sezonach często dzień przed startem robiłem sprinty typu 5x60m lub 4x100 metrów. Czasami wręcz lekki sprint pod górkę. Teraz stosuję, ale 2-3 dni przed, lekką siłę biegową, w butach i na miękkim. To wszystko analogia do pobudzenia siłowego, które stosuje wielu sprinterów, nawet w dniu startu. Jedyne zastrzeżenie - do sprintów musisz być przyzwyczajony, bo inaczej skasują Ci kompletnie mięśnie ; ) Swego czasu takie pobudzenie robiłem nawet bezpośrednio po akcencie, kilka minut po.

Swoją droga, jak zaczynam o tym pisać, to przypominam sobie, że to mógł być jeden z elementów mojego sukcesu, który wypadł w momencie, gdy pogorszył mi się achilles. Przed wieloma ważnymi biegami robiłem coś takiego. Przed życiówką na 800 m byłem przeziębiony, zrobiłem dwa dni wolne, a dzień przed startem pobudzenie - w terenie 4x120m na maxa, na długiej przerwie. I kolejnego dnia biegłem na niesamowitym luzie.

Niedawno rozmawiałem o tym z kumplem - często po akcentach tłukłem maksymalne pobudzenie mięśnia, np hopy, sprinty pod górkę lub skipy. W celu mobilizacji włókien.
21/06/2017
Chyba nie ma skutecznego sposobu. Praca na stojąco też ma swoje wady. Ba, próbowałem pisania na leżąco i też wychodzi słabo. Generalnie wychodzi na to, że komputer jest nowym zabójcą ludzkości i dopóki nie będziemy bezpośrednio przez rdzeń podłączeni do internetu, nasze biegowe wyniki mogą być coraz słabsze ; )
20/06/2017
Darek - dzięki za miły post i pozdrawiam! Sprostuje tylko, że zaczynałem z wysokiego poziomu. Otóż zaczynałem od zera, ale od razu ambitnie i w bardzo mocnej grupie. Pierwszy rok treningu to była walka o życie i pierwsze trzy lata bardzo dynamiczny wzrost formy : )

Macie powyżej rację, że maratony wpływają na zmęczenie materiału i zdolności beztlenowe. Tym niemniej, po analizie objawów i konsultacjach z terapeutami myślę, że główny problem leży u mnie poza bieganiem. Po prostu godziny spędzane przed komputerem, czasami w dziwnej pozycji, z uciskiem na naczynia krwionośne i nerwy bardzo źle wpływają zarówno na ogólny stan nóg, jak i regenerację. Trenowanie ciężko w takich warunkach jest ryzykowne. Szukając odmiany chcę zmieniać głównie tutaj - częstsze przerwy od siedzenia, rozciąganie, wałkowanie, masowanie itd.

Ogólne samopoczucie mam bardzo dobre, ale z nogami ciągle słabo - dziwne nerwobóle, zakwasy, bóle piszczeli. Walka trwa ; )
15/06/2017
Maciek - dzięki, ale wiesz, jak jest - jeśli się biegało szybciej, i to całkiem niedawno, to nie jest łatwo zaakceptować niższy poziom.

Mateusz - no właśnie, możemy tu się w ogóle zgodzić, że amator to jest ktoś, kto biega, bo chce, a wyczynowiec w jakiś sposób musi.

Arek - zobaczymy, co będzie po wprowadzeniu mocniejszych akcentów, bo tu czasami jest spora zmiana.

Fotman - tradycyjnie temat do dużego omówienia i niemożliwy do jednoznacznego rozstrzygnięcia. Coś tam pod 1500 robiłem, śmignąłem raz akcent 600-500-400-300-200, biegałem całą zimę treningi typu 10x200m z przerwą w truchcie, regularnie ganiałem przełaje. Jest jednak możliwe, że zabrakło mi trochę treningu przejściowego. Sęk w tym, że to jednak też trochę kwestia wieku - kiedyś poza tymi najmocniejszymi akcentami byłem w stanie robić inne rodzaje treningu. Teraz pozostało mi tylko wolne bieganie, bo po dwóch akcentach tygodniowo byłem totalnie wypompowany. Kiedyś nakładałem akcenty, teraz nie, m.in. z powodu achillesa, ale nie tylko.

Z Hartem mam ten problem, że deklaracje to jedno, a praktyczne plany drugie. Jeśli obejrzy się jego treningi, to szybko okaże się, że tam zdecydowanie przeważa trening kwasowy, a czegoś takiego jak lekki trening tlenowy praktycznie nie ma. Raczej odbieram jego słowa w znaczeniu, żeby nie cisnąc i że on tak to rozumie - treningi beztlenowe jako te, które biega się na maxa, z dużą mobilizacją.

U mnie jest ciekawe, że prawie wszystkie życiówki korelują u mnie z wyjątkowo mocnymi akcentami. To było takie książkowe - gdy byłem gotowy na najmocniejsze akcenty w życiu, robiłem z tego najmocniejsze starty w życiu. Jest możliwe, że akcent jest wtedy tylko towarzyszem życiowej formy, ale kto wie, może jednak jej katalizatorem? Dzisiaj nie jestem w stanie powtórzyć swoich najmocniejszych akcentów w życiu. Nawet na tak prostym treningu jak 5x200m, gdzie przed życiówką na 800m ostatni odcinek zapaliłem w 24,0. Podobnie było przed życiówkami na 3 i 5 km.

Jedynym wyjątkiem jest 1500 metrów, gdzie w 2012 nie robiłem żadnej spektakularnej pracy tempowej. Tu też jednak są kwestie poboczne. Po pierwsze, byłem wtedy przygotowany dobrze wytrzymałościowo i sporo startowałem na różnych dystansach, od dychy do 800m - po tym dopiero trzasnąłem życiowe 1500. Po drugie, moje 1500 jest wyraźnie słabsze niż 800, więc nie wiadomo, czy w okresie życiowej formy na 800 nie pobiegłbym szybciej w idealnym biegu.

Kiedyś więc było tak, że będąc w dobrej formie, rąbałem zabójcze akcenty i po tym znakomite starty. Obecnie mam wrażenie, że mocne akcenty mnie dobijają. To nie jest jednostkowa obserwacja, bo rok temu miałem podobna historię, że gdy zrobiłem najmocniejsze od dawna 200-tki, biegnąc ostatnią w lesie w butach w 26 sekund, potem przyszedł bardzo kryzysowy start na 800, z fatalnym samopoczuciem. Albo ta historia z fatalnym 1:57 we wrześniu - na rozgrzewce pobiegłem z kolegą bardzo fajną 200-tkę, w 26 sekund, świetne samopoczucie. Pół godziny potem bieg i kompletne oklapnięcie, 29 było męczarnią. Natomiast moja dobra forma 1,5 roku temu przyszła w ogóle bez akcentów- tzn z podbiegami, ale bieganymi bardzo wolno, nie było tam żadnego biegania w tempie startowym lub mocniej.

A co do Braziera - masz rację, jego wywiady mnie zaciekawiły i zastanawiałem się, jak by to było trenować TYLKO na mocnych odcinkach : )
11/06/2017
Ja się technicznie zgadzam z Footmanem, tzn czuję, że ten rodzaj treningu zamiast mnie podbudować, mocno skasował. Jedynie sprzeczam się co do nazwy, bo przetrenowanie to stan permanentny i bardzo poważny, a aż tak źle chyba nie jest. Będę na dniach, może nawet dzisiaj robił wpis na ten temat. Od 3 dni zmieniłem sposób biegania, bo na ostatnim starcie czułem się wypoczęty mięśniowo, a pobiegłem słabo. To jest jednak ten rodzaj przygotowania, który sprawdzał mi się tylko do 25 roku życia. Mając 37, muszę niestety oprzeć się o wytrzymałość i pogodzić z tym, że na 800 m nie będę już nigdy szybki.

Co do twojego 800 - jeśli wcześniej nic nie biegałeś, to raczej bym już nie kombinował. Jest ryzyko, że mocne odcinki Cię skasują, a wytrzymałości tlenowej i tak nie zbudujesz w tak krótkim czasie. A podstawą tego typu dystansów jest właśnie wytrzymałość. Czyli jeśli wcześniej nie zostałeś wytrenowany pod biegi średnie, to w ostatnich dniach nic już nie poprawisz, a możesz zaszkodzić.
05/06/2017
Piotr - bardzo możliwe, że masz rację. Sam się zastanawiam, na ile spadek formy wynika u mnie z różnych potknięć, zmian trybu życia, a na ile to po prostu wiek. Tym bardziej, że obserwuję moich rówieśników, każdy ma inne wytłumaczenie, ale generalnie forma u nich też się obniża. Jest możliwe, że blog przyjmie niedługo w większym stopniu kronikę nieuchronnej walki ze spadkiem formy wynikającej z wieku. A tak czy inaczej pogodziłem się z tym, że będę biegał co najwyżej przeciętnie, ewentualnie z pojedynczymi, ciut mocniejszymi strzałami.

Jedyne, co mnie martwi i daje do myślenia, to kwestia zdrowia. Widzę od dwóch lat, że na hali biegam lepiej niż na stadionie. Rozważałem, że to związane z konkretnym treningiem, ale teraz podejrzewam, że raczej nasilające się alergie. W tym roku robiłem na hali i teraz niemal to samo, ale gdy przychodzi połowa maja, czerwiec, robię się ogólnie straszliwie słaby, nie mogę spać, mimo tabletek.

W tej chwili mam więc dwie główne koncepcje, które sprawdzam - spadek formy wynikający z wieku lub spadek wynikający z problemów zdrowotnych (co może być ze sobą związane). Plus jako wątek poboczny fakt, że mogłem się rzeczywiście przetrenować na tych mocnych odcinkach. A z drugiej strony - w poprzednich latach tez miałem bardzo słabe sezony letnie, niezależnie od tego, co robiłem w przygotowaniach. Na razie w niedzielę zaliczyłem praktycznie najgorsze 1500 metrów w życiu. Był tam pewne problemy pozabiegowe, spróbuję je wyeliminować i w środę powtórka. Jeśli będzie to samo, to znaczy, że jest bardzo słabo.
30/05/2017
Na pewno obciąża, ale czy to przetrenowanie? Nie ma twardych sygnałów. Waga i apetyt bez zmian, dobrze śpię, tętna nie mierzę, ale nie odczuwam zmian. Co więcej, ten rodzaj treningu lubię i mi się podoba, znacznie bardziej od biegania więcej. Liczę, że to tylko chwilowe przytłumienie i szybko minie.

Gorzej,że możliwe, że kasuje mnie upał i związane z tym alergie. Tu widzę pewien schemat od paru lat. Na hali biegam nieźle, bo jest inny sezon i wchodzę w starty prawie od zera, bez przygotowania tempowego. A latem gdy robi się ciepło, momentalnie słabnę. I to jest tak drastyczne, że ogólnie jestem oklapnięty. Nie ma tak, że zaczynam mocno i słabnę, tylko od pierwszego kroku ledwo żyję. Zima po starcie biegam energicznie, czuję się fajnie, latem po starcie jestem wrakiem.

W weekend zaatakuje prawdopodobnie 1500m i zobaczymy, jakie zmiany. Możliwe, że po prostu 800 metrów przychodzi mi już z trudem, niezależnie od tego, co robię. Coraz bardziej doceniam różnych mocnych biegaczy mastersów, którzy biegają na wysokim poziomie po 20-30 lat, jak Lagat. To naprawdę nie jest łatwe.
14/05/2017
Shortie, ale moja teoria jest taka, że nawet jeśli Ci pomogło, to jako efekt placebo. Masz jakieś wiarygodne dane o tym, że u jakiegokolwiek człowieka wystąpiły niedobory krzemu czy siarki? Potwierdziłeś to badaniami? Bo niestety te mody na suplementację i uzupełnianie rzekomych niedoborów przychodzą cyklicznie, na wszystkie kolejne pierwiastki. Ja badałem i badam sobie różne pierwiastki regularnie i nigdy nie miałem żadnych niedoborów.

Co więcej, tak jak kiedyś regularnie łykałem wszelkiej maści witaminy i suplementy, tak teraz nie biorę nic i czuję się tak samo albo lepiej. Mówię więc z doświadczenia, w tym sensie, że próbowałem wszelkiej możliwej suplementacji i nie przynosiło to kompletnie żadnych efektów. I jestem zdecydowani przeciwny rozwalaniu sobie żołądka i wątroby nie wiadomo czym i nie wiadomo po co.

Co do magnezu - zrób sobie takie samo nacieranie oliwką dla dzieci i zobaczysz, że efekt będzie podobny. Serio, masaż ma zawsze pozytywne działanie. Dla ciekawostki podam, że terapeuta robił mi rodzaj "peelingu" - zdzieranie martwego naskórka, przesuwanie i bardzo mocny nacisk twardym przyrządem na skórę w okolicy achillesa. Straszliwie bolesne, bez żadnego magnezu i też działa nieźle. Dzięki za podpowiedź, ale po prostu tego nie kupuję. Zbyt długo bawię się z tymi achillesami - już jakieś 15 lat, żeby wierzyć w proste rozwiązania.
Blog - nowe komentarze
Trening - nowe komentarze
Blog - nowe teksty
Ostatnie starty - Marcin