Grzegorz Turkowski

3872.jpg
Jestem psujem tutaj. ;-)

Blog - komentarze

19/09/2012, 20:41
@Marcin: szacun! Jak zobaczyłem w tle tego Miga 15 to już myślałem, że to Rajd ku czci Tarczy Antyrakietowej w Redzikowie :P

@Bartosz: niestety tak to u nas na tym słupskim zadupiu wygląda. Żeby dostać się do stolicy trzeba wystać w pseudoeuropejskich standardach minimum 9h. Co dziwne, 15 lat temu tę samą trasę pokonywałem w 6-7h zwykłym "pośpiechem". W 2008 r. wspólnie z Marcinem pokonaliśmy tę trasę w 8h TLK, rzekomo po lepszych torach. Po Euro miało być szybciej. Jak widać - nie jest.
01/06/2012, 22:58
Nie wiem co jest większym obciachem: zapraszanie przez organizatorów nieczysto grających "zagraniczniaków", czy traktowanie tych "zagraniczniaków" jak kobiety z brodą i promowanie ich jako studium osobliwości. Jaki jest sens startu, gdy jest się tłem, żeby nie powiedzieć negatywem zawodów? Startuję dla własnej satysfakcji, bo przecież nie dla kasy, prawda? Tło nie zarabia. Tak widzę intencje organizatorów.
14/02/2012, 21:20
Podobno my-samce dzielimy się na tych co lubią słodycze i tych co się do tego nie przyznają :). Pamiętam Cię na focie z Lays'ami w wersji amerykańskiej (dla zainteresowanych - wpis pt. "Sezon polowań na pandy"). Cóż, widać w Portugalii mają mniejsze brzuchy albo apetyt.

Zieleń krzaczorów na fotach wygląda jak jakaś wczesnowiosenna. W momencie pisania tego komentarza w Słupsku przechodzi fala intensywnych opadów śniegu. Dziś była odwilż i chlapa. Miałbyś tu więcej brodzenia niż biegania. Pogody mogę Wam pozazdrościć!
29/05/2011, 16:28
zobaczymy ;-)
Pokaż wszystkie komentarze

Trening - komentarze

27/12/2011, 21:55
Patrzę na tego gościa i widzę siebie gdzieś koło 96 r. tuż u "schyłku" kariery pływackiej. Mój ówczesny trening nie polegał jednak na turlaniu sztangi i żelaznych krążków. Pod dachem basenu przymocowany był bloczek z ciężarkami. Z jednej strony basenu krążki (0.5, 1, 2kg), za to w wodzie szelki dla pływaka. Całość ciągnęła mnie w kierunku słupka tak samo efektownie jak rekiny swoje ofiary w Szczękach Spielberga. Nie wiem jak u biegaczy, ale u pływaków taka zwinność jak przedstawiona na filmie to podstawa.

Dwa lata temu na przymusowym wuefie zdziwiłem się grubo własną skocznością. Wydawało mi się, że organizm to zapomniał. Mięśnie od lat nieużywane prężyły się dumnie przez 2h zajęć. Skoki, szpagaty z gwiazdą i inne fiku-miku wychodziły mi jak za dawnych lat. Kopara opadła zwłaszcza tym, którzy niedawno liceum skończyli ;) Za to potem ledwo chodziłem przez tydzień, ale ile frajdy miałem to moje :D.

Facet ma podobną budowę do mojej, jestem raptem 2cm wyższy.
Pokaż wszystkie komentarze
Blog - nowe komentarze
Trening - nowe komentarze
Blog - nowe teksty
Ostatnie starty - Marcin