Mateusz Piechnik

no-photo.gif

Blog - komentarze

01/09/2017, 00:46
Hej hej
Nie narzekaj Marcin na wagę, szanuj ją i przekuj w Swoja siłę :)
Wiem co piszę. Po urlopie u Mamusi zdobyłem dodatkowe 3kg i co? Dzisiaj na treningu z waga 86kg zaliczyłem m.in, 150m w 19,7s i 200m w 26,2s. Była jeszcze rezerwa, a mimo to, to chyba najszybsze odcinki w tym roku. Na początku roku ważąc mniej miałem problemy ze złamaniem 30s na 200m.

Na początku sierpnia zaliczyłem epizod ze wspomnianym protokołem Alfredsona. Cztery dni ćwiczyłem zgodnie z zaleceniem 2 razy dziennie. Trzeciego dnia zaczęło solidnie boleć, czwartego ledwo chodziłem i musiałem przerwać trening w połowie.
Rzuciłem Alfredsona w cholerę. Wyszedłem z założenia, że skoro jestem w stanie biegać, to będę biega jak do tej pory, zamiast czekać pół roku na ewentualną poprawę. Na razie to się sprawdza, achillesy wytrzymują. Regularnie wałkuje i masuje łydki i ścięgna. Znamienne może być to, że od kwietnia, poza rozbieganiami, prawie w każdym treningu kilka akcentów jest w kolcach i przynajmniej 2-3 akcenty są mocne. Wygląda na to, że Achilles się przyzwyczaja, i tak wie, że dostanie po dupie, więc nie ma co straszyć na wyrost :)

We wrześniu masz sporo startów w Warszawie. Jest Warszawska Liga lekkoatletyczna na Orle i AWF-ie, 13.09 800m na Skrze, a 7 Października mistrzostwa na Mile na WF-ie.
21/07/2017, 00:02
fotman może w przyszłym roku wszystko "zagra" i wystartujesz z przytupem. Mam pewna analogię z moim rowerem. Od 2015r. nie startuje na MP Mastersów, a dwa lata temu miałem mocarstwowe plany i długofalowe budowanie formy :) cóż. Za to bieganie od początku roku daje mi super frajdę. Sam sobie wyznaczam limitu, to nic, że życiówka na 150m z treningu nic nie znaczy, ale pozytywnie motywuje mnie do dalszych, nadal chaotycznych treningów. Mimo, ze nie radzą sobie ani z waga, ani z dietą jakiś progres jest. Doszedłem do 13s na 100m i łamie 27 na 200. Rok zaczynałem z poziomu 14,50s i 30s. Wtedy miałem wrażenie, że szybciej się nie da, teraz odwrotnie jest pewność, że szybciej się da.
MP w Krakowie chyba poziomem nie były jakieś oszałamiające. Czasy w M35 na 400m wydaje mi się, że średnie, ciekawe, że wygrał Michał Bernardelli na swoim nie koronnym dystansie. Jeśli wszystko będzie ok w 2019r. planuje debiut na tej imprezie.

Marcin powodzenia w Danii. Biegnij na luzie, a nawet więcej puść wodzę fantazji i zaryzykuj, zaatakuj jak czasami robiłeś na krajowych zawodach.
19/07/2017, 21:44
Spokojnie wakacje są. Kiedy zrobić "reset" jak nie w lipcu?
Ps. fotman jak poszło na MP Weteranów w Krakowie?
24/06/2017, 00:31
Następnym razem tego właśnie spróbuje.
Achillesy to jest to czego bije się najbardziej. Kiedy wróciłem do biegania na ulicy w zeszłym roku miałem problem z łydkami, jakieś napięcie mięśnia brzuchatego lub płaszczkowatego łydki. To minęło po serii samodzielnych masaży (kilka lat masowałem zawodowo)i przede wszystkim kiedy przestawiłem się na krótkie dystanse, czyli w marcu 2017r. Natomiast dość szybko zaczął mnie pobolewać lewy achilles, nisko tuż nad piętą.
Przed każdym treningiem rozmasowanie + solidna ok 40min rozgrzewka i biegam tak od 3 miesięcy. Po odcinkach leśnych, nawet w kolcach jest znośnie, najgorzej po sprintach na maxa na tartanie. Następnego dnia rano lewy achilles sztywny, a prawy odczuwalny.

Te 800m skasował mnie zupełnie, chyba na granicy kontuzji. Następnego dnia ledwo chodziłem. Fakt, że ważę dużo i od lat nie biegłem w kolcach na 100% odcinka dłuższego niż 300m pewnie miał znaczenia. Masaż tym razem niewiele pomógł, chyba poradzę się lekarza sportowego.

Do sprintów powoli się przyzwyczajam. W sumie biorąc pod uwagę całą objętość treningu, to maksymalnych odcinków jest dość dużo. Z uwagi na tego achillesa boje się natomiast startu z bloków, niby próbuje, ale wychodzi to sztywno i z rezerwą. Pan z M60 z którym trenuje rusza dynamiczniej ode mnie.

Na wrzesień planuje starty na 400m na Warszawskiej Lidzi Lekkoatletycznej. Może do tego czasu uporam się z ta dolegliwością.
22/06/2017, 15:39
No i debiut na 800m zaliczony. Bałem się tego dystansu, a tu się okazało, ze jest super zabawa. Bardzo podoba mi się bezpośrednia rywalizacja, bliskość przeciwnika, walka ramie w ramię.
Czas 2:21 raczej do annałów lekkiej atletyki nie przejdzie, ale będzie co poprawiać. Pierwsze koło w ok 65s zapowiadało lepszy czas na mecie, ale z planowanego ataku na 250m do mety nic nie wyszło. Głowa się zbuntowała, zabrakło wytrzymałości tlenowej i mocno ruszyłem dopiero ostatnie 100m.

Jest dużo nowej wiedzy o swoim organizmie. Np. 3 dni odpoczynku przed biegiem zamiast mnie odświeżyć trochę uśpiło. Na przebieżkach w trakcie rozgrzewki byłem bardzo wolny. Myślę, że dużo lepiej czuł bym się robiąc dzień wcześniej 3-4 żwawe przebieżki ok 150-200m.
Przy mojej budowie i typie treningu mogłem pobiec szybciej pierwsze koło, te 65s było na sporym luzie. Nawet biegnąc ok 62, na drugim nie zwolnił bym raczej bardziej niż to miało miejsce. Na mecie czułem się nieźle, już po ok minucie truchtałem, wiec możliwe, że pobiegłem asekuracyjnie, sam nie wiem.

Następna okazja do 800 dopiero we wrześniu. Powinienem być lepiej przygotowany. Hej
Pokaż wszystkie komentarze
Blog - nowe komentarze
Trening - nowe komentarze
Blog - nowe teksty
Ostatnie starty - Marcin