Marcin Nagórek

Zacząłem od 800m - stąd tytuł bloga. Gdzie skończę - tego nie wie nikt.

Ostatnie starty

Konkurencja
Czas
Data
Miasto
800 m
00:01.59,41
Warszawa
17/09/2017
200 m
00:00.25,64
Warszawa
10/09/2017
1500 m
00:04.09,48
Jelenia Góra
03/09/2017
1500 m
00:04.06,24
30/07/2017
1500 m
00:04.16,47
29/07/2017

Blog - komentarze

20/09/2017, 00:25
Przerwa mi się przyda, ale dwóch miesięcy chyba rzeczywiście nie wytrzymam. Na pewno jednak chcę zrobić najdłuższe roztrenowanie od kilku lat, bo w tym roku jestem kompletnie zajechany mięśniowo. Regeneracja z tego stanu trochę potrwa. Chyba po raz pierwszy w życiu miałem kilka startów z rzędu, gdzie od pierwszych metrów czułem niemoc.

Na razie jeszcze biegam ostatnie mityngi i sprawdzam różne kombinacje treningowe. Pocieszające jest, że bieg na 1:57-1:59 metrów na 800 metrów jest dla mnie bardzo lekki mięśniowo, jak trening. To jest ciekawy rodzaj zmęczenia, kiedy nie może się szybciej, ale sam bieg nie robi na mnie wrażenia. Widać, że gdzieś tam pod powłoką drzemie jeszcze względnie mocny silnik ; )
09/09/2017, 15:34
Hej, kilka odpowiedzi i uaktualnień!

Waga - zacząłem się pilnować, jakieś 1,5 tygodnia. Mam tego plusa, że przy normalnej diecie waga leci mi szybko. Dzisiaj rano 72,8 kg - 3 kg w dół. Bez specjalnego kombinowania, ale odstawiłem chipsy, colę i zredukowałem ilość czekolad do jednej dziennie ; )

Jelenia Góra - pendolino owszem, jeździ, ale raz, że drogie, a dwa - to i tak 5 godzin czy więcej podróży. Doliczając wyjście z domu i dotarcie do hotelu, pewnie dojdzie do 7. Ostatecznie nocowałem we Wrocławiu u jednego z czytelników bloga ; ) Pendolino wracałem. Na miejscu start bardzo nieszczególny, ale nie byłem specjalnie załamany. Tylko 4:09 na 1500m, ale to był bieg na punkty, a nie czas, wiedziałem, że wyżej niż 6 miejsce nie podskoczę, więc przyczaiłem się, na końcu minąłem dwóch rywali i byłem 7.

Alfredsson - no właśnie, poprawnie robione ćwiczenia to tylko opuszczanie się. Dlatego u mnie stawiam na inny mechanizm i przywrócenie prawidłowego napięcia mięśni to jedna z możliwości. Przypominam, że zmiana była już po kilku dniach. Na razie jest OK, to znaczy nadal boli i czuję, ale jest znośnie.

Co do biegania weterańskiego, to jestem przerażony i zaczynam szukać u siebie jakiejś choroby. Jestem straszliwie słaby, i nawet nie chodzi o formę, ale ogólne oddziaływanie treningu. W środę zrobiłem siłę biegową - niewiarygodnie lekka, właściwie lekkie dotknięcie (przy okazji wykręciłem znowu brutalnie kostkę, ale straty niewielkie, lekka opuchlizna, mogę biegać). Ponieważ w weekend chce biec stadion, w czwartek zrobiłem - uwaga - jedną 200-tkę na asfalcie pokonaną w 28 sekund. To był mój absolutny max, ledwo dociągnąłem do mety, przed nią 4x100m na rozgrzewkę. I puenta - jestem rozbity jak po maratonie. Zakwasy wszędzie, od łydek po barki, ale koszmarne jak przy grypie. Ledwo chodziłem, dzisiaj ciut lepiej, ale czuję, że do jutra nie dojdę do siebie. Jeśli to jest efekt wieku, to jest źle, bardzo źle...
23/08/2017, 12:41
To w sumie nie tyle wyczynowe bieganie, co styl życia ; )

Sebbor - a propos 8 tys. kcal - zdarzały mi się takie dni, ale to oczywiście pojedyncze przypadki. Tym niemniej przy intensywnym życiu + trening nie ma problemu ze spaleniem takiej ilości.
20/07/2017, 16:22
Jestem, jestem! Trenuję względnie normalnie, tylko ostatnio jestem kompletnie pozbawiony czasu, poza pracą i treningiem m.in. mam pod opieką psa do końca tygodnia. Trudno powiedzieć, w jakiej jestem formie. Od dłuższego czasu zbieram się na wpis i nawet pierwszy akapit od paru dni wisi mi nieopublikowany w adminie. Nie biegałem od 3 tygodni niczego mierzonego, trening siłowo-wytrzymałościowy o charakterze ogólnym.

W niedzielę jestem zgłoszony na MP seniorów, ale nie wiem, czy będę dopuszczony do startu, więc nie wiem, czy pojadę. W kolejny weekend jest Aarhus i mistrzostwa Europy weteranów. Na liście obok m.in. Artura Kerna, który broni tytułu, jest Hiszpan Alvaro Fernandez, kiedyś regularny uczestnik mityngów złotej ligi, z życiówką 3:32. W tym roku mam piąty wynik w stawce, a start dawno opłacony i potwierdzony. Głównie z powodu Aarhus nie robiłem roztrenowania i starałem się trzymać jakąś dyspozycję.
24/06/2017, 15:35
Wygląda na to, że masz dokładnie to, co ja. Ból tuż nad piętą, w okolicach przyczepów, później często połączony z obrzękiem i narastaniem tkanki. Nie ma cudów, to jest właśnie efekt siedzącego trybu życia i napięcia całego tylnego pasma. U mnie doświadczenie pokazuje, że podstawą w trzymaniu tego pod kontrolą jest rozciąganie. Ale i tak czasami to nie pomaga, po każdym biegu kuśtykam i tak jest od lat.
Pokaż wszystkie komentarze

Trening - komentarze

05/06/2017, 15:15
Powód takiej a nie innej ilości jest prosty: każdy trening to równowaga ilości wobec intensywności. Plus jeszcze zmęczenie/regeneracja. Im robisz więcej, tym bardziej spada intensywność oraz tym bardziej zmienia się sygnał płynący dla organizmu. Robiąc więcej, przesuwasz suwak w stronę ogólnej wytrzymałości i/lub zwiększasz czas potrzebny na regenerację. Dlatego niemal wszystkie treningi na odcinkach są relatywnie krótkie. Z prostego powodu - to ma być trening intensywności i/lub szybkości, a nie wytrzymałości ogólnej. Dlatego dodawanie objętości na takich treningach jest mocno niewskazane.
03/04/2017, 01:08
Kombinacje raczej nie mają znaczenia. Liczy się ilość i jakość. Natomiast filmiku nie oglądałem, więc nie mogę się wypowiedzieć.
23/01/2017, 00:49
Arczi - na maratonach są chyba moje trzy plany odchudzające. Opierają się o interwał z przerwami w marszu. To jest fantastyczna sprawa, bo oszczędza właśnie nogi. Nikomu z duża nadwagą nie polecam klasycznego planu, bo jest tam za dużo biegania ciągiem.
05/01/2017, 00:01
Hej Beata : )

Wiesz co, kiedyś robiłem takie ćwiczenia na siłowni, łącznie z ciężarkiem, tylko kładłem tak 5-20 kg. Ale... po pierwsze, to jest wtedy ćwiczenie na siłę, a nie na ruchomość. Tutaj natomiast celem jest poprawa ruchomości. Po drugie, jestem bardzo sceptyczny co do ćwiczeń na beretach, ruchomym podłożu itd. Trening siły potrzebuje odpowiedniego obciążenia. Możesz cały dzień machać ręką, a nie przyniesie to wzrostu siły. Podobnie ćwiczenia na niestabilnym podłożu - możesz stać cały dzień, a i tak efekt będzie znikomy - tzn zaadaptujesz się do wykonywania tego ćwiczenia i niczego więcej. Obciążenie jest za małe. Badania wykazują, że dużo większy efekt stabilizacji i wzmocnienia głębokich mięśni ma choćby zwykły przysiad. Fajny tekst napisał na ten temat Tomek Kowalski - widziałaś? http://kowalski.coach/trening-na-niestabilnym-podlozu

W pełni się z nim zgadzam. Dlatego te wszystkie modne terapie, ćwiczenia równowagi i tak dalej traktuję z dużym przymrużeniem oka. To się robi, bo to jest modne, za 10 lat nikt nie będzie tego pamiętał. Dlatego unikam tego rodzaju ćwiczeń, szkoda mi czasu. Ale jeśli ktoś lubi lub uważa, że mu pomaga - OK.

Ciekawa obserwacja a propos kostki. Dzisiaj i kilka razy w ciągu ostatnich tygodni, nadepnąłem na równolegle leżący na ścieżce konar. Kostka leciała na zewnątrz i w bok, mocno i boleśnie. Rok temu trzy razy tak zwichnąłem, łącznie z opuchlizną. W tym roku znoszę bez problemu. Czy ćwiczyłem równowagę? Nie. Po pierwsze, zjechałem z masą, ale co najważniejsze, pozbyłem się napięcia i poprawiłem gibkość dużych grup mięśniowych. Np czworogłowy i całe pasmo boczne, idące aż do kostki, ten słynny ITBS. Mięśnie są bardziej elastyczne i lepiej znoszą takie przeciążenia, jest rezerwa funkcjonalna. I taka jest moja opinia: siła, dobry ślizg, gibkość i nie będzie potrzeby robienia ćwiczeń na czucie głębokie czy równowagę.
08/12/2016, 23:00
Chodzę ćwiczyć - a właściwie dojeżdżam ponad 30 km.
Pokaż wszystkie komentarze
Blog - nowe komentarze
Trening - nowe komentarze
Blog - nowe teksty
Ostatnie starty - Marcin