Marcin Nagórek

Zacząłem od 800m - stąd tytuł bloga. Gdzie skończę - tego nie wie nikt.

Ostatnie starty

Konkurencja
Czas
Data
Miasto
1000 m hala
00:02.32,72
Toruń
06/01/2018
5 km cross
00:16.13,00
17/12/2017
5 km cross
00:16.54,00
12/11/2017
5 km cross
00:17.33,00
22/10/2017
800 m
00:01.59,41
Warszawa
17/09/2017

Blog - komentarze

02/01/2018, 18:00
Przerwa do wypoczynku mogła być na odcinkach pod 800 metrów. Biega się np 5x200m mocno i przerwa jest bardzo długa - ale wysoki kwas, więc trudno to nazwać pełnym wypoczynkiem ; )
01/01/2018, 21:56
To nie jest takie proste. Ja używam terminów szybkościowiec/wytrzymałościowiec jako pewnego skrótu myślowego, a normalnie ludzie są w różnym miejscu osi. Jedni mają lekką skłonność szybkościową, ale nadal spory talent wytrzymałościowy, inni inaczej. Każdy jest miksem różnych włókien, a typy czyste to rzadkość, może w ogóle niespotykane.

Co do konkretów, to Tegenkamp był mocniejszy na 1500/5000 m niż na dłuższych dystansach, co sugeruje dość silny skręt w kierunku szybkościowym. Trudno go jednak nazwać typowym szybkościowcem w momencie, gdy jego 800m było bardzo słabe. Centrowitz jest podobnym typem, mocny na 1500/5000m, na 800m dość słaby.
30/12/2017, 00:04
Ada, zaczynam rozumieć ludzi biegających w przebraniu, bo ubranie się na taki lajtowy bieg w nietypowy sposób sprawiło mi dużą przyjemność. Można się wyżyć dizajnersko, a do tego potraktować to jako protest przeciwko gadżetomanii. Tzn - dominacji wielkich marek i związanej z tym monotonii ubiorów (na mityngach lekkoatletycznych wszyscy zawodnicy mają ubrane praktycznie to samo i trudno ich rozróżnić). Co więcej, koszula, w której biegałem, ma pewne znaczenie symboliczne - w 1998 roku byłem w niej na Woodstocku jeszcze w Żarach. Leżała na dnie jakiejś szafy przez prawie 20 lat i podczas remanentu ją odnalazłem. Bardziej symboliczne byłoby już tylko ubranie starego munduru harcerskiego - który też znalazłem ; )

Podbiegi - optymalny dobieg to 3 km i tyle mam. Jeszcze bardziej optymalne byłoby tylko, gdybym nie musiał tych 3 km wracać. Na koniec wystarczyłby 1-2 km. Ale bardziej ważny jest dla mnie spokój - brak samochodów, ludzi, dzięki czemu mogę się skupić tylko na treningu. Na koniec jestem tak zmęczony, że każdy dodatkowy bodziec mnie rozprasza.

Odpoczynkiem jest zbieg, dzięki czemu całość można uznać za bieg zmienny, w cyklu podbicie-obniżenie intensywności. Albo zabawę biegową. Na tym trzaskam te wysokie objętości, dzisiaj powtórzyłem 30x237, co daje 14 km na samym podbiegu. Zupełnie inaczej biegam sprinty - tam jest krótki strzał na maxa i długa, relaksowa przerwa w spacerku i podziwianiu widoków. Do sprintów dobiegam trochę więcej - 4,5 km w jedną stronę i często to cisnę, podobnie jak powrót.

Gimnastykę robię. Czyli 3 km dobiegu, gimnastyka, 8-14 km zabawy biegowej na górce, chwila na złapanie oddechu i 3 km męczarni do domu. Po tak długim akcencie koniec ledwo biegnę.
28/12/2017, 10:22
Arek są zaległości w blogu. Pisałem ze dwa lata temu ; ) Nie mogę teraz tego znaleźć na szybko, a wychodzę z domu. Prosty przyrząd geodezyjny sprzed lat - skrzyżowane kije, usztywnione poprzeczną beleczką, ich końce na dole dają równo metr, u góry wystają tak, że wygodnie się je chwyta. Do zrobienia w 5 minut w domu : )
27/12/2017, 19:44
Podbiegi w tym wydaniu muszą być biegane bardzo luźno, inaczej tracą sens. Co do siły - robię bardzo dużo i w niektórych okresach codziennie. Tylko ćwiczenia w domu. Lekki trening siłowy może powodować wyrzut hormonu wzrostu, czyli pośrednio poprawiać regenerację. A moja periodyzacja polega głównie na tym, że w sezonie startowym odpuszczam siłę. Kiedyś - zupełnie na wiele tygodni, teraz mniej. Ćwiczenia pozostają raczej te same. Mnie to nie nudzi, lubię robić sprawdzone zestawy.

Zapomniałem się pochwalić we wpisie, ale ostatnio trzasnąłem w jednej serii 400 brzuszków : ) Wpis o sile pewnie się jeszcze pojawi, bo to dla mnie ważna część treningu - kto wie, czy nie bardziej psychicznie niż fizycznie.
Pokaż wszystkie komentarze

Trening - komentarze

28/10/2017, 14:40
Nie ma sensu. Ewentualnie jeden taki trening przed maratonem. W mojej grupie prawie nikt nie biega 2,5 godzinnych rozbiegań, a najszybsi w maratonie łamią barierę 2:40.
05/06/2017, 15:15
Powód takiej a nie innej ilości jest prosty: każdy trening to równowaga ilości wobec intensywności. Plus jeszcze zmęczenie/regeneracja. Im robisz więcej, tym bardziej spada intensywność oraz tym bardziej zmienia się sygnał płynący dla organizmu. Robiąc więcej, przesuwasz suwak w stronę ogólnej wytrzymałości i/lub zwiększasz czas potrzebny na regenerację. Dlatego niemal wszystkie treningi na odcinkach są relatywnie krótkie. Z prostego powodu - to ma być trening intensywności i/lub szybkości, a nie wytrzymałości ogólnej. Dlatego dodawanie objętości na takich treningach jest mocno niewskazane.
03/04/2017, 01:08
Kombinacje raczej nie mają znaczenia. Liczy się ilość i jakość. Natomiast filmiku nie oglądałem, więc nie mogę się wypowiedzieć.
23/01/2017, 00:49
Arczi - na maratonach są chyba moje trzy plany odchudzające. Opierają się o interwał z przerwami w marszu. To jest fantastyczna sprawa, bo oszczędza właśnie nogi. Nikomu z duża nadwagą nie polecam klasycznego planu, bo jest tam za dużo biegania ciągiem.
05/01/2017, 00:01
Hej Beata : )

Wiesz co, kiedyś robiłem takie ćwiczenia na siłowni, łącznie z ciężarkiem, tylko kładłem tak 5-20 kg. Ale... po pierwsze, to jest wtedy ćwiczenie na siłę, a nie na ruchomość. Tutaj natomiast celem jest poprawa ruchomości. Po drugie, jestem bardzo sceptyczny co do ćwiczeń na beretach, ruchomym podłożu itd. Trening siły potrzebuje odpowiedniego obciążenia. Możesz cały dzień machać ręką, a nie przyniesie to wzrostu siły. Podobnie ćwiczenia na niestabilnym podłożu - możesz stać cały dzień, a i tak efekt będzie znikomy - tzn zaadaptujesz się do wykonywania tego ćwiczenia i niczego więcej. Obciążenie jest za małe. Badania wykazują, że dużo większy efekt stabilizacji i wzmocnienia głębokich mięśni ma choćby zwykły przysiad. Fajny tekst napisał na ten temat Tomek Kowalski - widziałaś? http://kowalski.coach/trening-na-niestabilnym-podlozu

W pełni się z nim zgadzam. Dlatego te wszystkie modne terapie, ćwiczenia równowagi i tak dalej traktuję z dużym przymrużeniem oka. To się robi, bo to jest modne, za 10 lat nikt nie będzie tego pamiętał. Dlatego unikam tego rodzaju ćwiczeń, szkoda mi czasu. Ale jeśli ktoś lubi lub uważa, że mu pomaga - OK.

Ciekawa obserwacja a propos kostki. Dzisiaj i kilka razy w ciągu ostatnich tygodni, nadepnąłem na równolegle leżący na ścieżce konar. Kostka leciała na zewnątrz i w bok, mocno i boleśnie. Rok temu trzy razy tak zwichnąłem, łącznie z opuchlizną. W tym roku znoszę bez problemu. Czy ćwiczyłem równowagę? Nie. Po pierwsze, zjechałem z masą, ale co najważniejsze, pozbyłem się napięcia i poprawiłem gibkość dużych grup mięśniowych. Np czworogłowy i całe pasmo boczne, idące aż do kostki, ten słynny ITBS. Mięśnie są bardziej elastyczne i lepiej znoszą takie przeciążenia, jest rezerwa funkcjonalna. I taka jest moja opinia: siła, dobry ślizg, gibkość i nie będzie potrzeby robienia ćwiczeń na czucie głębokie czy równowagę.
Pokaż wszystkie komentarze
Blog - nowe komentarze
Trening - nowe komentarze
Blog - nowe teksty
Ostatnie starty - Marcin