Trening 2006

11/11/2006
Kolejne dni w Nowym Meksyku - pierwsze dni w pracy, kolejne dni biegania...
Komentarze: (1)
09/11/2006
Pierwsze dni w Albuquerque - aklimatyzacja zachodzi, zmiana czasu i wysokość nadal dokuczają, ale wszystko jest wynagradzane przez niesamowitą pogodę.
Komentarze: (0)
07/11/2006
Jednym z największych problemów treningowych podczas pobytu tak daleko od kraju jest... zmiana czasu. Z początku organizm jest kompletnie rozstrojony.
Komentarze: (0)
04/11/2006
Przybyłem na miejsce. Ale nie jestem do końca zadowolony, bo na niebie jest mała chmurka i za jakieś 2 godziny może na chwilę przesłonić słońce... Temperatura też nie tego, bo zaledwie 22 stopnie ; ) Oczywiście żartuję, słyszałem, ze w Polsce szaleją śnieżyce.
Tagi: Albuquerque
Komentarze: (0)
29/10/2006
Zrobiłem dzisiaj 20km, z gimnastyką w połowie, w tym 8km drugiego zakresu; trening mocno tlenowy i spory objętościowo. Jest zimno, niestety, pierwszy raz miałem na głowie zimową czapkę, do tego szmatkę na twarzy, bo zakres biegłem przez odkryte pole pod lodowaty wiatr, lawirując między kałużami i nierównościami.
Tagi:
Komentarze: (1)
28/10/2006
Coraz gorzej dzieje się w naszym beznadziejnym kraju... Chmury nadciągają znad Skandynawii, zatoka, ten, tego, niżowa... i robi się cholernie zimno! Czuć to było już dzisiaj, a jutro ma być jeszcze gorzej. Jak dodamy do tego zmianę czasu, to już w ogóle beznadzieja i Armagedoon... Całe szczęście, że niektórzy wyjeżdżają w cieplejsze rejony naszej planety ; )
Tagi:
Komentarze: (1)
27/10/2006
Koszmar. Naprawdę. To najlepsze słowo. Byłem na treningu i wciąż nie wiem, jakim cudem udało mi się dobiec.
Komentarze: (0)
27/10/2006
Wiatr to wróg numer 1 biegacza. Łatwiej przetrwać mróz, lód i potop. Wiatr zatrzymuje, przeziębia, uderza w gardło, narażając je na infekcje. I po prostu wnerwia.
Tagi:
Komentarze: (0)
24/10/2006
No właśnie: wejście w normalny trening oznacza również wejście w niekończący się rytm coraz silniejszego zmęczenia, drobnych kontuzji, odpoczynków itd. Wczoraj zrobiłem dzień wolny, bo po tych 12km zakresu na bieżni bolało mnie mocno ścięgno pod kostką. Dzisiaj pobiegałem w ściągaczu, ale nic już nie czułem, organizm doszedł do siebie.
Tagi:
Komentarze: (0)
21/10/2006
No i pięknie. Robię właśnie obiad i piszę w przerwie, więc nie zdziwcie się, jeśli dojdzie was zapach przypalonego mięsa. Pobiegałem dziś najdłuższy ciągły w życiu. Zrobiłem go na stadionie, żeby kontrolować tętno na płaskiej powierzchni. Przebiegłem 12km ze średnią 3.50/km i choć ledwo dobiegłem, teraz nie czuję specjalnego zmęczenia.
Tagi:
Komentarze: (1)
Blog - nowe teksty
Ostatnie starty - Marcin