19
12/2006
00:00

Zawiało dzisiaj, że hej... Za oknem szaleje potworna wichura, jutro to samo ma być w dzień. Nawet śnieg ma spaść. Jeśli będzie naprawdę źle, a na to się zapowiada, to nie idę na trening, nie ma co rzeźbić. Ten tydzień będzie trochę odpoczynkowy, kilometraż spadnie mi o ok. 30%, do mniej więcej 90km. Nie ma co bowiem piłować cały czas.

Już dzisiaj robiłem nieco odmulającą jednostkę treningową. Dobiegłem 4km do gór, tam gimnastyka, 10 dwusetek i z powrotem. Po wczorajszych 400tkach dwusetki biegało się zaskakująco luźno. Robiłem to w tempie 36-35 sekund, a ostatnią przygrzmociłem w 30,07! Tym, którym te prędkości wydają się śmieszne, muszę przypomnieć, że robię to na piaszczystej, pofałdowanej górskiej ścieżce, na wysokości ponad 1800mnpm! W tych warunkach płuca zamieniają się w gąbkę, nogi miękną, a wskazówki stopera zdają się pędzić z prędkością światła.

Po 1,5 miesiąca w Albuquerque czuję jednak, że moje płuca powiększyły się potężnie. Biegnę, biegnę i nic, oddechowo zdaję się nie mieć dna. Podobnie nogi. Owszem, zmęczone, ale czuję w nich taką chamską, brutalną siłę, że aż się boję... Co będzie za 4 miesiące?!

Jestem teraz po pracy, dochodzi 23, popijam przemyconego z restauracji root beera, czyli bezalkoholowe piwo korzenne (pycha!) i zastanawiam się, co dalej. Grudzień, czas rozliczeń, na szczęście nie podatkowych, kolejny krzyżyk na karku... Dzisiaj pewna Pam, koleżanka z pracy dała mi na oko 29 lat... Dwadzieścia-kurde-dziewięć! Moi rówieśnicy mają już dzieci, samochody, kredyty na 2 miliardy, wykupione miejsce na cmentarzu, lasery, komputery i statki kosmiczne, a ja...

Pocieszę się zdjęciem z pracy. Oto ja i dwie śliczne koleżanki z restauracji:


Dobranoc!

Kategoria: Trening 2006
Komentarze: (2)
Zaktualizowano: 06/10/2011, 21:39

Oceń

0 głosów
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać.

Mapa

Zobacz także

Komentarze

22/12/2006, 14:15
#
Nie patrz w kalendarz tylko w dziennik treningowy i bądź dalej otwartym żywiołowym chłopakiem.Twoje opowiadania o sporcie i o codziennym życiu wzmacniają i na nie się czeka.
Trochę nie wytrzymuję polecanych planów treningowych (pamiętasz o biegaczach przed 50-tką !)ale wytrwale ćwiczę.
Miej radosne i spokojne Święta,bij mistrzów w 2007 roku i....
oczywiście pisz.

Pozdrawiam serdecznie

Krzysztof M.
Wałbrzyski Klub Biegacza
Marcin Nagórek
25/12/2006, 07:16
#
Dziękuję za miły wpis : ) Jeśli chodzi o plany, to są właśnie takie, żeby robić je na samopoczucie: jeden będzie biegał zabawy biegowe bardzo mocno inny wolniutko. A jeśli chodzi o biegaczy starszych, to właśnie dzisiaj chłopaki tutaj śmiali się, że biegam wolniej niż niejaki John, lat 60, były biegacz wyczynowy. Ale jeszcze pryjdzie mój czas.... Pozdrawiam!

Skomentuj

Pola oznaczone * są wymagane.

Komentarz pojawi się po autoryzacji przez autora postu. Jeśli chcesz by pojawił się natychmiast - zarejestruj się.

no-photo.gif
 
 
 
Twój email nie będzie wyświetlany.
Przepisz kod dokładnie tak, jak jest wyświetlony na obrazku. Wielkość liter nie ma znaczenia.
Jeśli złamiesz prawą nogę, to którą nogę masz zdrową? Odpowiedz z polskim znakiem diaktrycznym. Tą zdrową nogą skop tyłek spamerom. Dziękuję ;)
Poprzedni: I am back
Następny: Skoki pogody
Blog - nowe komentarze
Blog - kalendarz
< Styczeń 2018 >
PonWtoŚroCzwPiąSobNie
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031 
Blog - nowe teksty
Ostatnie starty - Marcin