08
10/2017
14:20
Najbardziej okrutny z testów biegowych powraca - mój test do zajechania. Zasady są proste i tym, którzy nie znają poprzednich odcinków, szybko przypomnę: biegam w butach tak długo, aż się rozpadną. Wbrew opinii działów marketingu, które nakazują wymianę po określonej liczbie przebiegniętych kilometrów, wbrew modzie i zasadom. Nikt mi za to nie płaci, niemal wszystkie buty w mojej stajni są własnoręcznie wybierane i kupowane. Fotografuję i opisuję dla własnej (oraz czytelników) przyjemności.

Kalenji Eliofeet, które powędrowały ostatnio do kosza, nadal nie do końca spełniły wymogi testu, mimo wybiegania w nich 6-7 tysięcy kilometrów. To jest model tak wrednie trwały, że pisałem o nim już ponad dwa lata temu. Już wtedy były na wylocie, w nieco lepszym stanie niż obecnie, wystarczy porównać zdjęcia. W przeciwieństwie choćby do Brooksów Green Silence nadal nie rozpadły się jakoś dramatycznie. Wciąż są zdatne do użytku, ale nie mam już do nich cierpliwości. Do tego podeszwa została zjechana na tyle mocno i na tyle nierówno, że doszedłem do wniosku, że dalsze bieganie w nich może już być dla mnie trochę ryzykowne, a na pewno mniej przyjemne. Zresztą spójrzcie sami:


Teoretycznie wszystko jest w porządku, ale w praktyce nieco mniej. Eliofeety to buty, których w ostatnich latach używałem przede wszystkim na trudne warunki. W deszczu zasadniczo nie biegam, ale gdy wychodzę po nim, nie cierpię tego uczucia, gdy po bieganiu po lekko mokrej powierzchni szybko mam przemoczone czubki palców. Wystarczy odrobina wilgoci na twardej nawierzchni albo lekko mokra trawa i każdy but błyskawicznie przesiąka. Eliofeety pozwalały uniknąć tego uczucia dzięki plastikowemu wzmocnieniu z przodu. Chlapiące krople spływały po tym plastiku i palce pozostawały suche. W związku z tym biegałem w nich głównie po deszczu i błocie, co zniosły zaskakująco dobrze. W przeszłości miewałem buty, które w trudnych warunkach rozsypywały się błyskawicznie. Ostatnim rozczarowaniem są zresztą goretexowe Saucony Kinvara 4. Używane na bardzo mokre warunki i kałuże, szybko popękały, choć teoretycznie powinny się trzymać. Zrobiłem w nich zaledwie kilkaset kilometrów i już nie spełniają swojej głównej funkcji, czyli nie chronią przed wodą. Straszna lipa.

Wracając do Eliofeetów - ponieważ biegam w nich często po mokrym, ważna jest przyczepność. Niestety, podeszwa jest już tak wyślizgana, że zacząłem w nich tańczyć jak na łyżwach. Na śnieg już się nie nadają, na mokre też nie bardzo, czuję się za mało stabilnie. Tutaj zbliżenie:


Jak widać, żłobienia podeszwy właściwie już nie istnieją. To znacznie utrudnia bieganie. Mogę używać tych butów tylko w lesie na suchym. Dlatego gdy tylko stopniał śnieg tej zimy, zawziąłem się. Cała wiosnę biegałem głównie w nich, usiłując dorżnąć do końca. I nic z tego, buty trwały dzielnie i zmieniały się bardzo nieznacznie. Tymczasem przyszła jesień, jest znowu mokro, za jakiś czas spadnie śnieg. Pozostało pytanie: czy czekać do przyszłego roku i wtedy dalej cisnąć czy pokazać już test? Ostatecznie zdecydowałem, że więcej nie będę biegał w Eliofeetach i wywalam, żeby zwolnić miejsce w szafie.

Pewne zniszczenia oczywiście są, momentami spore:



But był jednak wykonany na tyle solidnie i pomysłowo, że żadna dziura nie naruszała ogólnej struktury. Tutaj widać plastikowe wzmocnienia obok przedarcia. To z jednej strony przyczyna uszkodzenia (wzmocnienie wywiera presję na tę część materiału), a z drugiej - powód, dzięki któremu dziura w ogóle nie jest odczuwalna i nie przeszkadzała w bieganiu. Na lato poprawiła się wręcz wentylacja, można powiedzieć że to unikalny hole extended ventilation system. Prawdopodobną przyczyną powstania tego rozdarcia w ogóle jest bieganie po mokrym. Bardzo możliwe, że trzymając się suchych nawierzchni, biegałbym w tym modelu jeszcze lata. Nic nie działa tak dewastująco na siateczkę, jak zmoczenie jej i bieganie. Jeśli ktoś chce zachować buty w dobrym stanie przez wiele lat, powinien unikać moczenia w biegu (a możliwe, że i prania w ogóle).

Z drugiej strony mamy względnie normalny wygląd, pękł tylko plastik i powstała mała dziura:



Podsumowanie jest dla Eliofeetów bardzo korzystne. Byłem ich posiadaczem 7 lub 8 lat, nie pamiętam już dokładnie daty zakupu. Kosztowały w przecenie, o ile dobrze pamiętam, 59,99 zł. Za tę kwotę otrzymałem model solidny, lekki, zwinny, w którym swobodnie biegałem tysiące kilometrów. Zdarzyło mi się przebiec w nich szybką połówkę, używałem do rozbiegań, ale też do odcinków typu 5x200 metrów w 30 sekund. Poddałem buty wszelkim możliwym przeciążeniom. Jednej wiosny miałem je jako podstawowy model w Portugalii, w czasie gdy eksperymentowałem z szybkimi rozbieganiami. Wybiegiwałem wtedy 90 kilometrów tygodniowo, cały czas trzymając tempo rzędu 3:40/km lub szybciej.

W ostatnich latach używałem ich niemal wyłącznie w lesie. Czasami brałem na zawody, wychodząc z założenia, że jeśli zgubię lub zostaną ukradzione (kradnie się dziwniejsze rzeczy), strata będzie niewielka.

Widok z góry na całość:



W tym momencie odchodzimy do największej wady mojego testu. Tych butów od wielu lat nie ma w sprzedaży. Trudno mi ocenić kolejne modele Eliofeetów, bo nie miałem z nimi kontaktu, wydają się jednak bardziej amortyzowane i cięższe. Powyższy bucik zachowywał się jak startówka, to był model w moim stylu. Nie lubię i nie stosuję żadnych ciężkich butów. Biegam niemal wyłącznie w lesie, w lekkich, niemal pozbawionych wsparcia modelach. Takie były te Eliofeety, co daje ogólne pojęcie o solidności produktów Kalenji. Trudno im cokolwiek zarzucić. Nie prowadzę ścisłego rejestru kilometrów, dopiero od 2-3 lat zapisuję dokładnie, który trening wykonałem w jakich butach. Tym niemniej mogę z dużą ostrożnością ocenić, że te konkretne Eliofeety wycisnęły między 6 a 7 tysięcy kilometrów. Nie wiem, czy ktokolwiek na świecie sprawdził je w takich warunkach. Mój tata w rok czy dwa młodszych Eliofeetach przebiegł też maraton.

Część czytelników ciekawi pewnie, w czym teraz biegam. Otóż ostatnio do rangi podstawowego modelu awansowały kolejne Kalenji - startówki Kiprace, obecnie chyba też już niedostępne w sprzedaży. Oprócz nich mam drugie Brooksy Green Silence, używam zamiennie. Trzecim podstawowym modelem są Asicsy DS Racer, z wredną cechą - małymi dziurkami w podeszwie, przez które przesiąka woda. To są buty tylko na suchą nawierzchnię, ale poza tym niesamowicie je lubię. W tych trzech modelach klepię obecnie 95% kilometrażu, zwykle szybkiego, bo rzadko biegam wolno. Czasami na asfalt wkładam cięższe Mizuno Precision, w których w 2008 ustanowiłem życiówkę w maratonie lub Kalenji model MD. Na starty mam Adidasy Adios sprzed kilku lat, jeszcze przed wprowadzeniem pianki boost oraz Adidasy Takumi Sen. A poza nimi jeszcze kilka par, używanych bardzo okazjonalnie, w tym wspomniane Saucony. Jest co zabiegiwać, chociaż w ostatnich latach biegam wyraźnie mniej i staje się to coraz trudniejsze.
Kategoria: Sprzęt
Komentarze: (8)
Zaktualizowano: 08/10/2017, 15:36

Oceń

0 głosów
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać.

Zobacz także

promo.jpg
promo.jpg
promo.jpg
promo.jpg

Komentarze

Maciej Gach
09/10/2017, 21:44
#
Marcin, ja też biegam w butach do ich kompletnego zajechania. Średni żywot moich butów biegowych trwa rok. Wymieniam je na nowszy model wraz z początkiem wiosny. Cenie sobie wygodę i kiedy zimą nie ma śniegu cały czas chodzę w butach sportowych, które "wydają ostatnie tchnienie" pod koniec marca
Marcin Nagórek
15/10/2017, 17:25
#
Rok to mało, ja mam buty mające po 6-8 lat : )
16/10/2017, 15:32
#
To są buty zapinane za rzepy. Mimo pewnej zalety (płynna regulacja zapięcia), zawsze wydawało mi się, że rzepy są złym rozwiązaniem i omijałem te buty w Decathlonie. Chodzi o zużycie rzepów - wycierają się, zaklejają jakimiś śmieciami, a w efekcie przestają trzymać. Co innego bucik dla dziecka na jeden sezon, a co innego but do intensywnego użytkowania z założenia trwającego dłużej niż rok. Zerwane sznurowadło łatwo wymienić, a rzep wymagałby interwencji szewca. Widzę jednak, że na zdjęciach rzepy trzymają. Mógłbym poprosić o jednozdaniowy komentarz w tej kwestii?
Marcin Nagórek
17/10/2017, 02:41
#
Pisałem o rzepach w poprzedniej recenzji - nigdy nie miałem problemów, chociaż sam się tego bałem. Po 8 latach zdarzyły mi się pojedyncze przypadki, gdy but był mokry, że rzep się dokleił - wystarczyło mocniej docisnąć i było OK. Czyli bez zarzutu. Miałem też okazję rozmawiać z konstruktorem buta i mówił, że nad rzepem bardzo długo pracowali i testowali.
17/10/2017, 08:35
#
Rzeczywiście, w linkowanej recenzji było o rzepach. Dzięki za odpowiedź. Trwałość rzepa zdaje się wskazywać, że być może naprawdę projektanci w Decathlonie solidnie podeszli do pracy nad butem. Ciekawe, czy odnosi się to do wszystkich/ większości produktów, przynajmniej tych biegowych.
18/10/2017, 00:12
#
Siatka w butach się przeciera nie od samej wilgoci, ale brudu który się dzięki niej do buta klei. A jak już się przyklei to inaczej jej nie usuniesz jak piorąc buty. Najlepiej w miednicy, dociskając cholewkę do dna trzymając za podeszwę, tak aby woda przeciskając się na zewnątrz buta zabierała ze sobą drobinki brudu.
18/10/2017, 21:18
#
Marcin, znam przyczynę Twojej gorszej formy w tym sezonie, to chyba brak snu, albo brak go w odpowiedniej ilości...:)
Marcin Nagórek
19/10/2017, 02:28
#
Arcio - używałem łącznie 4 par butów z Decathlonu i tylko jedne mnie trochę rozczarowały. Reszta bez zarzutu. A poza tym oczywiście ciuchy, których mam całe stosy ; ) Stosunek cena/jakość zdecydowanie najlepszy na rynku.

Dan - bardzo rzadko piorę buty, a wytrzymują mi po 6-8 tysięcy kilometrów. Niektórych nie prałem nigdy. Staram się unikać biegania po mokrym, chociaż nie zawsze się udaje. Prezentowane tu Eliofeet na pewno nie były prane więcej niż dwa razy przez 8 lat, a i tego nie jestem pewien ; )

Co do snu - nie jest źle!

Skomentuj

Pola oznaczone * są wymagane.

Komentarz pojawi się po autoryzacji przez autora postu. Jeśli chcesz by pojawił się natychmiast - zarejestruj się.

no-photo.gif
 
 
 
Twój email nie będzie wyświetlany.
Przepisz kod dokładnie tak, jak jest wyświetlony na obrazku. Wielkość liter nie ma znaczenia.
Jeśli złamiesz prawą nogę, to którą nogę masz zdrową? Odpowiedz z polskim znakiem diaktrycznym. Tą zdrową nogą skop tyłek spamerom. Dziękuję ;)
Poprzedni: Reset systemu
Następny: Powrót do treningu
Blog - kategorie
Blog - nowe komentarze
Blog - kalendarz
< Grudzień 2017 >
PonWtoŚroCzwPiąSobNie
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031
Blog - nowe teksty
Ostatnie starty - Marcin