02
07/2016
14:03
Po latach poświęconych na zajeżdżanie kolejnych modeli butów na moje łamy wraca legendarny test do zajechania. Dzisiaj na rozkładzie wciąż dostępny gdzieniegdzie model Adidas Attune.



Jak powszechnie wiadomo, dostępne u mnie testy do zajechania są jedynymi w pełni miarodajnymi i uczciwymi testami butów biegowych. Ocenić sprawowanie się modelu po kilkunastu czy kilkudziesięciu kilometrach może byle kto - i na tej zasadzie robione są zwykle testy. Ja natomiast biegam w bucie tak długo, aż zaczyna się rozpadać, co zajmuje zwykle kilka lat. Widoczne na zdjęciu buty Adidas Attune kupiłem na początku roku 2010 w USA. Kosztowały dokładnie 39,99 dolarów i przy ówczesnym kursie wynosiły to niecałe 120 zł (dzisiaj niewiarygodne). Był to niezwykle udany zakup. Od tego czasu przebiegłem w nich co najmniej 6000 kilometrów, zanim w połowie roku 2016 niemal przestały nadawać się do użytku.

Piszę "niemal", bo na upartego w butach da się jeszcze biegać i robiłem to kilka dni temu. Powiększające się dziury w siateczce sprawiają jednak, że zaczynam się bać, że któregoś dnia po prostu spadną mi ze stóp. Tym niemniej biegałem z tymi dziurami przez kilka ostatnich miesięcy. Podany przeze mnie przebieg, czyli 6 tysięcy kilometrów, jest bardzo ostrożnym szacunkiem. Jest bardzo prawdopodobne, że przekroczyłem w Attune siedem tysięcy, bo przez kilka lat był to mój podstawowy, najpopularniejszy but biegowy. A rocznie pokonuję 3500-4000 kilometrów. Od 2010 zrobiłem więc ponad 20 tysięcy kilometrów, w tym dużą część w Adidasach Attune.


Podeszwa po pokonaniu tylu kilometrów prezentuje się doskonale

Buty te należą do mojego ulubionego segmentu: prosty, tani i solidny model z tzw niższej półki. Niższa półka jest tu zaletą. Oznacza, że w bucie nie stosuje się żadnych "systemów" - podnoszących cenę, zwykle zbędnych, a czasami wręcz szkodliwych dodatków. Mamy tu 100% buta w bucie: solidna, lekka i prosta podeszwa, na wierzchu cienka i przewiewna siateczka clima cool. Do tego sznurówki i nic więcej. Koniec. Żadnego systemu.

Efektem jest but niewiarygodnie lekki i trwały. Tak powinny być konstruowane wszystkie modele. Gdy założyłem go po raz pierwszy na nogę, byłem w szoku - Attune mają wagę startówek. Do tego solidna, dość twarda guma w podeszwie sprawia, że odbicie jest niezwykle dynamiczne. Pierwszy trening, na których użyłem tych butów, miał miejsce wiosną 2010 i biegałem m.in. odcinki 200 metrów, pokonując je w 27 sekund.


Lewa, bardziej zużyta pięta - efekt moich problemów z lewym achillesem

Od tego czasu używałem Attune na wszystkich rodzajach treningów, od krótkich po 32 kilometry rozbiegania. Warto jednak zastrzec dwie sprawy. Po pierwsze, biegałem głównie na nawierzchni naturalnej. Zdarzało mi się biegać po asfalcie, ale nie było to zbyt częste. Przebiegłem natomiast co najmniej 1500 kilometrów w Attune'ach w 2012 i 2013 roku podczas obozów w Portugalii - po twardej, żwirowatej nawierzchni, która ściera podeszwę jak tarka. Był to wtedy mój podstawowy but. Ale po drugie - prawie nigdy nie biegałem w nich po mokrej nawierzchni i w czasie deszczu. Powód jest prosty: but w celu zmniejszenia wagi ma bardzo wycieniowana podeszwę, której elementem są dziurki na wylot - aż do wkładki. Podobne zjawisko występuje np. w Asicsie Hyperspeed. Oznacza to, że bieganie nawet po lekko mokrym asfalcie powoduje natychmiastowe przemoknięcie podeszwy i skarpetki, czego nie znoszę. Buty są niewiarygodnie lekkie i woda wycieka z nich tak samo szybko jak wsiąka, ale ja po prostu nie biegam po mokrym i w mokrym, nie znoszę tego i w ogóle unikam treningu w deszczu.

Jak widać powyżej, podeszwa zniosła bieganie doskonale, gorzej jest z cholewką. I tak trzymała się dzielnie. Jako pierwsze pojawiły się typowe, boczne pęknięcia, które jednak nie powiększały się. Jedno z nich zaszyłem, resztę zlekceważyłem i biegałem w ten sposób przez ostatnie dwa lata, bez zauważalnych zmian. Jedynie na zawodach zdarzało się, że trenerzy lub zawodnicy żartowali ze stanu tych butów. No cóż, trzeba się poświęcać w imię sztuki:



Buty były kiedyś białe, obecnie nabrały dyskretnego, eleganckiego odcienia szarości. W międzyczasie parę razy prałem je w pralce, co nie wpłynęło na żywotność. Podobała mi się w nich dyskrecja. Na co dzień słabo znoszę krzykliwe kolory typowych biegówek, dlatego niepozorne Attune były jak stworzone dla mnie.

Największa zmiana, wynikająca prawdopodobnie z techniki biegu, dokonała się w prawym bucie. I to ona sprawiła, że zdecydowałem o emeryturze Adidasów. Proszę spojrzeć:



Ta dziura była już na tyle duża, że bałem się, iż wpłynie na technikę biegu. Mogło dojść do sytuacji, kiedy na wierzch wydostanie się cały duży palec. I tu jeszcze uwaga techniczna. Buty podobały mi się bardzo, ale w sklepie była tylko ta jedna para i kupiłem je dość ciasne. To jest numer 44 2/3, 28,5 centymetra Adidasa, podczas gdy mój rozmiar w tej marce to 45 1/3. Buty są na tyle miękkie, jak kapcie, że nie było to problemem, jeśli chodzi o otarcia. Wkładałem je jednak na wcisk, więc po pewnym czasie dokonałem tuningu: wyciągnąłem z tyłu amortyzującą gąbkę. Nie było jej wiele, bo but nie był usztywniony mocno w okolicach ścięgna Achillesa, ale i tak dało trochę przestrzeni. Być może tuning oraz sposób wkładania, na wcisk i bez rozwiązywania, przyczyniły się do kolejnego poważnego uszkodzenia:



Uszkodzenia z tyłu wyglądały dość poważnie, ale do tej pory nie spowodowały żadnych problemów. Bałem się, że kiedyś tył po prostu odpadnie, ale nic takiego się nie wydarzyło. A biegałem z tymi dziurami co najmniej rok.

Buty świetnie pasowały do mojego stylu treningu: nie za dużo, ale za to szybko. Podczas jednego z obozów w Portugalii używałem ich do preferowanego wtedy stylu, to znaczy biegania rozbiegań w tempie 3:40-3:30/km. Nadawały się do tego znakomicie dzięki lekkości i sprężystości. Ostatnie dwa lata to z kolei bieganie typowo w lesie, po lekko piaszczystej nawierzchni, pełnej korzeni. Tu także pasowały doskonale, nie zagłębiały się w piasek. Jedyna denerwująca rzecz, jaka się zdarzała raz na jakiś czas to wniknięcie kamyka lub szyszki w tę dziurę w podeszwie, pod piętą. Musiałem wtedy stawać i wyciągać albo przynajmniej mocno zaszurać piętą po podłożu, żeby to wypadło.

Rzut oka na cały but z boku:



Podsumowując ten test do zajechania, wystawiłbym Attune maksymalną ocenę. To był mój ulubiony model biegowy, niemal nie do zdarcia. Lekki, sprężysty i kupiłem go za śmieszne pieniądze. Oczywiście jest to koszmar producenta, żeby ludzie kupowali buty za 120 złotych i używali przez 6 lat lub więcej. No ale co poradzić. Adidas jest moim ulubionym producentem i uważam jego buty za diabelnie solidne. Mam też inne marki, sprawują się raz lepiej, raz gorzej, ale na bieżni, jeśli chodzi o kolce, zdecydowanie preferuję Adidasa. Żałuję tylko, że jest tak diabelnie drogi. Mój wymarzony model to Takumi Sen, ale szkoda mi wydawać 600 zł na buty do biegania, gdy - jak widać - mogę mieć inne, fajne, za cenę kilkukrotnie niższą.

Na koniec - cała podeszwa Attune po przebiegnięciu 6-7 tysięcy kilometrów:


Kategoria: Sprzęt
Komentarze: (8)
Zaktualizowano: 02/07/2016, 14:43

Oceń

0 głosów
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać.

Zobacz także

promo.jpg
promo.jpg
promo.jpg
promo.jpg

Komentarze

Piotr Stanek
03/07/2016, 10:01
#
Dziękuję za fajny test.
Ad. testy większości innych biegaczy to często mnie to zastanawiało jak można ocenić buty po kilkudziesięciu zrobionych km? Ok, nawet przy 100-200km.
Marcin Nagórek
03/07/2016, 12:43
#
No nie przesadzajmy, coś tam da się powiedzieć o bucie już po krótkim przebiegu. Ogólny charakter, wygoda. Ale oczywiście prawdziwy test musi być długi, bo dopiero wtedy wyraźnie widać wszystkie wady i zalety.
03/07/2016, 18:42
#
Jaka kolejna para przejmie rolę Twojego podstawowego buta treningowego? Rozumiem, że pewnie będzie jakoś przerobiona na miarę.
03/07/2016, 19:19
#
Marcin, na oficjalnej stronie adidasa, model ADIZERO TAKUMI SEN 3 można już nabyć na chwilę obecną za 469 zł :-) (przecena z 600 zł). Jak dla mnie cena dalej zaporowa. Co więcej sądzę, że buty tego typu wypadłyby marnie w teście "do zajechania" - choć oczywiście mogę się mylić. Dałbym im optymistyczny przebieg z zakresu od 2000 do 3000 km maks. Więcej wątpię, aby wytrzymały.

http://www.adidas.pl/buty-adizero-takumi-sen-3/AF4019.html

Pozdrawiam
03/07/2016, 21:11
#
Ten realizm, ten pragmatyzm, ten chłodny osąd i nie poddawanie się marketingowym mantrom typu: 'but traci właściwości oraz amortyzację po 1000km' w Tobie Marcinie bardzo cenię. Oczywiście reszta blogowych ekspertów zmienia buty jak rękawiczki bo strasznie chce fajnie wyglądać. Ja tymczasem po prostu nie potrafię zajechać swoich butów. Owszem, biegam rotacyjnie w wielu parach ale najstarsze są z roku 2008 i mają również 5-7 tysięcy (New Balance) i uparcie są całe - nic się nie rwie, nic nie odkleja. Pozdrowienia.
Marcin Nagórek
03/07/2016, 23:21
#
Paweł - w tej chwili biegam na zmianę w drugiej parze Brook Green Silence, która mi jeszcze została, Asicsach DS Racer, zaczętych w tym roku oraz dobijam wciąż Kalenji Eliofeet, które też przebiły 6000 km. Oprócz tego mam buty na różne inne okazje: Kalenji SD (które ma już jakieś 1500km na rozkładzie), Mizuno Rider (biegłem w nich pierwszy maraton w 2010, też mogą dochodzić do 2000), Kalenji Kiprace i Inspid, Adidas Adios, jakieś stare New Balance, Saucony Kinvara w wersji gore-tex... Trochę tego jest, ale podstawowe to Brooks i Asics.

Arek - dzięki : ) Ale rzeczywiście nadal drogie i nie ma mojego numeru. Poza tym nie podoba mi się ten kolor. Widziałem raz przecenione Takumi za 399 zł i czarne - takie bym chciał. Niestety były za małe. Nie wiem, ile tego typu buty przetrwają, ale przy bieganiu w lesie bym ich nie skreślał. W testach do zajechania jest Nike No Name, typu Free, których kiedyś używałem jako startówek, potem dobijałem. Też trwało to długo. Zobaczymy,ile teraz przetrwają mi Asicsy DS Racer, wyglądają delikatnie, biegam w nich od paru miesięcy i jest OK.

Adam - dzięki. U blogerów te mnogie testy biorą się stąd, że dość łatwo jest nawiązać kontakt z firmą sprzętową i dostawać buty do testów. Firma sypie but za butem, a bloger musi publikować. Trzeba umieć oprzeć się tej pokusie. Mnie też zdarzało się otrzymywać prezenty, ale nie zgadzam się na stałą współpracę z żadną firmą na wyłączność. A jeśli współpracuję, to na moich warunkach - to odrzuca 99% ofert. Wychodzę z założenia, że bez sensu jest sprzedawać 10-letnią jakość bloga za parę par butów.
Tomasz  K.
04/07/2016, 18:46
#
Marcin, jakieś konkretne powody, że Takumi Sen jest tym wymarzonym?
Marcin Nagórek
05/07/2016, 01:31
#
Owszem. Po pierwsze, pasuje mi ten typ buta, czyli startówki. Po drugie, pasuje mi Adidas, szczególnie kolce i startówki. Po trzecie Takumi Sen to w gruncie rzeczy odchudzona wersja Adios, który już jest fajnym butem, a odchudzony ma szansę być idealnym. No i była wersja czarna, a to już wypas do kwadratu : )

Skomentuj

Pola oznaczone * są wymagane.

Komentarz pojawi się po autoryzacji przez autora postu. Jeśli chcesz by pojawił się natychmiast - zarejestruj się.

no-photo.gif
 
 
 
Twój email nie będzie wyświetlany.
Przepisz kod dokładnie tak, jak jest wyświetlony na obrazku. Wielkość liter nie ma znaczenia.
Jeśli złamiesz prawą nogę, to którą nogę masz zdrową? Odpowiedz z polskim znakiem diaktrycznym. Tą zdrową nogą skop tyłek spamerom. Dziękuję ;)
Blog - kategorie
Blog - nowe komentarze
Blog - kalendarz
< Lipiec 2017 >
PonWtoŚroCzwPiąSobNie
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31 
Blog - nowe teksty
Ostatnie starty - Marcin