22
12/2015
11:39
Po raz kolejny pokazuję buty zajechane przeze mnie codziennym treningiem. Bardziej uczciwego testu nie znajdziecie nigdzie. Obuwie wybrane przeze mnie, zakupione przeze mnie i zmasakrowane przeze mnie. W niczym nie przypomina typowych marketingowych laurek spotykanych w internecie, gdzie "testy" przeprowadza się na kilku treningach.

Ze względu na długi czas trwania i politykę firm produkujących buty w praktyce przydatność testu do tego konkretnego modelu jest niewielka. Powód jest prosty - Green Silence nie jest już produkowany i gdzieniegdzie można jedynie dostać resztki zapasów. Kupiłem te buty w 2012 i już wtedy była to wyprzedaż - 40 euro za parę. Tym niemniej na przykładzie jednego modelu można wyciągnąć wnioski co do polityki i jakości całej firmy.

Oto jak prezentują się buty po blisko czterech latach używania. Jedną z ich cech charakterystycznych było to, że są po prostu ładne, pięknie zaprojektowane, w fajnych kolorach:



Nie jest źle, a należy pamiętać, że były przeze mnie tuningowane - wyciągałem usztywnienie z zapiętka. To oznacza dość głęboką ingerencję w konstrukcję i niektóre modele wyglądają po tym na trochę obszarpane.

Brooksa kupiłem z myślą o starcie w maratonie - potrzebowałem lekkiej, ale odrobinę amortyzowanej startówki. I to jest dokładnie ten typ. W 2012 przebiegłem w nich Maraton Warszawski, oprócz tego pamiętam co najmniej dwa półmaratony, możliwe, że więcej. Potem jednak używałem ich tylko do treningu. Pierwotnie do szybszych biegów na asfalcie, z czasem do wszystkiego. Dodam przy tym, że mam jeszcze jedną parę Green Silence, którą będę użytkował w kolejnych latach i która też ma zaliczony jeden maraton. Rzućmy okiem jeszcze raz na te zużyte:



Zanim przejdziemy do podeszwy, jedna uwaga - materiał użyty do jej wykonania, ta zielonkawa pianka, był miękki i ogólnie przyjemny, ale miał podstawową wadę: brud wnikał w niego tak, że praktycznie nie dało się Brooksów domyć. Zawsze wyglądały, jakbym chwile wcześniej przebiegł po błocie. Możliwe, że to cecha charakterystyczna pianki, która jest biodegradowalna i ekologiczna, czym producent mocno się chwalił. Spójrzmy więc na podeszwę:



To widok ogólny. Biegałem w tych butach po każdej możliwej nawierzchni, ale ostatnie 1,5 roku było głównie po lesie. Buciki są lekkie i sprawiają wrażenie delikatnych. Mimo to dzielnie spisywały się nawet na błocie. Nie prowadzę dokładnej ewidencji kilometrów, mogę więc tylko szacować. Przebiegłem w nich co najmniej 3000 kilometrów, a jest spora szansa, że dobiłem w okolice 4000. W ostatnich latach były to moje główne buty biegowe, z wyjątkiem niektórych okresów. Np. w tym roku latem mocno męczyłem Kalenji SD, ze względu na ból achillesa. Oto zbliżenie podeszwy w przedniej części:



Zniszczenia nie są duże. Spokojnie dałbym radę biegać w Green Silence nadal i zakładałem, że wycisnę w nich jeszcze trochę kilometrów. Padło jednak co innego niż podeszwa, o czym za chwilę. Na razie dodam tylko jedną sprawę: ten model po moim tuningu był wręcz niewiarygodnie wygodny. Czułem się w nich jak w kapciach i zdarzało się dość często, że zakładałem je również do chodzenia. Materiał zewnętrzny jest delikatny i miękki, do tego but wygląda całkiem gustownie, w przeciwieństwie do zwyczajowej w biegówkach wszechobecnej pstrokacizny. Pokażmy jeszcze zbliżenie podeszwy w tylnej części:



Jak widać, bez większych uszkodzeń. Mocno pościerana była ta zielonkawa część, bardzo miękka, a twarda czarna guma wytrzymała te tysiące kilometrów praktycznie bez szwanku. Pewnie inaczej byłoby, gdybym biegał cały czas po asfalcie. W lesie czyhają inne niebezpieczeństwa i proszę spojrzeć, co zdecydowało o pozbyciu się Brooksów:



Kompletnie rozdarł się materiał zewnętrzny. W dość nietypowym miejscu, więc nie mam pewności, czy nie odpowiada za to mój tuning. Zwykle po usunięciu zapiętka nic się nie dzieje, ale kto wie, może tutaj jakaś struktura została uszkodzona i z czasem puściła. A może to zniszczenie spowodowane dwoma czynnikami ryzyka w lesie: fizycznymi uszkodzeniami i przemoczeniem. To pierwsze wynika zwykle ze zderzenia z gałęzią czy nierównością. Nie raz zdarzało mi się, że nie zauważyłem czegoś na ścieżce i wystający badyl wbijał się w but z impetem. Zna to każdy trenujący w terenie.

Druga sprawa to regularne moczenie cholewki, zabójcze dla trwałości siateczki. Green Silence były tu naprawdę dzielne. Zdarzały mi się buty, które po przemoczeniu darły się po paru tygodniach. W Broksach biegałem regularnie i ostatnio były wilgotne niemal po każdym treningu. Takie są uroki śmigania po grubej wyściółce mokrych liści.

Materiał trzymał się doskonale, a to, co można jeszcze znaleźć uszkodzonego, to ten element:



Bardzo dobrze spisywało się też to lekkie umocnienie z przodu buta, chroniąc palce w lesie.

Moja ostateczna ocena: jedne z najlepszych butów w życiu. Nie miałem styczności z innymi modelami Brooksa, ale po tym, czego doświadczyłem z Green Silence, marka wydaje się godna polecenia. Zwykle to nie są tanie produkty, ale na przykładzie powyższego widać, że wykonane solidnie. Polecane tym, którzy lubią niebanalne wzornictwo i ważna dla nich jest ekologia. To były jedne z najwygodniejszych butów, jakie miałem na nogach. Nigdy nie spowodowały żadnych problemów, były szybkie, lekkie, dynamiczne. Dochodzą też inne czynniki praktyczne - cholewka tak miękka, że do zakładania nigdy ich nie rozwiązywałem : ) Włożenie ich na nogę trwało tyle, co włożenie kapci. Dlatego używane i do biegania, i chodzenia, np. krótkich wypadów do sklepu.

Pozostaje pytanie - w czym będę biegał teraz? Mam drugie Green Silence i na pewno one pojawią się w moim arsenale. Dobijam właśnie Kalenji Eliofeet, które już opisywałem. Udało mi się w końcu dobić siateczkę, pojawiły się wyraźne rozerwania i myślę, że to kwestia 2-3 tygodni, zanim pójdą do kosza. Poza tym cały czas męczę Adidasa Attune - piękny przykład tego, jak zgrabny i niezniszczalny może być prosty, tak zwany "podstawowy" model buta biegowego.

Na wolniejsze bieganie i zmęczone buty mam Kalenji SD i dobijanego powoli od pięciu lat Mizuno Precision. A nowym bucikiem, który pojawi się w mojej stajni dobijanych będzie prawdopodobnie Asics Tarther - kolejny but, w którym zaliczyłem maraton. Na dzień dzisiejszy wygląda, że Tarthery i Green Silence będą moimi podstawowymi modelami biegowymi przez najbliższe 2-4 lata. Pozostałe jako uzupełnienie.
Kategoria: Sprzęt
Komentarze: (4)
Zaktualizowano: 30/11/2016, 18:05

Oceń

0 głosów
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać.

Zobacz także

promo.jpg
promo.jpg
promo.jpg
promo.jpg

Komentarze

The Marco
22/12/2015, 21:28
#
Buty wyglądają całkiem całkiem jeszcze. Moje Faas 500 v2 po roku użytkowania i przebiegu ok. 2000km wyglądają dużo gorzej, mają zdarty bieżnik, z przodu tego wzmocnienia na czubku po obu stronach spore dziury przez które paluchy zaczynają wychodzić :) Z czyszczeniem ich tez się nie bawiłem, z błoto same na następny dzień odpadało po "oklupaniu". W deszczu nie raz były przemoczone i zaliczyły bieg wręcz w wodzie, bo się tak rozpadało, że nie było nawet sensu omijać kałuż.
Nie wiem jak dajesz radę w Mizuno biegać, miałem kilka modeli ale od czasu przesiadki na Pumy wkurza mnie w Mizuno te plastikowe usztywnienie, a idzie pod sama piętę. W startówkach Mizuno Ronin to wyrwałem, a Sayonara leżą nie używane. Poza tym w Mizuno właśnie te zapiętki są dość sztywne.
Marcin Nagórek
27/12/2015, 11:46
#
Moje Mizuno są stuningowane, kiedyś nawet udostępniałem gdzieś zdjęcia z tego. Wyciąłem i zapiętek, i plastikowe usztywnienie spod podeszwy.

Na co dzień nie myję butów, ale do zdjęcia czasami to robię. Ostatnia sesja bohatera.

Ciekawe, jaki wpływ na stan buta ma technika, bo ja nawet po paru tysiącach kilometrów rzadko mam któryś z modeli kompletnie dobity i podziurawiony.
15/12/2016, 20:04
#
Bardzo bym uważał z wnioskowaniem na temat całej marki na podstawie jednego modelu. Zwłaszcza jeśli green silence jest nietypowym butem w ofercie Brooksa. Doświadczenie pokazuje, że wielu producentów raz na jakis czas zalicza jakąś wpadkę. Nie dotestuje sprzętu i potem go modyfikuje bo coś w projekcie nawaliło.
Ja pracując z inov-8 widziałem wiele drobnych i grubszych zmian robionych w fazie prototypów jak również już po wdrożeniu buta na rynek.

Technika ma ogromny wpływ na trwałość buta. Dziś oglądałem buty używane przez jakiegoś mocnego supinatora - zewnętrzna część bieżnika zjechana do zera, a wewnętrzna praktycznie nietknięta - do tego widać, że gościowi stopy chcą wyjechać na zewnątrz buta i zniekształcają przez to cholewkę.
Czegoś takiego nie da się przewidzieć.

A green silence? Bardzo fajne. Miałem jedną parę. Niestety była ciut za mała na mnie by biegać. Ale zostały do chodzenia.
24/02/2017, 21:51
#
Fajny test. BikeBoard robił podobne testy, z reguły opisywane produkty nie sa już produkowane - taki ich urok. Jakby ktoś chciał mam 12 par Green Silence w różnych rozmiarach, mogę oddać za 100zl/szt. Piszcie: yakas at wp.pl, w tytule GREEN SILENCE, konto to sprawdzam raz na miesiąc ale moze Wam sie uda cos upolować.

Skomentuj

Pola oznaczone * są wymagane.

Komentarz pojawi się po autoryzacji przez autora postu. Jeśli chcesz by pojawił się natychmiast - zarejestruj się.

no-photo.gif
 
 
 
Twój email nie będzie wyświetlany.
Przepisz kod dokładnie tak, jak jest wyświetlony na obrazku. Wielkość liter nie ma znaczenia.
Jeśli złamiesz prawą nogę, to którą nogę masz zdrową? Odpowiedz z polskim znakiem diaktrycznym. Tą zdrową nogą skop tyłek spamerom. Dziękuję ;)
Blog - kategorie
Blog - nowe komentarze
Blog - kalendarz
< Wrzesień 2017 >
PonWtoŚroCzwPiąSobNie
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930 
Blog - nowe teksty
Ostatnie starty - Marcin