31
05/2015
13:36
W ciągu ostatnich dwóch tygodni bez notki blogowej udało mi się zaliczyć aż trzy starty. Wszystkie na krótkich, stadionowych dystansach, na których zamierzam skupić się aż do jesieni. Jestem w zdecydowanie najlepszej formie od paru lat i już pierwsze biegi przyniosły tego potwierdzenie.

W zeszły tydzień na jednym mityngi pobiegłem dystans najpierw 400, a potem 200 metrów. Byłem pełen nadziei na poprawienie wyniku z poprzedniego tygodnia, m.in. dlatego, że popracowałem nad pozycją w bloku startowym. Tydzień rozgrywał się jednak z przygodami. We wtorek popełniłem błąd - zrobiło się strasznie gorąco, nie czułem się najlepiej, ale przeszarżowałem na rozbieganiu. Chciałem pobiec szybciej i pobiegłem, ale było to nieco na siłę. Średnie tempo gdzieś w okolicach 3:45/km. W kolejnych dniach poczułem, że było to za mocno zbyt wcześnie. Nogi ciężkie jak diabli, więc skończyło się na tym, że w piątek zrobiłem dzień wolny. W sobotę start.


Biegniemy! Autor w czarnej koszulce

Kolejny raz nie bardzo pasowała pogoda, bo mocno wiało. W biegu na 400 metrów poprawiłem wynik z poprzedniego tygodnia, z 52,64 na 52,25. Byłem rozczarowany, że nie pękła bariera 52 sekund, ale wyjście z bloku znowu było słabe. Mam też wrażenie, że trochę przeszarżowałem pierwsze 200 metrów, goniąc mocnych rywali i pod koniec spuchłem. Po biegu czułem, że dałem z siebie 100%. 50 minut później biegłem 200m i mimo słabego startu tutaj niespodzianka. Wynik 24,65 to okolice moich najlepszych osiągów. Fakt, że do tej pory tylko raz w życiu startowałem na tym dystansie. Było to w 2005 roku, w czasie kiedy osiągnąłem najlepszy poziom na 800 metrów. Wtedy na zawodach w Gdańsku krótko po 800 metrach biegłem 200. Z bardzo sprzyjającym wiatrem i oczywiście fatalnym wyjściem z bloków wykręciłem 24,48.

Ostatnio wiatr był zdecydowanie słabszy - przeszkadzał na 400 metrów, a na 200 już nie chciał zawiać. W 2005 było +1,9, obecnie +0,2. Wynik 24,65 oznacza więc, że szybkościowo jestem na poziomie właściwie takim samym jak w najlepszych czasach, 10 lat temu. Zaskoczyło mnie to, bo bałem się, że będę miał problem, żeby złamać 26 sekund. W praktyce mój pure speed, z lotnego startu, to okolice 24,0, może nawet lepiej. Jak w latach młodości ; )

Wygląda na to, że 400 metrów mam słabsze również z powodu słabszej wytrzymałości tempowej, czyli brak mi umiejętności biegania na dużym zakwaszeniu. To coś, co niestety traci się z wiekiem oraz w miarę postępowania treningu tlenowego. Przy takiej 200-tce teoretycznie powinienem być w stanie złamać nawet 51 sekund na 400 metrów, co byłoby dla mnie mega szybkością. Generalnie jednak te krótkie starty wyszły pozytywnie.


200-tka w pełnej krasie, pełna moc, pełen krok. Do mety 140 metrów.

Wczoraj pierwszy poważny test w sezonie. Bieg na dystansie 800 metrów podczas ligi w Białej Podlaskiej. Fajne, szybkie ściganie. Skończyłem na 4 miejscu z wynikiem 1.53,08, przegrywając trzecie o jedną setną część sekundy. Byłem jednak bardzo zadowolony. Pewnie szczęśliwszy byłbym, gdyby pękła w końcu bariera 1.53, ale tak czy inaczej był to mój najszybszy bieg na tym dystansie od niemal 3 lat. Konkretnie od 7 czerwca 2012, kiedy pobiegłem 1.51,95. Co więcej, mam tendencje do biegania kolejnych startów coraz szybciej, a tak dobrej pierwszej osiemsetki nie miałem od 2010, kiedy pobiegłem 1.53,06. Na prawdziwie wyższym poziomie zaczynałem ostatnio sezon w 2009 roku, od wyniku 1.51,79. Można więc rzec, że jest to pełne potwierdzenie tego, o czym pisałem niedawno - czuję się doskonale i biegam najszybciej od lat. Za 5 miesięcy i 5 dni kończę 35 lat, a rekord Polski dla tej grupy wiekowej na dystansie 800 metrów wynosi ponad 1.55. Można więc powiedzieć, że nigdy nikt w moim wieku nie biegał w Polsce tak szybko, mimo tego, że formalnie nie mogę jeszcze poprawić rekordu.

Mam jednak cały czas nadzieję, że to tylko preludium dobrego sezonu. Bieg w Białej Podlaskiej nie był dla mnie idealny. Miałem problemy z osiągnięciem prędkości, musiałem dużo obiegać po drugim torze, walczyć z wiatrem. Na ostatniej prostej rywal cały czas spychał mnie lekko na zewnątrz i skończyłem na trzecim torze. To wszystko są straty dziesiątych części sekundy, więc z pewnością w optymalnych warunkach mogę pobiec mocniej. Czekam też na tegoroczny debiut na 1500 metrów, który prawdopodobnie odbędzie się już w przyszłą sobotę. Od 3 lat nie złamałem bariery 3:50, czy tym razem się uda? A może zaatakuję okolice życiówki, czyli 3.45,87? Jestem bardzo ciekawy i głodny ścigania.


Wyjście na ostatnią prostą

Podczas biegów na 400 metrów zostałem dokładnie obfotografowany, dzięki czemu mogłem przyjrzeć się swoim błędom technicznym. Jest ich kilka. W tej chwili chcę przede wszystkim popracować nad usztywnieniem barków na finiszu, na maksymalnej prędkości. Jest tu sporo do zyskania, bo obecnie na finiszu nie wyglądam za dobrze. Odchylam głowę do tyłu, mocno opuszczam ręce, tym samym zwalniając ich rytm i rytm nóg.

Pod względem treningowym robię niewiele. Między startami biegam swobodne rozbiegania, a ich tempo zależy od samopoczucia danego dnia. Po startach sprinterskich miałem bardzo kiepski tydzień. Tego samego dnia wieczorem byłem w klubie na imprezie, tańczyłem do 3 rano, więc przez kolejne dni moje łydki i achilles były w kompletnych strzępach. Rozbiegania w okolicach 4:50/km. Gdy już zaczynałem dochodzić do siebie, dobiłem się 5-godzinnymi zakupami. Cóż, takie życie.


Technicznie wygląda to średnio przy prędkości maksymalnej. A to najlepsze zdjęcie, z dystansu, na którym wyglądałem najlepiej, czyli 200 metrów

Ponieważ jednak nie samymi rozbieganiami człowiek żyje, chciałem wspomnieć o mocnym akcencie, jaki robię między startami. Jest to ucieleśnienie różnych humorystycznych opowiastek o moim treningu. Jak wiadomo, jestem minimalistą i za bezsensowne uważam trenowanie zbyt wiele i zbyt mocno, gdy nie ma ku temu potrzeby. Opowiadam się za precyzyjnym treningiem, a nie łupaniem na siłę, w nadziei, że jakoś się trafi. Wolę inteligentne, precyzyjne bombardowanie od nalotów dywanowych. W związku z tym między startami wykonuję teraz akcent, z którego kiedyś żartowałem, nie wiedząc, że stanie się prawdą. Otóż jest to 1x200 metrów. Słownie - jeden raz. Zwykle w środę robię skromną rozgrzewkę rzędu 2-3 km, potem gimnastyka, lekka mobilizacja bioder, parę luźnych przebieżek - i punkt główny. Biegnę tylko jedną dwusetkę, ale robię to mocno. W ciężkich butach, zwykle tych samych, na moim odcinku lekko pod górkę, po lekkim piasku. Warunki dalekie od optymalnych. Tydzień temu pobiegłem 27,73, a teraz przed 800-setką tylko 28,87. Konkretne tempo mocno zależy od stanu mięśni. Jeśli jestem zmęczony, mam problem z osiągnięciem wysokiej prędkości.

Po startach na bieżni widzę jednak, że poziom wysiłku tego odcinka to co najmniej 2 sekundy różnicy w stosunku do bieżni i kolców. Czyli 27,7 to tak, jakby pobiegł jeden odcinek w 25 sekund w optymalnych warunkach. Wspominałem o tym, że moim celem jest osiągnięcie w tym miejscu 24 sekund, ale to jednak chyba nierealne. Tym bardziej, że im jest cieplej, tym bardziej nawierzchnia staje się bardziej piaszczysta i wybicie trudniejsze.

Wbrew pozorom taki akcent ma sens i jest starannie przemyślany. Opieram się na badaniach mówiących o tym, że mocny trening na wysokim zakwaszeniu potrafi na kilka dni obniżyć poziom możliwości tlenowych. Czyli łupanie przed startem ciężkich odcinków sprawia, że tlenowo organizm nie jest na starcie tak sprawny jak zazwyczaj. Równocześnie jednak odcinki mają swoje zalety: pobudzają włókna szybkie, poprawiają mechanikę ruchu, mobilizują biodra, skracają czas kontaktu z podłożem. Przy 4-5 powtórzeniach mogę osiągnąć relatywnie wysoki poziom kwasu, co pokazywały kiedyś pomiary. Jest to też akcent wymagający mięśniowo. Mógłbym więc próbować biec dwa, może trzy odcinki, ale co by to dało? Różnica na plus jest niewielka, a możliwa na minus spora, szczególnie w ciężkim terenie, gdzie trenuję. I biorąc pod uwagę achillesa, który po mocnym akcencie zawsze lekko dokucza. Moim celem numer jeden jest dotarcie na start w pełnej mocy i sprawności. Dlatego biegnę jedną dwusetkę i wracam do domu. Czuję to w mięśniach, ale niezbyt długo. A trzy dni później na starcie samopoczucie jest bardzo dobre. Docelowo ma się stać doskonałe.
Kategoria: Starty 2015
Komentarze: (12)
Zaktualizowano: 03/06/2015, 10:04

Oceń

0 głosów
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać.

Zobacz także

promo.jpg
promo.jpg
promo.jpg
promo.jpg

Komentarze

03/06/2015, 20:57
#
Ciekawa koncepcja z dwusetką na kilka dni przed startem. Do tej pory robiłem 5x1' (p. 2') we wtorek lub środę, zależnie czy start był w sobotę czy niedzielę. Wypróbuję to w lipcu z 1-2 x 200m i zobaczę efekt :)
Na razie szoruję wg gotowych planów Skarżyńskiego pod 10km i się sprawdzają, ale koncepcja dwusetek warta sprawdzenia.
Mikołaj Raczyński
04/06/2015, 08:21
#
Powodzenia na Żylewiczu, zapowiada się szybkie biegnie
Marcin Nagórek
04/06/2015, 13:08
#
mikołaj, mam nadzieję, że bieganie będzie szybkie : )

Marco - pamiętaj, że u mnie to jest koncepcja pod biegi średnie. Pod długie stosowałem inne i nie mam pewności, czy zostanę w tym roku z tym 1x200m. Do tej pory stosowałem albo 4x200m dość mocno, albo - zdecydowanie najczęściej - biegi typu 10x200-300 metrów w średnim tempie. Przy biegu na dychę było to u mnie zwykle mniej więcej tempo do 3 km lub wręcz wolniej. N. 10x300m w 52 sekundy, co jest dla mnie bardzo komfortowe.
04/06/2015, 14:50
#
Gratulacje Marcin, świetny wynik !
Marcin Nagórek
04/06/2015, 16:33
#
Maciek, miejmy nadzieję, że to tylko dobry początek ; )
06/06/2015, 23:52
#
dobry wynik na 3k, czekam na relazję ;)
Marcin Nagórek
07/06/2015, 03:17
#
Zmieniłem na 3 km w ostatniej chwili z powodów technicznych, więc nie wyszło źle. Ale można szybciej. To Ty mi krzyczałeś międzyczasy? : )
07/06/2015, 19:07
#
Nein, mnie w tym roku nawet na trybunach nie było ;)
Mikołaj Raczyński
09/06/2015, 21:16
#
Czemu zmieniłeś 1500m na 3000m? I bieg 1500m- rewelacje, wygląda na to, że mógłbyś cały czas za kimś lecieć, chyba że miałeś być w II biegu - tu wygląda gorzej, chociaż wynik Miłosza Borowskiego (chyba w samotnym biegu) też bardzo fajny.
Marcin Nagórek
09/06/2015, 21:57
#
Zmieniłem właśnie z tego powodu, że wyrzucono mnie do drugiej serii. Trudno było oczekiwać tam szybkiego biegu. Ostatecznie trzech gości rozprowadzało sobie na zmiany, dwóch padło, jeden doleciał. Początek drugiego biegu wyszedł im wręcz szybciej niż w pierwszym. Trójke zacząłem bardzo wolno - 2:54 1 km, bo nie wiedziałem, co z tego wyjdzie, tym bardziej, że był upał. Miałem jednak sporo sił i do końca przyspieszałem.
12/06/2015, 21:31
#
Fajne wyniki.

"Tego samego dnia wieczorem byłem w klubie na imprezie, tańczyłem do 3 rano, więc przez kolejne dni moje łydki i achilles były w kompletnych strzępach."

Dobra regeneracja!
Marcin Nagórek
14/06/2015, 12:26
#
Regeneracja to podstawa ; )

Skomentuj

Pola oznaczone * są wymagane.

Komentarz pojawi się po autoryzacji przez autora postu. Jeśli chcesz by pojawił się natychmiast - zarejestruj się.

no-photo.gif
 
 
 
Twój email nie będzie wyświetlany.
Przepisz kod dokładnie tak, jak jest wyświetlony na obrazku. Wielkość liter nie ma znaczenia.
Jeśli złamiesz prawą nogę, to którą nogę masz zdrową? Odpowiedz z polskim znakiem diaktrycznym. Tą zdrową nogą skop tyłek spamerom. Dziękuję ;)
Następny: Czyżby piątka
Blog - nowe komentarze
Blog - kalendarz
< Styczeń 2018 >
PonWtoŚroCzwPiąSobNie
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031 
Blog - nowe teksty
Ostatnie starty - Marcin