18
03/2015
12:35
Po kilku latach wybiegiwania zdecydowałem się pokazać kolejny odcinek "testu do zajechania". Tym razem buty Kalenji Eliofeet - które wbrew tytułowi serii nadal nadają się do biegania (i nadal to robię). Używam ich jednak sporadycznie, więc kompletne dobicie zajmie mi jeszcze może i kilka lat. Dlatego teraz, po 5-6 latach używania i wytłuczeniu w modelu ponad 4000 kilometrów, prezentuję efekty.

Buty kupiłem w roku 2009 lub 2010 - nie pamiętam dokładnie. Była to posezonowa przecena w Decathlonie, kosztowały 50-60 złotych. Nie wyglądały na specjalnie trwałe, do tego te rzepy! Tymczasem inwestycja okazała się zaskakująco udana. Oto jak Eliofeety prezentują się obecnie:


Są dobite, ale nadal zdatne do użytku. Biegałem w nich jeszcze wczoraj.

Pierwsze Kalenji Eliofeet pojawiły się jako kolorowa rewolucja, na fali popularności biegania naturalnego, jako propozycja budżetowa. Odniosły ogromny sukces we Francji, jako but do biegania i spacerów. Najnowsze modele już mnie nie przekonują - są zbyt ciężkie, zbyt amortyzowane i zbyt drogie. Za bardzo odeszły od swojej pierwotnej idei. Mój model z 2009 mógł spokojnie służyć jako startówka, na dystansach nawet półmaratonu - i tak było.

Używałem ich najpierw do szybkiego biegania, a potem do zadań specjalnych. Okazało się bowiem, że plastikowy element z przodu bardzo fajnie chroni palce przed przemoczeniem podczas biegania na mokrym stadionie czy asfalcie. W zwykłych butach chlapiące krople szybko moczą przód buta i skarpetkę, co zawsze doprowadzało mnie do szału. Z czasem Eliofeety służyły mi do najtrudniejszych prób - na błoto, na mokrą trawę, deszcz. Takie buty nie mają szans przetrwać długo - a jednak przetrwały, bez widocznych szkód. Jakość wykonania okazała się zaskakująco wysoka.

Oto miejsce najbardziej zwykle narażone na przetarcia:



Jeśli wsadzić tam palec, widać,że pojawiają się delikatne dziurki. Ale jak na buty użytkowane w morderczych warunkach, często przemaczane, Eliofeety spisały się doskonale i jestem pełen podziwu. Niedawno miałem okazję rozmawiać z projektantem tego modelu i opowiadał mi, jak dużą wagę przykładali do różnych drobiazgów. Wydawało się, że rzepy nie będą trzymać - tymczasem po kilku latach trzymają tak samo dobrze jak na początku.

No i sprawa najciekawsza. Jak podeszwa zniosła ponad 4000 kilometrów, w różnym terenie, od asfaltu do błota? Nie najgorzej:



Zniszczenia oczywiście są, ale nie tak głębokie, jak można by się spodziewać. But miał pod spodem twardą, wytrzymałą gumę, dzięki której odbicie było twarde i sprężyste. Dzięki temu też trzyma się na niezłym poziomie do dzisiaj. Oto zbliżenia:



Ciekawa jest ta wyraźna supinacja, prawda? Tu jeszcze jedno:



Śródstopie zjechane jest najbardziej, bo buty służyły mi często do szybkiego biegania. Taki mam też styl. Widać, że po zewnętrznej części bieżnik jest kompletnie wytarty.

A mniej więcej tak buty wyglądały jako nówki:



Różnica jest widoczna : )

Podsumowując - kupiłem Eliofeety w Decathlonie za grosze i okazały się bardzo udanym zakupem. Kolejne modele nie były już tak dobre. Rok czy dwa później kupiłem kolejne Eliofeety i dość szybko zrobiła mi się w nich mała dziurka z przodu siateczki. Chociaż potem nie powiększała się, była bardzo denerwująca, gdy biegałem w białych skarpetkach, bo buty były całkowicie czarne.

Mimo wszystko przykład Kalenji pokazuje, że nie trzeba wydawać wielkich pieniędzy, żeby dostać but prosty, lekki i solidny. Dobijam go dalej i prawdopodobnie za jakiś czas dorzucę uaktualnienie tekstu. Chyba że gdzieś znikną - ponieważ nie kosztowały zbyt wiele, zabieram je często na różne podejrzane wyjazdy, jako but rozgrzewkowy, który może się be wielkiej szkody zagubić czy zostać podstępnie podprowadzony.

Moja ogólna rada dla wszystkich kupujących - szukajcie butów prostych, bez udziwnień. Sprawdzają się najlepiej i są najtrwalsze.
Kategoria: Sprzęt
Komentarze: (4)
Zaktualizowano: 18/03/2015, 23:22

Oceń

0 głosów
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać.

Zobacz także

promo.jpg
promo.jpg
promo.jpg
promo.jpg

Komentarze

19/03/2015, 10:03
#
Świetnie. Też jestem pełen podziwu i jednocześnie żalu, że obecne konstrukcje odeszły tak daleko od pierwowzoru.
Podziwiam Cię za wytrwałość z jaką je wybiegujesz. Szacun!
Z niecierpliwością czekam na dalsze testy: po 6kkm, 8kkm, 10kkm,... ;)
19/03/2015, 12:51
#
Przymierzałem ten model kilka lat temu, ale zbyt zadarty czubek buta powodował duży dyskomfort. Miałem wrażenie, że palce mi wygina do góry. Nie miałeś tu żadnych zastrzeżeń?
19/03/2015, 15:57
#
Też podziwiam.
U mnie dawno wylądowałby w koszu. Tylko z potrzeby zmian. Pobawienia się czymś nowym.
Marcin Nagórek
19/03/2015, 17:00
#
Bloger musi się poświęcać ; )

Marco - nie miałem problemu. Bałem się, że ten czubek może uszkadzać paznokcie, ale to też mi się nigdy nie zdarzyło. Jedyne, co odczuwałem, to te buty są dość głębokie z tyłu. A ponieważ ich nie tuningowałem, czasami czułem dyskomfort achillesa. Ale tu chyba bardziej z powodu moich problemów ze ścięgnem niż wady buta.

Skomentuj

Pola oznaczone * są wymagane.

Komentarz pojawi się po autoryzacji przez autora postu. Jeśli chcesz by pojawił się natychmiast - zarejestruj się.

no-photo.gif
 
 
 
Twój email nie będzie wyświetlany.
Przepisz kod dokładnie tak, jak jest wyświetlony na obrazku. Wielkość liter nie ma znaczenia.
Jeśli złamiesz prawą nogę, to którą nogę masz zdrową? Odpowiedz z polskim znakiem diaktrycznym. Tą zdrową nogą skop tyłek spamerom. Dziękuję ;)
Poprzedni: Wiosna nasza
Następny: Morderczy trening
Blog - kategorie
Blog - nowe komentarze
Blog - kalendarz
< Lipiec 2017 >
PonWtoŚroCzwPiąSobNie
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31 
Blog - nowe teksty
Ostatnie starty - Marcin