24
10/2014
14:49
Jesień za progiem, docelowe starty w drodze. Jak wiadomo, jest to najlepsza pora na działanie klątwy związanej z ważnymi startami. Nie zawiodła także tym razem - kilka dni przed półmaratonem rozłożyło mnie solidne przeziębienie.

Mam niejasne wrażenie, że u mnie pech związany jest mocno z półmaratonami. Jest to dystans, na którym nie startuję często - w zeszłym roku raz, w poprzednim dwa, wcześniej zdarzało się, że nie biegłem wcale. Mam jednak dziwne wrażenie, że zawsze musi być coś nie tak z tymi biegami. Tak złej statystyki nie mam nawet w maratonie.

W zeszłym roku przeziębienie rozłożyło mnie dwa dni przed półmaratonem w Ustce. Pobiegłem go, w gruncie rzeczy nie wiem, po co, tylko w tempie treningowym. Dwa lata temu szykowałem się do Piły. Kilka dni przed złapało mnie podejrzane osłabienie - bez przeziębienia, ale chłód, dreszcze, zajady na ustach, ogólna słabość, organizm walczył. Piła oczywiście poszła fatalnie. Na szybko przypominam sobie jeszcze, że w 2009 szykowałem się na półmaraton w Bukareszcie, byłem wtedy w najlepszej długodystansowej formie życia. Bukareszt poszedł przeciętnie, bo nie dopisała pogoda ani trasa. W związku z tym zaplanowałem powtórkę w Kościanie. I co? Przed Kościanem oczywiście byłem chory. Półmaratony to w moim wykonaniu strasznie pechowy dystans.


Dyszka w Sopocie - może pobiegłem jedynie 33 minuty, ale wyglądam co najmniej na 32:30  ; ) Proszę zwrócić uwagę na dowcipne tło.

Ostatnio widać było symptomy niebezpieczeństwa - chorowała masa ludzi. Wydawało mi się, że dam radę, bo nic mnie nie brało. Ale jak już wzięło, to w najmniej sprzyjającym terminie. Wygląda na to, że żadna jesień nie może się obyć bez przeziębienia. Czuję się marnie, nos zawalony, zatoki chyba też, gardło boli, brak sił. Może to być też w jakiś sposób związane z żołądkiem, bo pobolewał mnie bez przerwy przez trzy dni - podobno po kraju krążą takie wirusowe zarazy. Minęły już trzy dni i mam nadzieję, że jestem w momencie przesilenia, dlatego nie skreślam biegu ostatecznie. Zobaczymy w niedzielę rano. Jeśli wystartuję, to po 4 dniach przerwy, na mega świeżości, co może się skończyć różnie. Ewentualnie rozważam bieg dla frajdy, np. z tatą.

Wpis, jaki chciałem umieścić na blogu, miał dotyczyć treningu na crossie, ale muszę z tym poczekać. Mogę już jednak przekazać główną myśl, która kiełkowała mi w głowie od biegu w Sopocie. Najwyraźniej nie doceniłem zmęczenia, jakie powoduje u mnie częste bieganie górek. Po dyszce w Sopocie miałem spore problemy na treningach, a w ostatnich dniach podczas masażu znalazłem monstrualne, głębokie zakwasy w udach. Przy chodzeniu niewyczuwalne, przy głębszym masażu - owszem. Do tego po powrocie znad morza mogłem świeżym okiem ocenić swoje trasy. Efekt: doszedłem do wniosku, że są ciężkie, bardzo ciężkie. Przyzwyczaiłem się i tego nie czułem, ale nogi swoje wiedzą.

Co dalej - zobaczymy.
Tagi:
Kategoria: Trening 2014
Komentarze: (3)
Zaktualizowano: 24/10/2014, 15:00

Oceń

0 głosów
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać.

Zobacz także

promo.jpg
promo.jpg
promo.jpg
promo.jpg

Komentarze

michal lesniak
24/10/2014, 22:02
#
Powodzenia !trzymam kciuki!
Marcin Nagórek
25/10/2014, 09:38
#
Musiałem zrezygnować - za daleka podróż, a dziś nadal nie jestem zdrowy.
michal lesniak
26/10/2014, 22:01
#
Wracaj do zdrowia ! Pozdrawiam

Skomentuj

Pola oznaczone * są wymagane.

Komentarz pojawi się po autoryzacji przez autora postu. Jeśli chcesz by pojawił się natychmiast - zarejestruj się.

no-photo.gif
 
 
 
Twój email nie będzie wyświetlany.
Przepisz kod dokładnie tak, jak jest wyświetlony na obrazku. Wielkość liter nie ma znaczenia.
Jeśli złamiesz prawą nogę, to którą nogę masz zdrową? Odpowiedz z polskim znakiem diaktrycznym. Tą zdrową nogą skop tyłek spamerom. Dziękuję ;)
Blog - nowe komentarze
Blog - kalendarz
< Styczeń 2018 >
PonWtoŚroCzwPiąSobNie
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031 
Blog - nowe teksty
Ostatnie starty - Marcin