12
01/2006
00:00

Ten wpis piszę, żeby nieco naprostować skrzywione myślenie co niektórych osobników na temat treningu Sebastiana Coe. Bo nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie jest masa zawodników, którzy z dumą twierdzą, ze trenują jak Coe, a potem oczywiście nic z tego nie wychodzi. Bo przeczytać plan treningowy w książce, a potem go poprawnie zinterpretować i przekształcić do własnych potrzeb, to dwie zupełnie różne sprawy.

Na temat treningów Coe´a istnieje masa legend. Pierwsza jest taka, że Brytyjczyk biegał mało. Cóż, "mało" to wartość subiektywna, przyjrzyjmy się więc kilku faktom. Zacznijmy od tego, ze Coe doszedł do biegania 800m, biegając wcześniej długie dystanse, w tym crossy, bardzo popularne w Anglii. Nawiasem mówiąc, Andre Bucher (800m - 1.42), zanim zaczął biegać 800m, był w swoim kraju najlepszym juniorem na 10.000m.

Coe miał więc podbudowę w postaci ogólnego wybiegania, zrobioną pewną wytrzymałość tlenową, zanim wszedł w specyficzny trening swojego ojca. Później zaś, z tego co pisał, biegał przeciętnie ok 80-90km w tygodniu, w okresie startowym jeszcze mniej. Zdarzały mu się też jednak tygodnie, kiedy robił po 120km, a włoski trener Canowa pisze, że widział na własne oczy Sebastiana, który biegł w bardzo mocnym tempie (3:05/km) na treningu 30km.  Nie jest to więc tak mało, do tego widać że Brytyjczyk opierał się na zabójczej wytrzymałości, nie zaś samej szybkości. A druga sprawa, ze nie były to kilometry wolne, regenerujące. Wszystko to było biegane piekielnie szybko. Nie było tu miejsca na regeneracyjne tuptanie. Jeśli Sebastian chciał odpocząć, robił wolne, stąd spadek ogólnego kilometrażu.

Kiedy Coe nie biegał, zdarzało się, że robił piekielną siłę, która przy odpowiednim wykonaniu też jest rodzajem wysiłku tlenowego, kiedy robi ją się w obwodach, na krótkich przerwach, w długich seriach i z małym obciążeniem.

Na temat Coe´a jest bardzo dużo w internecie, głównie po angielsku. Dużo czytałem na ten temat, pisał o nim np. Marius Bakken, który trenował swego czasu z ojcem Coe´a, miał więc informacje z pierwszej reki. A nawet, jak pisał, oglądał dzienniczek treningowy Coe´a.

Proszę wiec nie sądzić, że Coe zrobił coś niemożliwego, to znaczy biegając niewiele, doszedł do wielkich wyników. Było to dość obszerne bieganie tlenowe, wsparte potężną siłą, a do tego szybkością i odcinkami na wysokich prędkościach. Coe śmigał np. 8 x 800m na krótkich przerwach (45s), po 2.00. Niech ktoś to powtórzy, do tego jako trening głównie tlenowy, wtedy pogadamy. Albo legendarny już trening, który zrobił na asfalcie w butach, podobno lekko z górki: 6 x 800m, przerwa 3 minuty, wszystkie poniżej 1.50, ostatnie w 1.46.

Znajomy trener opowiadał, że kiedyś do Polski przyjechał z wykładami ojciec Coe´a. Naopowiadał o tym specyficznym treningu i w efekcie tego... rok później w Polsce drastycznie spadł poziom 800m, bo wszyscy zaczęli trenować tak, jak im się wydawało, że trenuje Coe. Ale nie było to dostosowanie treningu, tylko małpowanie wzorców, gotowych odcinków i prędkości. Tak się nie prowadzi treningu. To wszystko trzeba odpowiednio zinterpretować, przemyśleć i zastosować w dawce i intensywności dostosowanej do własnego poziomu.

No i jeszcze jedno. Jak stwierdził sam Sebastian Coe, trenował on dzień w dzień po 2 razy dziennie, czy było to Boże Narodzenie, czy Sylwester. W wywiadzie wspomina, ze start był dla niego odpoczynkiem od potwornego reżimu, a on sam czuł się ciągle zmęczony. Taki był więc jego trening: dostosowany do tej konkretnie osoby, mocno tlenowy, siłowy, oparty na diabelnej wydolności, regularny i katorżniczy. Na pewno nie było to bezmyślne łupanie odcinków, na zasadzie - trzy odcinki i do domu. Tak łatwo, niestety, nigdy nie jest.

Kategoria: Felietony
Komentarze: (2)
Zaktualizowano: 04/05/2011, 19:27

Oceń

0 głosów
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać.

Zobacz także

promo.jpg
promo.jpg
promo.jpg
promo.jpg

Komentarze

12/01/2006, 20:14
#
o tym sporo sie nasłuchałem od naszego kolegi Mariusza M :-)
12/01/2006, 20:15
#
sory Mariusza P :P

Skomentuj

Pola oznaczone * są wymagane.

Komentarz pojawi się po autoryzacji przez autora postu. Jeśli chcesz by pojawił się natychmiast - zarejestruj się.

no-photo.gif
 
 
 
Twój email nie będzie wyświetlany.
Przepisz kod dokładnie tak, jak jest wyświetlony na obrazku. Wielkość liter nie ma znaczenia.
Jeśli złamiesz prawą nogę, to którą nogę masz zdrową? Odpowiedz z polskim znakiem diaktrycznym. Tą zdrową nogą skop tyłek spamerom. Dziękuję ;)
Następny: Wycieczka za Cruz
Blog - nowe komentarze
Blog - kalendarz
< Listopad 2018 >
PonWtoŚroCzwPiąSobNie
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930 
Blog - nowe teksty
Ostatnie starty - Marcin