17
12/2012
20:28
Po długiej przerwie dzisiaj wpis sprzętowy. Wszystko dlatego, że ostatnio kupowałem buty. I to ba - niejedne! Wpis składa się głównie ze zdjęć, co powinno ucieszyć tych, którzy nie lubią za wiele czytać. Dla maniaka sprzętowego to lektura obowiązkowa.

Najpierw kupiłem sobie gore-texy do chodzenia. Chodzę sporo i tego typu buty fantastycznie się sprawdzają, o czym można się przekonać teraz, w czasie odwilży. Znalazłem względnie tanie Asicsy w brytyjskim sklepie. Całe czarne, bo takich szukałem, wygodne. Amortyzowane biegówki, czyli buty, które najlepiej nadają się do chodzenia (a do biegania nie bardzo).

Akurat jednak trafił się fatalny okres treningowy. Ciągły deszcz, błoto, ciapa. Codziennie wracałem do domu z mokrymi nogami, w końcu trafiło mnie przeziębienie. Zacząłem z ciekawości przeglądać gore-texy pod kątem kupna takich do biegania. I nagle patrzę, w brytyjskim sklepie są gore-texy New Balance za 185 zł! Kupiłem od razu. Trudno przy tym nie rzucić paru gorzkich słów pod adresem polskich sklepów. Od ok. 6 lat nie kupiłem butów w Polsce, z wyjątkiem Kalenji Eliofeet, które były przecenione w Decathlonie. Ceny w Polsce są po prostu porażające. Zawsze kupuję w Wielkiej Brytanii lub Stanach. Ostatnio na Amazonie - przesyłka za darmo, paczka jest kurierem po kilku dniach od zamówienia. Full wypas. Jak widać, biedni Brytyjczycy mogą kupować tanio, bogaci Polacy nie bardzo. Jeszcze nigdy w życiu nie kupiłem butów do biegania droższych niż te 185 zł.

W Polsce najtańsze w tej chwili biegówki goretexy na rynku to Adidas Kanadia. Są za 299 zł w niektórych sklepach. Nawet się nad nimi zastanawiałem, jako buty do chodzenia, ale są strasznie brzydkie - świecące, kolorowe, z wielkimi białymi paskami Adidasa. W sam raz do dresu i bejsbola. W UK mam za tę cenę do wyboru kilkanaście modeli, różnych producentów, różne kolory. Dodam jeszcze szybko, że widziałem też ostatnio w sklepie w Słupsku Nike Free 5.0 przecenione na 199 zł - to jest już przyzwoity interes, chociaż bez gore-texu. Ot, taka obserwacja biegowego rynku.

Kupiłem więc te New Balance, mając nadzieję, że nie będą zbyt toporne. Bo tu trzeba opisać ważną rzecz: biegam w butach cienkich, giętkich, lekkich. Od topornych, ciężkich i sztywnych bolą mnie stopy. Z lekkich i nieprzemakalnych były np. Saucony Hattori - tylko że one mają taki bieżnik, że na moim błocie prędzej jeździłbym na nich jak na łyżwach niż biegał. Potrzebowałem gore-texów z brutalną podeszwą. Idealnie: giętką, ale z agresywnymi wypustkami. Bardzo podobał mi się jeden model Inov-ów, czarne, fajne, ale za 500zł. To oznaczałoby złamanie mojej zasady niepłacenia za biegówki więcej niż 200 zł ; ) Stanęło więc na innych. Wyglądały tak:



Zgrabny bucik, nawet dosyć ładny. Niestety, okazały się toporne. Zrobiłem w nich jeden trening i stopy bolały mnie tak wściekle, że ledwo dobiegłem do domu. Tu przyda się rys historyczny. Otóż stopa w czasie biegu wykonuje różne dziwne, kocie ruchy. Wygina się do zewnątrz - co nazywamy supinacją lub do środka, co mądre głowy ochrzciły pronacją. Nasi praprzodkowie pronowali po prerii za antylopami w bardzo skuteczny sposób przez dziesiątki tysięcy lat. Potem przyszedł XX wiek i rozwój joggingu. Jakoś trzeba było ludziom wmówić, że zamiast trampków za 10 zł, należy kupić buty za 500. Wymyślono więc, że te dziwne ruchy stopy są złe i należy je wyeliminować. W tym celu buty usztywniono, do tego stopnia, że można je czasami traktować jako narciarskie. Najbardziej szkodliwym ze wszystkich systemów jest tzw mostek, łączący i usztywniający śródstopie z piętą. Mają to wszyscy producenci, a z powodu tego usztywnienia stopa jest uwięziona jak w gorsecie. To ta część na środku podeszwy na zdjęciu poniżej:



Jeśli ktoś chce się dokładniej przyjrzeć, to jest kolejne zdjęcie, to ten rozszerzający się z boku pas żółtego materiału:



Efektem wprowadzenia tej części jest bardzo duże usztywnienie buta. Można się wtedy poczuć, jak to jest, gdy się biega w bucie ortopedycznym lub narciarskim. Wiele da się o tym bieganiu powiedzieć, ale na pewno nie to, że jest wygodnie. Oto dowód zdjęciowy, próbowałem na siłę wygiąć podeszwę i nic:



Zgina się tylko trochę w tej części całkiem z przodu, a i to opornie. Ponieważ szanuję swoje biedne stopy, wziąłem się zaraz do roboty. Najpierw kombinerkami, systemy odchodzą gładko:



Rzut z innej perspektywy:



Na początku nic nie musiałem nacinać, po prostu złapałem kombinerkami za brzeg tego materiału i samo odchodziło. Miałem pewne obawy, czy nie zerwę całej podeszwy, co byłoby niewskazane, ale na szczęście New Balance chyba przewidział, że ten element nie każdemu się spodoba. Odchodził gładko jak po sznurku, w odpowiedniej płaszczyźnie. Tylko na końcu stawił opór, a gdy szarpnąłem mocniej, urwał się, co przypłaciłem siniakiem na łokciu - rąbnąłem nim we framugę drzwi.

Gdy zerwałem wszystko z wierzchu, nadszedł czas na borowanie w głębi. Nawalono tam bowiem tyle pianki, że można by chyba w tych butach chodzić po wodzie. Niestety, złotą rączką nie jestem, nawet nie srebrną i nie posiadam w swoim przydomowym warsztacie żadnej piły, przecinaka ani palnika. Użyłem więc noża do krojenia chleba:



Operacja trochę trwała, tu się ucięło za mocno, tu za mało, ale jakoś poszło. Efekt jest następujący. Najpierw but tylko po zerwaniu elementu:



A tutaj po operacji nożem:



Wygrzebałem to prawie do podeszwy. Bez obaw, ta część buta i tak w biegu nie dotyka podłoża. Jak widać, nie ruszam w ogóle pięty ani palców, chociaż niektórzy wykonują takie operacje. Powód jest prosty: to są buty przeznaczone do biegania w mokrym błocie. Tam jest na tyle miękko, grząsko, że tak czy inaczej nie ma znaczenia, jak wysoko mam piętę czy palce. Tak czy inaczej się zapadam. Chodzi mi tylko o to, że stopa nie była blokowana w swoich ruchach. Zajęło mi wiele lat, zanim doszedłem do tego, że to ten element powoduje problemy. Cierpiałem z bólu i musiałem się często zatrzymywać przez jakieś 6-8 lat biegania, zanim to rozgryzłem! Powinienem podać producentów do sądu i w Stanach pewnie bym tak zrobił, a potem do końca życia cieszył się odszkodowaniem.

Zanim rozciąłem drugiego buta, tak wyglądały obok siebie, przerobiony i nieprzerobiony:



Od spodu wygląda to dość poważnie, ale zapewniam, że na co dzień w ogóle tego nie widać. Oto jak but prezentuje się z boku, już po wycięciu całego tego dziadostwa:



Trzeba się naprawdę wysilić, żeby poznać, że coś zostało zmienione.

I najważniejsze zdjęcie, poniżej. Cel został osiągnięty. Uginam ponownie buta, tym razem bez użycia dużej siły i co się dzieje?



But zgina się w tym miejscu, gdzie zgna się stopa. Eureka, jesteśmy uratowani! Na koniec jeszcze dwa zdjęcia. Najpierw porównanie buta przed i po:



A na koniec pokaz tego, co zostało wycięte. Sporo tego!



Palce wsadziłem, żeby było jakieś odniesienie co do wielkości. Jak widać, było tego naprawdę dużo. Mam wielkie łapy brutalnego, napakowanego drwala, więc wyobraźcie sobie, jak duże są te wycięte elementy.

Wszystko zakończyło się szczęśliwie. Buty, jak się spodziewam, pożyją długo i szczęśliwie. Mnie nic nie boli. Kto wie tylko, czy nie wytnę jeszcze elementu usztywniającego piętę, ale tego u góry, za ścięgnem achillesa. Prezentowałem już takie operacje. But jest nieco za głęboki i za sztywny w tamtym miejscu, czuję, jak ociera mi boleśnie ścięgno. Ale jeszcze zobaczę, potestuję to, może się dopasuje. Ostatnio spadł śnieg po kolana, teraz topnieje, ale mimo wszystko nie da się wybiec w teren. Biegam tylko na ulicy i na bieżni w siłowni, w cienkich startówkach. Wczoraj np. biegałem 18km recovery, czyli rozbieganie regenerujące, w średnim tempie 3.48/km. Całość po asfalcie i w Kalenjii Eliofeet, które mają już 3 lata i kilka tysięcy kilometrów. Po tym recovery będę do siebie dochodził ze 3 dni, tak mi dało w kość. Dzisiaj na siłowni byłem tak wykończony, że pobiegałem tylko 8 km i to dość wolno, sztangi ledwo podnosiłem. Ale generalnie więcej o treningu będzie w następnym wpisie.
Kategoria: Sprzęt
Komentarze: (29)
Zaktualizowano: 17/12/2012, 21:56

Oceń

0 głosów
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać.

Zobacz także

promo.jpg
promo.jpg
promo.jpg
promo.jpg

Komentarze

Krzysztof Bartkiewicz
17/12/2012, 22:50
#
No Marcinie, przyznam że jak zobaczyłem tytuł wpisu to mówię sobie że gość zmienił sponsora i przeszedł na New Balance i zaraz pewnie wyczytam że taki but jest najwspanialszy na świecie a przynajmniej nie ma wad...
Ale widzę że już kupuje je w Wielkiej Brytanii i to mi wystarczyło żeby u wierzyć że jednak nie jest to jednak kolejna reklama jak to jest na innych portalach o testowaniu sprzętu...

Co do samego wycięcia obuwia, to mnie zaskoczyłeś że podjąłeś taki krok, czy faktycznie biega się tylko po miękkim? jak z racji swojego miejsca zamieszkania mam minimum 10km asfaltem i nie mam możliwości w takim razie łudzić się na taka operacje gdyż są kamienie i obecnie właśnie mam przerwę gdzie do dziś czuje problem ze stopą spowodowany prawdopodobnie mocnym uciskiem na jakiś większy kamień podczas biegu.

Nie jestem pewien czy u ciebie wszędzie ziemia jest miękka i nie ma prawa się nic stać, but powinien chronić stopę a w tym przypadku narażasz ja moim zdaniem na niebezpieczeństwo. Jest okres zimowy, ziemia przymarza, jak będzie gołoledź to wszędzie jest twardo, więc nie wiem czy dobrze zrobiłeś..?
Marcin Nagórek
18/12/2012, 00:17
#
Krzysiek, ja tak robię prawie z każdym butem. To tylko mała część podeszwy, musiałbyś mieć naprawdę pecha, żeby coś Cię tam trafiło. A i tak zostało tam trochę pianki, więc ryzyka nie ma. Na asfalt taka operacja pasuje tym bardziej.

Ja mam taką alternatywę, że bez tego ból stopy jest tak silny, że nie mogę biec. Miałem tak w 2008, wtedy biegałem w Nike Pegasus wersja terenowa, bardzo sztywny but. Bolało mnie tak mocno, taki dziwny ból, przykurcz mięśni, że na rozbieganiu musiałem zatrzymywać się kilkanaście razy, wyciągać stopę z buta - i dopiero po minucie przechodziło. Wcześniej też mi się zdarzały takie bóle, ale rzadziej. Czytałem też, że podobnie ma Giża, tzn bolą go stopy od miękkich butów. Na mnie to też ma wpływ, ale nie tak silny jak to usztywnienie.

Kiedyś zauważyłem, że zaczyna mi się dobrze biegać dopiero wtedy, gdy ten plastikowy mostek popęka. Zacząłem się bawić i doszedłem do tych wycinek. A jeszcze wcześniej przerzuciłem się na bieganie w cieniutkich butach, startówkach lub półstartówkach - i wszystkie bóle mi przeszły.

W tej chwili 95% kilometrażu robię w startówkach lub podobnych do nich butach typu Eliofeet. Nic mnie nie boli, od kilku lat nie mam żadnej kontuzji, ewentualnie lekko ciągnie achilles, gdy dużo biegam w kolcach. Poza tym nic. Zobaczymy oczywiście, czy uda mi się przeskoczyć na bieganie szybciej na ulicy, ale jestem dobrej myśli. Zmiany, które wprowadziłem do treningu, działają. Jedyne ryzyko to przetrenowanie, no ale cóż, czasami trzeba podjąć rękawicę.

Swoją drogą, może przyjdzie taki dzień, że będę robił testy sponsorowane, ale nawet wtedy nie mam zamiaru robić laurek ; )
18/12/2012, 21:39
#
W temacie tańszych markowych butów: sam ostatnio szukałem czegoś na zimową pogodę i bieganie po lesie i właśnie w polskim sklepie(no dobra, wysyłają z Niemiec ;)) znalazłem Asics Lahar z Goretexem za 209(-40pln jako promocja za 1. zakup).
Buty wyglądają świetnie, tylko faktycznie są sztywne i zastanawiam się nad ulepszeniem ich na Twój sposób, choć nie ukrywam, że boję się takiej ingerencji i tego czy buty nie będą zbyt gietkie ;)
Marcin Nagórek
18/12/2012, 22:19
#
209 złotych to naprawdę świetny interes za te buty! Tak się składa, że te moje do chodzenia to dokładnie ten sam model ; ) Zapomniałem przy tym dodać, że te okazje i ceny dotyczą mojego numeru, jednego z najpopularniejszych, czyli o długości 29 cm. Inne modele można dostać często taniej, szczególnie te w rozmiarach 42-43, nie wiem, ile to dokładnie centymetrów.

Zanim przyszły mi te New Balance, miałem nawet okazję raz się przebiec w Laharach. One są trochę bardziej giętkie i wydaje mi się, że problemem nr 1 jest tam ta gruba pięta, którą ciężko poprawić. Śródstopie jest fajne, cienkie, dobrze czuć podłoże. Poprawki zacząłbym najpierw od usunięcie tych plastikowych elementów na środku podeszwy. Z początku bym zostawił ten kawałek gumy i zobaczył, jak się będą sprawować. Jeśli trzeba będzie go usunąć, to w tym przypadku nie będzie chyba trzeba robić aż tak głębokich cięć jak w tych moich. Przynajmniej tak mi to wygląda na oko ; )
Marcin Nagórek
21/12/2012, 01:38
#
Trzymam w takim razie kciuki za dalszy rozwój : ) Co do Romanowa - ja ostrożnie podchodzę do tego typu inicjatyw. Trochę mi to przypomina komplikowanie prostej czynności, tworzenie systemu z niczego, wszystko w celach mocno komercyjnych. To tak, jakbym wymyślił teraz nowy system oddychania w czasie biegu, np. dwa razy przez usta, raz przez nos ; ) Nie mówię, że to nie ma sensu, po prostu według mnie odpowiednie buty + urozmaicony i dobrany trening = poprawna technika. Nie spotkałem się zaś z tym, żeby samo myślenie o tym, co należy poprawić, cokolwiek zmieniło. Nawet ćwiczenia nie bardzo są skuteczne, z tego co widzę.

Nie zgodzę się też do końca z tym, że technika jest jedna poprawna i jej należy się uczyć, co zdaje się pisze Romanow. Ogólne zasady tak, ale konkretny styl zależy od budowy ciała. Ktoś, kto ma koślawe kolana czy szerszą miednicę, nigdy nie będzie biegał jak człowiek bez talii.
21/12/2012, 21:25
#
Marcin, staruch z Ciebie, a udajesz że nie rozumiesz dlaczego w krajach takich jak UK można kupić buty bardzo tanio, a w Polsce nie. I robisz z siebie niewiadomo jakiego bojownika o lepszą sprawę.

Tam po prostu na każdego buta, którego Ty kupujesz po przecenie w necie przypada 100 butów sprzedanych w pełnej cenie około 100 funciochów. Ludzie zmieniają buty bardzo często i przychodzą po nie jak po skarpetki. W polskich sklepach obrót jest dużo mniejszy, bo Polacy mają mniej pieniędzy by wydawać je na drogie buty i również biegacz jest przyzwyczajony do tego że ma 1-2 pary, a nie 22 jak Brytyjczyk. Tam po prostu mało kto jest skłonny kupić stary model bo uznaje to za "dziadostwo". Tak samo jak my nie kupujemy wczorajszego chleba czy suchych bułek.

To nie wynika z zachłanności i sprytu właścicieli polskich sklepów. Nie znam żadnego, który by jeździł nowym Porsche. Jak bywam na maratonach to też zdarza mi się widzieć skrzynki z przecenionymi butami po 139zł czy coś w ten deseń. I tłumu też przy nich nie ma.
Wyznajesz zasadę nie płacić więcej niż 200zł za buty - proszę bardzo, ale po co przy okazji dorabiać do tego teorie?

Do tego mażesz się jak baba z tymi swoimi problemami z zimnem i chlupą. Co nie wpis to dramat, że zimno i że śnieg i że warunki nieidealne. Wziąłbyś się w garść :-D

Pozdro i Wesołych Świąt!

A jak się nie obrazisz to załatwię Ci takie inov-8 ;-)
Marcin Nagórek
23/12/2012, 00:49
#
To nie do końca prawda Krzysiek. Ceny nowych modeli potrafią być niższe w Niemczech czy UK niż w Polsce. Nie wspominając o Stanach, gdzie wszystko na starcie jest o 1/3 tańsze. A trudno porównywać siłę nabywczą Polaka i Brytyjczyka.

Rozumiem, że Ty lubisz, gdy za buta, którego produkcja kosztuje mniej niż dolara, trzeba płacić 600 zł. Ja jednak stoję na straży zdrowego rozsądku i nie wydaje mi się to normalne.

Nie wiem, jaka jest specyfika rynku w Wielkiej Brytanii, ale w Stanach trochę pobyłem i wiem, jak tam jest. Amerykanie mają zdrowy, chłopski rozsądek i nie będą płacić kosmicznych cen za buty. Uważają po prostu, że one nie są tyle warte. Dlatego w Stanach producent, który liczyłby na opychanie kolekcji po 200 dolarów lub więcej, szybko zniknąłby z rynku. Zdarzają się takie buty, ale to chyba dla przyjezdnych z Europy ; ) Codzienność amerykańskiego sklepu to sprzęt za 30-50 dolarów. Ja uważam podobnie - nie warto płacić kolosalnych sum za kawałek gumy sklejonej przez 8-letnie dziecko w Bangladeszu.

Ale jeśli ktoś lubi - jego sprawa ; )
23/12/2012, 18:19
#
Marcin znalazłem kilka ciekawych modeli na allegro, może coś Ci się spodoba:
http://allegro.pl/buty-joggingowe-super-lekkie-bardzo-wygodne-r-43-i2872627528.html
http://allegro.pl/buty-meskie-sportowe-asics-morana-xt-flash-r-45-i2866923330.html
http://allegro.pl/nowe-puma-lift-racer-jamaica-18447901-43-i2845143775.html
podeszwa asicsów to kwintesencja minimalizmu:)
23/12/2012, 18:31
#
Panie Marcinie, nadaje się Pan na polityka. Demagogia, którą Pan uprawia poparta pseudonaukowym bełkotem i oczywiście tak jak w przypadku większości dziennikarzy kompletnie niczym nie popartymi "faktami". Skąd Pan sobie ubzdurał - tak ubzdurał - że produkcja buta kosztuje mniej niż dolara. Ja Panu zapłacę i 10 dolarów za sztukę - wyprodukuje Pan? Pewnie nie. W USA ceny produktów są o 1/3 niższe? A czy słyszał Pan o czymś takim jak np. VAT w USA? Może najpierw sprawdzić jaka jest definicja ceny, co to jest pieniądz, itp., a nie pisać bzdury dla głodnych sensacji gimnazjalistów. Tym razem bez poważania.
Marcin Nagórek
25/12/2012, 01:00
#
Panie Geniuszu Ekonomiczny Toro, moja znajomość realnej ceny buta wynika ze znajomości tego rynku, a ona bierze się m.in. ze znajomości ludzi, którzy bezpośrednio związani są z produkcją, projektowaniem i sprzedażą tych butów. Gdyby chciał pan pogrzebać, to te wyliczenia prawdopodobnie można znaleźć w internecie. Produkcja buta w Bangladeszu czy Wietnamie nie kosztuje zwykle więcej niż 2 dolary. Drugie tyle to koszty transportu. Do tego podatki i cła. Razem kilka dolarów. Reszta to marża producenta, pośredników i samych sklepów, w każdym przypadku od kilkudziesięciu do kilkuset procent. Marża pokrywa m.in koszta marketingu, w tym sponsorowania gwiazd sporu, kosztownych reklam w TV itd. Za to się płaci w bucie, a nie za jego produkcję.

Prawdę mówiąc, do sprawdzenia, ile kosztuje but w USA nie potrzeba znajomości tego, co to jest pieniądz. Równie dobrze mogę pytać, czy zna pan Adama Smitha czy innego Keynesa ; ) Ja po prostu byłem w Stanach, chodziłem po sklepach i kupowałem te buty - z ostatniego wypadu przywiozłem dla siebie bodajże 14 par. A że różnica wynika m.in. z innego opodatkowania, innej specyfiki rynku - proszę powiedzieć, co mnie to obchodzi jako konsumenta? Ja wybieram rozwiązanie tańsze.

Domyślam się, że jest Pan w jakiś sposób związany ze sprzedażą buta, stąd ta agresja i odwracanie kota ogonem, typu pytanie, co to jest pieniądz. Ja zaś podaję twarde fakty. Produkcja butów na dalekich wschodzie to grosze, a marża jest gigantyczna (podobnie jak ciuchów, stąd się biorą te obniżki rzędu 75% w sklepach po sezonie i dlatego wszyscy szyją w Bangladeszu, a nie w Łodzi). Można to akceptować lub nie. Ja tego nie akceptuję i płacenie za buty 500 zł lub więcej to dla mnie głupota. Podobnie jak płacenie 200 zł za uciskowe skarpetki. Ale kto chce, niech płaci, nie każdy musi się kierować z życiu zdrowym rozsądkiem.
Marcin Nagórek
25/12/2012, 01:07
#
Łobo - ja często biegam w tego typu butach. W ich przypadku odpada koszt marketingu, dlatego kosztują np. 70zł, a nie 500. A w cenie i tak jest wysoka marża sklepu. Tylko w powyższym tekście chodziło o buty z gore-texem, je jest trudno w Polsce dostać poniżej 200zł, to musi być jakaś mega oferta. W stacjonarnych sklepach np. u mnie w mieście nie ma nic tańszego niż 299 zł, a przeciętna cena buta z goretexem to 300-500 zł.

Swoją drogą - w tematy sprzętowe zawsze wmiesza się jakiś sprzedawca i robi się groźnie ; ) Dodam tylko tytułem uzupełnienia, że proszę sprawdzić przychody i zyski firm typu Adidas czy Nike, plus ich wydatki na marketing. Za milionowe kontrakty np. piłkarzy płaci szary konsument w sklepie, dlatego but Adidasa kosztuje 500zł, a nie np. 100. Takie jest prawo rynku, ale ja o tym mówię otwarcie, nie widzę sensu oszukiwania ludzi, że koszt produkowania tak zwanych "systemów" uzasadnia ich cenę.
Marcin Nagórek
25/12/2012, 01:17
#
Trzeci komentarz z rzędu, nie zapomnijcie przeczytać wcześniejszych. Otóż pod tym linkiem jest przykładowe wyliczenie ceny buta kosztującego 100 euro:

http://www.consumersinternational.org/media/105607/realdealrunningshoes-finalfinal300609.pdf

Łączny koszt produkcji buta kosztującego 100 euro wyceniono tutaj na ok. 10 euro. Czyli koszt produkcji to 2,5% ceny w sklepie. Według moich danych to i tak przesadzone, rzeczywiste koszta samej produkcji potrafią być nawet kilkukrotnie niższe. Ale jest to przykład pokazujący pewną skalę, tzn rzeczywisty koszt buta kontra jego cena w sklepie.<br>
Krzysztof Bartkiewicz
26/12/2012, 12:56
#
Niektórzy mnie rozbrajają swoim brakiem wiedzy ogólnej. A jak napisał vel toro " W USA ceny produktów są o 1/3 niższe? A czy słyszał Pan o czymś takim jak np. VAT w USA" to dosłownie brak słów. Czyli mam rozumieć że jak jeszcze 3-4 lata temu buty kosztowały średnio stówke mniej to dlatego że w Polsce wprowadzono vat..? Bzdura kompletna...
Kolejną głupotą jest pisanie że Amerykanie zmieniają buty jak skarpetki. Byłem gościnie w Stanach i biegają w jednych butach nawet więcej ode mnie..
W ciągu 3-4 lat frekwencja w Polsce wzrosła o 100%, buty w Polsce znacznie też poszły w góre, podczass gdy w Stanach czy Wielkiej Brytanii utrzymują sie na stałym poziomie - zaznacze że wcześniej twierdzono że buty w Polsce drogie bo mało ludzi biega, ale przecież u nas wraz ze wzrostem popularyzacji biegania w Polsce podwyższono znacznie cennik butów!!!!
Marcin Nagórek
29/12/2012, 11:24
#
Grzesiek, z tym masz rację. Ja tylko zamiast słowa technika wolę używać "motoryka". Wtedy jest jaśniejsze, w jaki sposób to poprawić - poprzez urozmaicony trening, z dużą ilością szybkiego, ale naprawdę szybkiego biegania: z przebieżkami, sprintami, odcinkami itp. W tym się zgadzam z Tobą i Romanowem, uściślę jedynie, że według mnie trudno pracować nad techniką w taki sposób, że np. myślisz o tym, żeby ręce trzymać w jakiś tam sposób, a nogi w inny. To według mnie nie działa. Nawet wykonywanie różnych ćwiczeń jest, powiedziałbym, średnio skuteczne ; )
Marcin Nagórek
05/01/2013, 00:48
#
Grzesiek to fakt, ale myślę, że początkujący są w stanie polec na każdym etapie treningu ; ) Zresztą, ba - początkujący. Dzisiaj byłem u nowej specjalistki od kręgosłupa i powięzi w moim mieście. Fajna babka, bardzo fachowa, ale załamała mnie. Praktycznie wszystko mam spięte ; ) Wychodzi na to, że mój brak kontuzji to efekt skumulowania wszystkich możliwych kompensacji w ciele, tak się to po prostu poukładało, że całość jest stabilna. Ale już wynikowo na tym cierpię, być może to też ma znaczenie w kontekście mojej słabej ulicy. Ona na razie zapowiedziała mi, że może być tak, że gdy rozwikłam wszystkie te elementy, spięte łydki, przykurczone dwugłowce, ciągnące stopy i zmieniające jej geometrię, zrotowaną miednicę, osłabione mięśnie skośne brzucha, poprzesuwane kręgi piersiowe - i jeszcze parę innych drobiazgów - to wyniki mogą się poprawić skokowo.

Czyli nie tylko początkujący mają problemy techniczne. Ja np. u siebie od dawna widziałem na zdjęciach, że w momencie podparcia stopy o ziemię, przy przesuwaniu tułowia nad stopą, mam tendencję do przechylania się w bok. Zakładałem, że to słabe mięśnie skośne nie stabilizują i ostro nad nimi pracowałem. Tymczasem ona zrobiła mi wykład o tym, co tam jest złe i okazuje się, że żeby poprawić taki drobiazg, to muszę poprawić praktycznie wszystko. Same ćwiczenia na mięśnie skośne nic mi nie dają, bo ze względu na rotację pracuję nad tym, co i tak mam mocne, a nie nad tym, co jest słabe. To, co słabe, jest wyłączone z powodu złej postawy. Masakra!

Ja to traktuję z pewnym dystansem, szczególnie skokową poprawę wyników, ale w wielu sprawach ma rację ; )
10/01/2013, 14:54
#
Nie. Nie wkładaj mi do ust, że lubię płacić 600zł za sprzęt którego koszt produkcji to 1 dolar.

Znowu - gdzie Ci polscy krezusi dojący biednych biegaczy i wożący się Porszakami po kraju? Skoro zarabiają tyle na każdej parze to powinni sami zasuwać w laczkach z krokodylej skórki. Czemu tego nie robią? Znasz ich i wiesz, że tak nie jest.

Może Ci Amerykanie, których spotkałeś wydają po 40-50 dolarów za buta, ale są jeszcze tysiące innych, którzy pozwalają się utrzymać i rozwijać markom takim jak Newton, których ceny nie schodzą poniżej 150 dolarów. Inaczej jakim prawem by istniały.

Pokaż palcem niemieckie czy francuskie buty, które mają cenę wyjściową niższą niż w Polsce. Ja obserwuję od kilku lat ruch raczej w drugą stronę. Np. Nike kiedyś buty za 100 euro sprzedawało po 499zł, później przeszło na "tłumaczenie" tej kwoty na 399zł. Albo ceny butów Brooks, czy Saucony (które ustalają ludzie których pewnie znasz z widzenia), które są niższe niż za zachodnią granicą o około 10%, bo trzeba się jakoś dopasować do rynku.

Nie każdy myśli tak jak Ty i dowodem na to są galerie handlowe, gdzie sprzedaje się rzeczy w cenach bardzo wysokich, a mimo wszystko znajdują się tysiące klientów gotowych płacić 3000zł za kurtkę czy 600zł za buty. Ja się tam nie zaopatruję, ale każdy wybiera to gdzie robi zakupy. Jedni za frajerstwo uważają płacenie drogo za buty - inni płacenie za program treningowy i mogą "sprytnie" przeliczyć jego wartość na podstawie cen papieru i tuszu.

Kolega dobrą myśl podsunął - skoro koszt wyprodukowania buta to 1 dolar, to czemu Marcin nie zrobi ich za 10? Czemu nikt w Polsce tego nie robi? Założę się, że każdy sklep biegowy chętnie za taką cenę kupił buty by później sprzedać biegaczom, a na biegowym Expo sam producent mógłby zbić fortunę sprzedając buty po... No właśnie: po ile?

Macin? Czemu nie zlecasz wykonania butów szewcowi ze Słupska?
Marcin Nagórek
10/01/2013, 22:28
#
Krzysiek, mieszasz ze sobą za wiele spraw. Ja nie widzę sensu płacenia 600 zł za buty, podczas gdy te same buty mogę bez łaski dostać na amazonie za 200 zł. Jeśli Polakom się nie opłaca sprzedawać taniej, trudno, niech zarobią firmy brytyjskie. Ja jako klient nie wnikam w przyczyny - kupuję i 4 dni później mam kuriera pod drzwiami. Przesyłka za darmo - i znowu, to się opłaca tylko Brytyjczykom, Polakom jakoś nie, w polskim sklepie za przesyłkę płacę dodatkowo.

Buty tanie w Polsce są - tylko tych firm, które nie ładują ogromnych pieniędzy w marketing. Joma (w których biega cała czołówka hiszpańska), Kalenji, Do-Win, kiedyś Woolf. Do tego masa innych niemarkowych marek ; ) Część z nich sprawdziłem i moja opinia jest taka, że buty te nie różnią się niczym od tych za 600zł.

Wczoraj kupiłem 2 pary fantastycznych butów w Biedronce - za 49.99 - dokładnie takich, jakich szukałem za te 200zł. Lekkie, proste, wygodne. Michał Smalec śmigał w butach z Lidla, ja w butach z Biedronki ; ) Ale akurat w tych jest lekka różnica jakości - pianka z podeszwy trochę śmierdzi. Zobaczymy, ile wytrzymają. Obiecany test Eliofeetów ciągle odkładam, bo nie mogę tych butów zajechać - mają już 3-4 tysiące kilometrów, ciężko nawet zliczyć. Kosztowały mnie w koszu w Decathlonie 59,99.

Więc teraz - skoro Joma, która szyje w tych samych dalekowskodnich fabrykach co inne odzieżowe giganty, może sprzedawać buty poniżej 200zł - np. takie http://sklep.smjsport.pl/produkt.php?id=2405 - i to w Polsce, dlaczego nie może Adidas czy Nike? Otóż dlatego, że ktoś musi opłacić te milionowe kontrakty piłkarzy ; )

To, co jest nie w porządku, to fakt, że firmy sugerują biednym ludziom, że za te 600 zł otrzymują lepszą jakość niż za 150. Tak zaś nie jest. Siła marketingu jest ogromna, na reklamę idą ogromne pieniądze. Większość ludzi się na to łapie, są podobno nawet tacy, którzy płacą za uciskające skarpetki 250 zł za parę. To jest genialny biznes!

Ja się na to nie łapię i pozostaję jednym z nielicznych miejsc w internecie, które jest niezależne. Tzn nie otrzymuję pieniędzy od producentów jakiegokolwiek sprzętu (choć propozycje były) i nie muszę wmawiać biednym ludziom, że muszą sobie kupić buty za 600 zł. Sprzedawców to gryzie, no ale cóż, mam prawo do własnego zdania i własnej opinii.
11/01/2013, 17:23
#
Idąc po kolei po akapitach:
O różnicy rynku polskiego i brytyjskiego.
Płać na Amazonie, płać gdzie chcesz. Twój wybór. Jesteś składnikiem rynku. Ja tylko tłumaczyłem DLACZEGO powstają takie różnice w cenach i dlaczego Polakom się nie opłaca to co Brytyjczykom i dlaczego jeszcze przez jakiś czas tak zostanie. Natomiast sugerujesz, że Polacy są chciwi, a ja się z tym nie zgadzam, podając przykłady z życia - ludzi którzy parają się handlem sprzętem biegowym i nie zbijają fortuny.
I nie dlatego, że są durni.
Bardzo często robią to z pasji bo lubią bieganie. Gdyby byli pazerni - zorientowaliby się jaka branża w danym momencie daje najlepsze szanse na zysk i zajmowali np. dystrybucją glazury czy produkcją papieru toaletowego.

Z mojego komentarza
Pominąłeś kwestię amerykańskich firm typu Newton, którą podsuwam jako argument przeciwko temu, że Amerykanie są tacy rozsądni i tak mało płacą za buty.

O Lidlu i innych
Biedronka czy Lidl operują za pomocą skali. Zamawiają ogromną ilość produktów w niskiej cenie zakupu, co nie znaczy że np. mają niższe marże. Znów - Ty wybierasz ich produkt, kto inny wybiera produkt adidasa za 500zł, bo nie lubi zapachu pianki, skłonny jest zapłacić więcej za markę i skojarzenie z Messim czy Haile. Ludzie ustalający ceny w Biedronce nie kierują się innymi pobudkami niż Ci z Nike, Adidasa czy specjalistycznego sklepu biegowego. Chcą zarobić. No i Biedronka czy Lidl też ładują ogromną kasę w marketing, ale innymi kanałami niż Nike czy Adidas, bo inaczej się promuje rzeczy tanie, a inaczej drogie.
Na tej podstawie można wysnuć teorię spiskową, że Biedronka czy Lidl płaci Ci za zniechęcania do drogich marek (tak samo jak sugerujsz, że media są przekupione przez firmy sportowe) :-D


O ładowaniu w marketing
Czy uważasz, że np. Brooks czy Saucony ładuje ogromne pieniądze w marketing? W Polsce są sprzedawane przez osobnych dystrybutorów tak samo jak wspomniane przez Ciebie marki. A jednak są droższe.
Jak to jest?

Joma?
Czy myślisz, że pan prowadzący sklep SMJsport jest bardziej moralny, czy może po prostu wybrał inną drogę żeby zarobić (nie ma kapitału na promocję, więc schodzi z marży, bo trudniej mu sprzedać buty w wyższej cenie).

Na rynku trailowym znam się lepiej niż na asfaltowym i w mojej działce nie ma butów poniżej 350zł, które bym uważał za godne uwagi. Choćby dlatego, że jest to mniejszy rynek niż szosowy i nie da się osiągnąć efektu skali. Pod mój gust podchodzą buty produkowane w małych seriach, bo lubię elastyczne bez amortyzacji, za to z bardzo agresywnym bieżnikiem.

O zauważaniu różnic
Tak jak Ty nie zauważasz różnic między butami. Tak ja jestem czuły na tym punkcie. Zróbmy porównanie: Ja mam strasznie kiepski węch. Zaczynam coś czuć dopiero jak pachnie naprawdę intensywnie. Perfumy dla mnie nie istnieją. Ale nie widzę powodu by wywnętrzać się o tym jak to przemysł perfumeryjny dyma ludzi na potęgę. Bo wiem, że dla wielu ludzi zapach ma wartość i np. nie kupią bluzki wykonanej z tkaniny o nieprzyjemnej woni (której ja praktycznie nie czuję). Pomyśl, że nie każdy jest taki jak Ty co nie znaczy lepszy/gorszy.

O sugerowaniu biednym ludziom
Ten kto kupuje biegowe buty ten nie jest biedny. Biedny człowiek myśli o butach jakichkolwiek i nie zauważa tych za 400zł. Jak składałem na górski rower za 2000zł to fakt, że ktoś mi sugerował, że lepszy będzie taki za 8000zł nie miał dla mnie znaczenia. Miałem taki, a nie inny budżet. Mamy internet i przejrzysty rynek. Możemy sobie posortować produkty po cenach i zamówić w takiej cenie jaka wydaje się nam stosowna. Czego tu bronić?

Problem według mnie pojawia się wówczas, gdy ktoś zaczyna grać na takich nutach jak "zdrowie", "bezpieczeństwo" i sugerować, że zrobisz sobie krzywdę jeśli nie wydasz pieniędzy u niego. A takie sugestie zdarzają się w biegowym świecie. I tu bym walczył.

O niezależności
Eeee... Nie jesteś jednym z nielicznych niezależnych miejsc w internecie. Nie pochlebiaj sobie. Setki biegaczy prowadzi blogi i nie dostaje za to ani grosza i ani skarpetki.




Marcin Nagórek
12/01/2013, 01:45
#
To, że ktoś chce płacić za buty drożej - jego sprawa, ja tego nie neguję. Tylko cały czas gdzieś tam w tle pojawia się sugestia, że te drogie jest lepsze, fajniejsze - tak nie jest. Zawsze płaci się za metkę - jeśli ktoś chce to robić, dla mnie nie problem. Ja jednak traktuję buty użytkowo, po jednym solidnym treningu wszystkie i tak wyglądają tak samo.

Co do Newtonów, tutaj sprawa jest banalnie prosta - niektóre marki promują się na tym, że są inne, wyjątkowe, lepsze. To działa w każdej branży i każdym kraju, taki snobizm, bez rozstrzygania, czy to dobrze czy źle. To jest marketing w najczystszej postaci i tylko potwierdza moje tezy. Są tacy, którzy mają pieniądze i lubią dowartościować się metką. Z takich klientów żyją firmy typu Newton. Tacy klienci, mając do wyboru samochód BMW i KIA, kupią zawsze ten pierwszy, choćby KIA oferowała ten sam komfort za niższą cenę. Liczy się metka i to, że człowiek kupując coś takiego, czuje się w jakimś sensie wyjątkowy. Albo po prostu chce pokazać - stać mnie na buty Newton, stać mnie na nowe BMW, nie muszę jeździć Kią.

Dla mnie tego typu dowartościowywanie się to rzecz obca, dlatego prezentuję podejście bardzo użytkowe. Ja ma wrażenie, że Ty chcesz mi wmówić, że drożej znaczy lepiej. Z mojego użytkowego punktu widzenia kupowanie butów do biegania kosztujących 600 zł to głupota. Ale jeśli ktoś chce - jego sprawa, ja tego nie neguję. Przedstawiam własny punkt widzenia i wielu ludzi się ze mną zgadza.

Nigdzie nie sugeruję też, że sprzedawcy to dorabiający się bogacze. Nie, sprzedawca nawet jak przytnie na te 50% marży więcej, to i tak jego zyski nie umywają się do zysków tego, kto jest właścicielem marki. Swoją drogą, teraz duże marki typu Nike czy Adidas nawet nie zajmują się produkcją butów. Od tego są firmy zewnętrzne, a te kompanie zarabiają na sprzedaży wizerunku. Na tym się bije kokosy i tu idą zyski. A sprzedawca w sklepie w gruncie rzeczy nie wychodzi na tym wiele lepiej niż te biedne dzieci w Bangladeszu. To jest ta dyktatura wielkich korporacji, przeciwko której protestuje się na całym świecie (chociaż i te protesty zostały opakowane i sprzedane, jak to było np. z akcją i marką No Logo).

Co do bloga, to wiesz - znajdź mi drugi taki blog jak mój, wtedy pogadamy. Znajdź blog biegowy, który dorównuje mojemu pod względem jakości grafiki i silnika, nie jest tylko prostą skórką typu wordpress, a ma jak mój, pisany od zera silnik. Znajdź blog biegowy, który jest w Polsce starszy - tzn powstał przed styczniem 2006. Znajdź blog, który ukazuje się przez 7 lat bez przerwy i nigdy w tym czasie nie pominął wpisu przez okres dłuższy niż 2 tygodnie. I najlepiej niech to będzie blog kogoś, kto ma jakieś znaczące portfolio biegowe, trenerskie i publicystyczne równocześnie. Wtedy możemy porozmawiać o wiarygodności.

Z setek blogów, o których mówisz, nie ma ani jednego podobnego do mojego. Inni nie publikują płatnych laurek dlatego, że nikt im za nie nie chce płacić. Ja nie publikuję mimo ofert reklamowych, które dostaję. Jeśli nie widzisz tego, że mój blog gra w nieco innej lidze niż te setki blogów, o której piszesz, to znaczy, że nie do końca znasz rynek biegowy. Ale podejrzewam, że to była tylko drobna złośliwość ; )
12/01/2013, 09:52
#
Nie próbuję wmówić, że drożej znaczy lepiej. Jak bym miał dla siebie buty za 150zł, które do moich zastosowań byłyby o.k. to bym kupił. Np. uważam, że idea tuningu butów Kalenji jest bardzo fajna.

Sugeruję, że i ten sprzedający buty po 50 zł jak i ten po 600zł kieruje się tymi samymi pobudkami, ale wybiera inny segment rynku, gdzie ma pomysł na biznes. I że marka Nike której nie lubisz nie różni się od marki Biedronka czy Lidl, gdzie kupujesz.

Sugeruję, że skoro Ty nie czujesz różnicy komfortu to nie jest dowód na to że go nie ma. Podaję przykład wrażliwości na zapach, której ja z kolei nie mam.

Apropos bloga - zacytuję Cię:
"Ja się na to nie łapię i pozostaję jednym z nielicznych miejsc w internecie, które jest niezależne. Tzn nie otrzymuję pieniędzy od producentów jakiegokolwiek sprzętu (choć propozycje były) i nie muszę wmawiać biednym ludziom, że muszą sobie kupić buty za 600 zł. Sprzedawców to gryzie, no ale cóż, mam prawo do własnego zdania i własnej opinii."

Odniosłem się tylko do tego co napisałeś. Nic nie dodałem, nie ująłem.

Czy sugerujesz, że osoby, które współpracują z producentami "muszą wmawiać biednym ludziom, że muszą sobie kupić buty za 600zł" ?

Bo w miesięczniku Bieganie w którym pracowałem przez wiele lat i zajmowałem się działką sprzętową nie poczułem czegoś takiego. A sam zlecałem dziesiątki testów i widziałem ich wyniki w stanie zupełnie surowym.
Marcin Nagórek
12/01/2013, 11:57
#
Ja nie sugeruję personalnie, że Ty konkretnie namawiasz do tego czy tego. Ale taka próba wmówienia, że buty droższe są lepsze, jak najbardziej jest obecna na rynku. Albo w sugestii dosłownej, typu "nie kupuj tanich butów, szkoda zdrowia", albo zawoalowanej, typu "te buty kosztują tyle, ale mają systemy, materiały i coś tam najwyższej jakości" (czyli w domyśle - te tańsze nie mają).

Różnica jakości jest w stosunku do tych konkretnych z Biedronki, no ale to jest 49,99 - i jeszcze sprawdzę w praktyce, jaka to różnica. Natomiast Kalenji czy Joma nie różnią się jakością wykonania od Nike czy Adidasa.

Nie ma też czegoś takiego, że nie lubię danej marki. Jeśli mam okazję kupić tanio Nike, to robię to. Aktualnie mam w szafie biegówki Nike, Pumy, Adidasa, Brooksa, Kalenji, New Balance i Asicsa (ale w tych chodzę). Za żadne nie zapłaciłem więcej niż 200 zł (z wyjątkiem asicsów gore, w których chodzę i które kosztowały mnie 270 zł), a że część to jeszcze zapasy z USA, to kosztowały w większości 30-120 zł.

Natomiast gdy widzę, że Ascis wchodzi na rynek z butami do biegania "naturalnego" za prawie 600 zł, to mogę się tylko zaśmiać szyderczo ; )
Krzysztof Bartkiewicz
01/02/2013, 12:57
#
Teraz wiem do czego dążyłeś w tym wpisie. Mnie wydawało się to logiczne iż but musi być sztywny. Baa nawet jak zaczynałem biegać (jakieś 18lat temu) to tak mi wmawiano że w to uwierzyłem.
Po wizycie u ortopody w Warszawie specjalizujący się w tej dziedzinie jakoby potwierdził Twoją wersję. Jak zobaczył moje stopy to aż oniemiał że mam je takie sztywne i pospinane, że byłem w stanie jeszcze biegać...Przede mną teraz długo zapowiada się walka o powrót do biegania, bo już ponad 2 miesiące cierpie z tego powodu i biegać się nie da normalnie. Przy zwykłym teście sprawnościowym nie potrafiłem złapać nawet skarpetki-palcami u nóg, bo zwyczajnie palce nie zginają mi się...
Marcin Nagórek
04/02/2013, 01:30
#
Współczuję - na szczęście mięśniowo można się szybko wzmocnić, lekarz pewnie nie spodziewa się, jak szybko sportowiec może poprawić sprawność w tym względzie ; )
31/01/2014, 12:38
#
Ciekawe informacje na temat butów New Balance z Gore-Tex tylko dzień wcześniej je kupiłem . Ale cóż jestem nowicjuszem i mam tylko pytanie jak potoczyły się losy twoich przerobionych new balance???
Ciekawy jestem co mnie czeka biegając w takich butach i na przyszłość chciałbym wiedzieć o jakie buty pytać że by stopa mogła lepiej pracować ???
Marcin Nagórek
31/01/2014, 15:55
#
Hej Andrzej. Wiele zależy od indywidualnych preferencji, niektórym dobrze się biega w sztywnych butach. Ja swoich używam niestety już tylko do chodzenia - są dla mnie i tak zbyt twarde.
04/08/2014, 10:06
#
Bardzo dobry pomysł z tym wycięciem, ale dużo zachodu. Ja ostatnio zamówiłam free run na http://www.taniozchin.pl/taobao.php?name=list&q=free%20run&trans=0. tanie, ładne i wygodne. Przede wszystkim lekkie i bez żadnej wycinki, odpowiednio się zaginają. Jeżeli będzies zpotrzebował kolejnej pary, to proponuję zkaupić tam. Nie zlamiesz zasady i bedziesz zadowolony. Ja też nie jestem fanką drogich butów :P
Marcin Nagórek
04/08/2014, 22:57
#
Dzięki :)
30/11/2017, 11:59
#
Takie buty można kupić w wielu sklepach sportowych. Akurat ja korzystam ze sklepu wysyłkowego KajaSport. Fajne produkty, szeroki ich wybór, jest co kupować.

Marcin Nagórek
30/11/2017, 16:14
#
Szczepan, zastanawiałem się, czy jesteś botem reklamowym czy prawdziwym czytelnikiem, sorry ; ) Ale zerknąłem na Kaję i widzę, że jest OK. Mają tanio, ale głównie dlatego, że sprzedają tanie modele, w tym Jomę. Tak jak dyskutowaliśmy tu przed laty, to nic złego.

U mnie od tego czasu zmieniło się to, że kupiłem dwa razy buty za 299 zł - jedne Adiosy, jedne Takumi Sen. To i tak o połowę mniej niż cena pierwotna. Teraz znaleźć tanie Adiosy to droga przez mękę, przynajmniej w moim rozmiarze. Ale mam takie zapasy, że nic nie muszę. W ostatnich 3 latach kupiłem tylko jedne buty - właśnie Takumi. Lubię Adidasa, ale jak widzę te ceny w sklepie rzędu 700-800 zł, to mnie rozwala.

Skomentuj

Pola oznaczone * są wymagane.

Komentarz pojawi się po autoryzacji przez autora postu. Jeśli chcesz by pojawił się natychmiast - zarejestruj się.

no-photo.gif
 
 
 
Twój email nie będzie wyświetlany.
Przepisz kod dokładnie tak, jak jest wyświetlony na obrazku. Wielkość liter nie ma znaczenia.
Jeśli złamiesz prawą nogę, to którą nogę masz zdrową? Odpowiedz z polskim znakiem diaktrycznym. Tą zdrową nogą skop tyłek spamerom. Dziękuję ;)
Blog - kategorie
Blog - nowe komentarze
Blog - kalendarz
< Grudzień 2017 >
PonWtoŚroCzwPiąSobNie
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031
Blog - nowe teksty
Ostatnie starty - Marcin