17
11/2012
16:37
11 listopada to dla każdego biegacza czas wzmożonej uwagi. Z okazji Święta Niepodległości mamy wtedy biegów do wyboru i koloru. Ja w tym roku wybrałem się do Goleniowa, po trzyletniej przerwie, żeby pobiec tamtejszą milę.

Pojechałem razem z Ola i swoim tatą. Oboje wykręcili to, co chcieli. Ola wygrała bez większego problemu, nie mając na trasie bardzo wymagających rywalek. Natomiast tata po wieloletniej przerwie złamał w biegu na 10km 40 minut, biegnąc 39:32. W tym roku raz już prawie mu się udało - w Lęborku w lipcu miał 40:05. W Goleniowie trasa była płaska, a warunki pogodowe doskonałe, ok. + 12 stopni, bezwietrznie. Częściowo towarzyszyłem mu na trasie jako "zając", robiąc roztruchtanie po swoim biegu. Wracaliśmy więc w doskonałym humorze. Dodać trzeba, że tata biega mocno nieregularnie, 2-4 razy w tygodniu, często wychodząc tylko na rozruchy po 3-6km, więc bieganie na poziomie 39 minut to dla niego fantastyczny wyczyn.

Mój bieg wypadł w pewnym sensie najsłabiej, chociaż nie mogę mieć do siebie pretensji. Zjechała piekielnie mocna ekipa, najmocniejsza w historii tego biegu. Marcin Lewandowski - mistrz Europy i rekordzista Polski na 1500m z hali. Bartosz Nowicki - poprzedni rekordzista Polski na 1500m w hali i halowy medalista mistrzostw Europy na tym dystansie. Krzysiek Żebrowski - biegający w tym roku poniżej 3:40 na 1500m. Leszek Zblewski - mimo 39 lat wciąż groźny w tego typu biegach, posiadający życiówkę 3:37 na 1500m. Do tego Ukrainiec Marynych, z ubiegłoroczną życiówką 1:48 na 800m oraz cała gromada młodych polskich średniodystansowców, często wyściganych o tej porze roku.


Ja i Ola podczas wypadu promem do Szwecji

Zwykle mile uliczne w Polsce rozgrywane są w dość spokojnym tempie, z bardzo mocnym finiszem, szczególnie jesienią. Takiego biegu oczekiwałem i zakładałem, że powinienem być w piątce, a przy odrobinie szczęścia powalczę o podium. Tym razem jednak tempo było bardzo mocne od początku, a im bliżej mety, tym było szybciej. Wystartowałem dobrze i trzymałem się tak długo, jak tylko mogłem. 1km był poniżej 2:40, to jest bardzo szybko na ulicy, a z tego czołówka jeszcze mocno finiszowała. Dla mnie o tej porze roku było, z ostatnim startem na dystansie maratonu, po niedawnym roztrenowaniu, to zdecydowanie za mocno. Dałem radę utrzymać tempo, ale nie sprostałem przyspieszeniu na finiszu, skończyłem na 7 miejscu, z czasem 4:17, takim samym jak Bartosz Nowicki, który był szósty. Dla porównania dodam tylko, że rok wcześniej zwycięzca tego biegu miał 4:33! W tym roku - 4:07. Organizator zrobił z mili główne wydarzenie dnia, ściągnął mocnych biegaczy, stąd ten nagły wzrost poziomu. Miałem więc niedosyt związany z zajętym miejscem, ale w gruncie rzeczy nie było żadnego błędu, niczego, co mógłbym zrobić inaczej. Żeby liczyć się w tym biegu, musiałbym się do niego solidnie przygotować, wyostrzyć, co w kontekście zimowego treningu jest niekoniecznie wskazane.

W tygodniu wróciłem do mojej rutyny, czyli krzyżowania treningu na siłowni z biegowym. W czwartek i piątek miałem jednak dwa dni wolne, bo wybraliśmy się z Olą do Szwecji. Na jednym z biegów latem wygrała podwójny bilet na rejs promem, dopiero teraz była okazja, żeby go wykorzystać. Bawiliśmy się miło, a dzisiaj znowu biegałem. Po 2 dniach odpoczynku od biegania zrobiłem nieco dłuższy i szybszy trening - pobiegłem 14km w średnim tempie ok. 4:00/km. Na mojej błotnistej i pofałdowanej trasie trzeba się mocno napracować przy takiej prędkości. Nie czułem luzu. Trzeba zaznaczyć, że istnieje pewne ryzyko związane z siłownią: w pewnym momencie zyski związane ze wzrostem napięcia mięśniowego są niwelowane przez straty w technice, motoryce, prędkości biegu. Trzeba wyczuć, gdzie jest granica. W tej chwili mam już 2kg więcej niż w sezonie. Nie przytyłem w trakcie roztrenowania, ale po siłowni nabieram masy mięśniowej, biega się bardziej ociężale, dostojnie.


Na promie

Przez całą zimę mam zamiar tak balansować treningiem, żeby zachować równowagę wszystkich środków, ale wiadomo, że w systemie, który aktualnie stosuję, istnieje pewne ryzyko. Tym bardziej, że przy ocenie własnych możliwości pojawia się czasami nadmierny optymizm. Wydaje się, że coś nie jest w stanie wyrządzić krzywdy, zaszkodzić, a dopiero po fakcie widać, że własny organizm nie był tak mocny, jak się wydawało. Szczególnie zimą, gdy oprócz walki z własnymi słabościami dochodzi zmaganie z kiepską pogodą, śniegiem, wiatrem i epidemiami grypy.


Na promie

Stan na dziś jest jednak zadowalający, trening kręci się dalej.

P.S. Fotki z Goleniowa, które pstrykał mój brat, pojawią się w kolejnych wpisach. Dzisiaj te z rejsu plus poniższa ze Sztokholmu. Warto przy tym dodać, że taki sam wartownik omal mnie nie rozstrzelał na samym Zamku Królewskim, gdy robiąc zdjęcie z armatą, przypadkowo przekroczyłem dozwoloną strefę ; )


Kategoria: Starty 2012
Komentarze: (2)
Zaktualizowano: 17/11/2012, 16:52

Oceń

0 głosów
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać.

Zobacz także

promo.jpg
promo.jpg
promo.jpg
promo.jpg

Komentarze

Krzysztof Bartkiewicz
17/11/2012, 20:30
#
Hej Marcin, nie wiem czy wiesz, ale na 10km w Goleniowie w tym roku była zmiana trasy i nie było atestu, więc nie można tutaj pisać o jakiś rekordach...Na podstawie wyników innych śmiało dodałbym jakieś 20 sekund. Pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów
Marcin Nagórek
17/11/2012, 21:42
#
Wiem, że nie było atestu, ale organizator potwierdzał, w tym na forum maratonów, że jest dokładnie wymierzone. Ja przebiegłem 7km trasy, mierząc poszczególne kilometry i było równo jak w zegarku. Różnice tempa miedzy poszczególnymi kilometrami nie przekraczały 3 sekund. Nie ma porównania np. do Maratonu Warszawskiego, gdzie kilometry stały w jakichś zupełnie fantastycznych miejscach i różnice w tempie potrafiły wynieść 30 sekund. Te dobre wyniki to prawdopodobnie efekt płaskiej trasy i perfekcyjnej pogody. Takie warunki trafiają się w Polsce raz na 3 lata. Ja ostatnio biegłem w tak dobrej pogodzie chyba dopiero w Kościanie w 2009 roku. Stąd różnica w czasach na plus.

Skomentuj

Pola oznaczone * są wymagane.

Komentarz pojawi się po autoryzacji przez autora postu. Jeśli chcesz by pojawił się natychmiast - zarejestruj się.

no-photo.gif
 
 
 
Twój email nie będzie wyświetlany.
Przepisz kod dokładnie tak, jak jest wyświetlony na obrazku. Wielkość liter nie ma znaczenia.
Jeśli złamiesz prawą nogę, to którą nogę masz zdrową? Odpowiedz z polskim znakiem diaktrycznym. Tą zdrową nogą skop tyłek spamerom. Dziękuję ;)
Następny: Jazda po bandzie
Blog - nowe komentarze
Blog - kalendarz
< Wrzesień 2018 >
PonWtoŚroCzwPiąSobNie
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
Blog - nowe teksty
Ostatnie starty - Marcin