31
05/2012
13:29
Kolejny dowód na to, że w polskich biegach ulicznych nie jest dobrze. Kenijczyk, z tych Kenijczyków, co podobno nie biorą, a u nas służą jako atrakcja dla organizatorów biegów, złapany na teście antydopingowym! To niejaki Cosmas Kyeva. Co Wy na to?

To wiadomość z ostatniej chwili: Kenyan athlete gets two-year doping ban.

Cosmas Kyeva w Polsce znany był z tego, że golił wszystkie biegi uliczne w ostatnich latach. Jest to kenijski najemnik zaimportowany do nas w celach zarobkowych przez pewnego trenera z Bydgoszczy. Od dawna piszę o tym, że nasze biegi uliczne są zorganizowane totalnie bez sensu - mają spore nagrody finansowe, przyjeżdżają biegać w nich anonimowi wyrobnicy ze wschodu i z Afryki, a prawie nigdzie nie przeprowadza się testów antydopingowych.

Tutaj mamy kolejny dowód na to, że cały ten światek stoi na głowie. Organizatorzy biegów piszczą z radości, gdy mogą na starcie wystawić zawodników z poradzieckich republik czy z Czarnego Lądu. Bo od razu bieg się robi międzynarodowy, a miejscowi dziennikarze tłumnie kicają, żeby porobić zdjęcia egzotycznych twarzy z Afryki. Polskość na wielu takich imprezach nie jest w cenie. Efektem są takie kurioza jak nagroda dla "najlepszego zawodnika z zagranicy" w półmaratonie w Inowrocławiu czy powszechne zwolnienia z opłat startowych dla "wszystkich zza granicy", punkt obecny np. w regulaminie Biegu po Plaży w Jarosławcu. Ten kult człowieka zza granicy zawsze mnie powala, szczególnie powszechny jest na różnych zadupiach. Tam "zagraniczniak" to jest KTOŚ. Bo on w świecie bywa i w ogóle, z zagranicy jest. To nie jest zwykły polski wieśniak, to Biegacz Zza Granicy.

Jestem ciekaw, jak się czują owi organizatorzy teraz? Kyeva nie został złapany w Polsce, bo u nas tych testów praktycznie nie ma. Trzeba było aż majstrów z Hong-Kongu, żeby go złapać. Czy teraz nasz kenijski oszust odda pieniądze, które zarobił w Polsce?

No i co z opinią, że Kenijczycy podobno nie biorą? Dla tych, którzy nie wiedzą: w światowych biegach głośno jest ostatnio o reportażu niemieckiego dziennikarza, który pojechał do Kenii i po powrocie stwierdził, że doping jest tam powszechny. Ja akurat się z ta opinią nie zgadzam, uważam, że doping to jest brudna mniejszość. W często testowanych czołówkach krajowych i światowych, wśród zawodników startujących na bieżni i w różnego rodzaju mistrzostwach krajowych czy międzynarodowych dopingowicze nie mają się gdzie ukryć. Ale już wyrobnicy, których nikt nigdy nie bada, biegający i wygrywający maratony w 2:10, 2:11, 2:12 - czyli kenijska czwarta liga - tutaj może być inaczej. Podobnie wszelkie podejrzane typy, które potrafią przez cały rok ogrywać biegi w Polsce trzy razy tygodniowo, a nigdy nie pokazują się na większych imprezach, przeprowadzających badania. To jest prawdziwe dopingowe podziemie.

Kyeva wywinął nam niezły numer. A wszystko to w czasie, gdy sprowadzanie najemników z Kenii stało się powszechne. Na prawie każdym polskim biegu ulicznym możemy zobaczyć te sympatyczne mordki. Przykład Kyevy pokazuje, że uśmiech to uśmiech, a biznes to biznes. Często brudny.

P.S. Nowa informacja - tym razem w USA wpadł Etiopczyk. To tyle a propos "czystości" biegaczy z Afryki: Ethiopian runner banned 2 years for EPO use

foto na zajawce: Maciej Warowny, trojmiasto.pl
Kategoria: Felietony
Komentarze: (26)
Zaktualizowano: 21/06/2012, 15:00

Oceń

0 głosów
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać.

Zobacz także

promo.jpg
promo.jpg
promo.jpg
promo.jpg

Komentarze

31/05/2012, 22:24
#
Plaga zawodników ze wschodu i Kenijczyków na biegach w Polsce jest tak wielka, że Polacy stopniowo rezygnują ze startów. Mówię tu o takich którzy liczą, że mają jakieś szanse na wejście do grona nagradzanych na danym biegu. Wiem sam po sobie. Czy da sie z tym coś zrobić ?? Może jakieś wspólne petycje wysłane do portali biegowych i do organizatorów biegów ulicznych w Polsce, które mają przyzwoity poziom organizacyjny. Może zaproponować tworzenie oddzielnej klasyfikacji Europejskiej dla zawodników z UE. Jest to wprowadzone w kilku biegach w Polsce i funkcjonuje całkiem przyzwoicie. Bo ja w wiele rzeczy jestem w stanie uwierzyć, ale na pewno nie w to, że jeden delikwent biega sobie dwie połówki w jeden weekend, a w następnym tygodniu poprawia połówką i 15km. Jednocześnie nie startując przez cały sezon na imprezie gdzie przeprowadza sie kontrolę. Myślę, że pod taką petycją podpisałoby sie wielu zawodników z Polski, którym zabiera się możliwość zarobku.
Marcin Nagórek
01/06/2012, 13:11
#
Nie wiem, czy petycjami się coś załatwi, ale na pewno warto nagłaśniać te sprawy. Organizatorzy biegów mają swoje spotkania, swoją organizację i tam trzeba dotrzeć.

Nawiasem mówiąc, wpadł kolejny, tym razem Etiopczyk: http://sports.espn.go.com/espn/wire?section=trackandfield&id=7992897
01/06/2012, 19:43
#
Ciężko uwierzyć, że biegając 10km w 31min-31;30min można nie zarobić nawet na paliwo a co mówić o butach... pod koniec kwietnia biegałem 10km w Tarnobrzegu, potworny upał do wygrania 400zł było, pierwsze 3 miejsca Kenijczycy, 4 był Ukrainiec, dopiero 5 Bogdan Dziuba i Ja 6. Ci Kenijczycy jak się później okazało dzień wcześniej biegali jakiś bieg w Czechach a do Tarnobrzega zaprosił ich organizator który zaoferował nocleg, wyżywienie, zwolnienie z opłaty startowej, i startowe w wysokości 500zł plus to co wygrają. Dwa dni później Ci sami zajęli pierwsze 3 miejsca w Krapkowicach też na dyszke...
Grzegorz Turkowski
01/06/2012, 22:58
#
Nie wiem co jest większym obciachem: zapraszanie przez organizatorów nieczysto grających "zagraniczniaków", czy traktowanie tych "zagraniczniaków" jak kobiety z brodą i promowanie ich jako studium osobliwości. Jaki jest sens startu, gdy jest się tłem, żeby nie powiedzieć negatywem zawodów? Startuję dla własnej satysfakcji, bo przecież nie dla kasy, prawda? Tło nie zarabia. Tak widzę intencje organizatorów.
Marcin Nagórek
02/06/2012, 00:27
#
No właśnie w tym sęk, że to nie osobliwość, a raczej w pewnych, nazwijmy to, kręgach, obecność Biegacza Zza Granicy to jest prestiż i powód do dumy. Małe miasteczka, organizujące biegi, są dumne, że Biegacz Zza Granicy raczył zaszczycić je swoją obecnością. To jest taka duma, że chętnie zapłacą takiemu Ważnemu Gościowi za start, przyjazd, zapewnią nocleg. Natomiast polski cham jest nieatrakcyjny i niech się żywi sam.

Cały problem polega na tym, że ci Biegacze Zza Granicy wygrywają z większością Polaków. Nieważne, że potem okazuje się, że to nakoksowane brojlery. Ważne, że był i swoich dotknięciem Gościa Zza Granicy uświęcił to miejsce. Dziwne, że jeszcze nie stawiają obelisków w miejscu, w którym stopa Biegacza Zza Granicy dotykała ziemi ; )

Dopóki nie zmieni się tej polskiej mentalności, dopóty problem będzie istniał i nakoksowani wyrobnicy będą tu zjeżdżać masowo. A ten polski kompleks wobec Zagranicy widać w każdym elemencie życia. Zobaczcie, jak głośno jest, gdy jakaś obca gazeta źle napisze o Polsce. Burdy na stadionach, kibice piłkarscy jak bydlęta - polskie gazety piszą o tym latami i nic. Ale gdy Gazeta Zza Granicy poruszy problem, to zaraz jest to w centrum uwagi.

Ja mam uczucie, że naszych tępi się w każdej dziedzinie życia. Taki Bagiński dopiero gdy dostał nominację do Oskara, został doceniony w Polsce. Miłosza przed Noblem wszyscy olewali. Gortat przed NBA nawet nie łapał się w składzie polskiej ligi. Kubica musiał zaczynać karierę we Włoszech. Takie przykłady można mnożyć. Dopiero gdy Zagranica powie, że mamy coś dobrego, dopiero wtedy w Polsce się budzą: no tak, rzeczywiście, to gwiazda. I wtedy zaczyna się uwielbienie.

Czyli te problemy z biegami są częścią czegoś większego, co rodzi niebezpieczeństwo, że szybko się tego nie wypleni. Byle łajza Zza Granicy zawsze będzie atrakcyjniejsza niż nieciekawy, szary Polak.
02/06/2012, 10:23
#
Oby ta cała sytuacja z Kenijczykami i Ukraińcami nie miała takiego skutku, że w akcie desperacji każdy zacznie się czymś wspomagać niekoniecznie dozwolonym, żeby jednak zarobić na te przysłowiowe buty...
Marcin Nagórek
02/06/2012, 19:59
#
Ja chyba dorzucę trzecią czekoladę dziennie ; )
Krzysztof Bartkiewicz
04/06/2012, 13:43
#
To nie jest tak że teraz tylko Kenia i Ukraina nie jest czysta. Są wśród nas amatorzy którzy biorą doping żeby 4h w maratonie złamać i według mnie to jest większy problem, jak przekonać amatora który nie ma szans na zdobycie nagrody żeby nie brał czegoś-co z czasem może mu się to odbić na zdrowiu...U nas problem jest myślę w tym, że większość z nas dobiera sobie szybkie biegi gdzie można uzyskać wynik, ale z drugiej strony jaki to ma sens, skoro wystarczy że organizator źle zabezpieczy trase, a na atestowanej trasie dochodzi do masowych skrótów - dla mnie to jest takie same oszustwo jak branie środków niedozwolonych w sporcie...
Czy w Polsce są kontrole? na pewno są, ale w dużo mniejszym stopniu niź to powinno mieć miejsce. Co 10 bieg który ma zapiske w regulaminie o kontroli antydopingowej, w rzeczywistości może taką kontrole przeprowadza, ale jaki jest czynnik ryzyka złapania danego delikwenta? Byłem ram świadkiem rozmowy pewnego osobnika który przyznał się do wzięcia substancji zabronionej i był poddany kontroli-był pewien że już po nim (były to MP w pewnym biegu ulicznym). Nie został złapany!!! Jak to możliwe? Naprowdopodobniej problem polega na tym że mając próbki szukamy danego specyfiku i powiedzmy dany zawodnik wziął substancje zabronioną "C" a w laboratorium będzie poszukiwana substancja "D". Srodków zabronionych jest powiedzmy 2000 ale tylko 40 z nich będzie sprawdzana. Tak więc ryzyko złapania danego delikwenta jest naprawdę niewielka
04/06/2012, 22:56
#
Jak czytam te wypowiedzi, to bardzo się cieszę, że nie jestem ani "amatorem" ani "zawodowcem" ani nie muszę się łasić na nagrody pieniężne, jakieś tostery, piekarniki czy inne nagrody w biegach. Współczuje Wam trochę, że Was to boli, bo poświęcacie kupę energii i czasu i zapału na to, żeby biegać lepiej, ale jak ktoś chce się nakoksować i wygrać 1000zł to jest jego wybór - tylko współczuć takiemu.
Wydaje mi się, że w sporcie zawodowym jest taki sam koks, tylko poziom i nagrody większe. Dlatego sport ma sens jeśli sprawia przyjemność i nie ma nic wspólnego z gonieniem za wynikami "pokonywaniem samego siebie" i tego typu bzdetami. Zdrówko :)
05/06/2012, 15:54
#
Na pohybel koksiarzom.
Co do UKR bo jestem chyba na ich czarnej liście... jak rok temu nie przyjąłem tamtejszej hordy na Nocnym. Cwaniaki pierwszej wody, szczególnie ten cały Vitalij i jego dziewuchy, którzy zarzekali się, że oni nie znaju, oni są pierwyj raz w Polsze i oni specjalnie z Ukrainy przyjechali na nasz bieg. Sprawa była prosta. Jest regulamin, który dotyczy każdego, nie ma wyjątków. Nie zapisali się i grali cwaniaków a jaki był efekt końcowy... dostałem maila z pogróżkami z dołączonym obrazkiem Tarasa Bulby (http://pl.wikipedia.org/wiki/Taras_Borowe%C4%87)... takich mamy kochanych braci zza wschodu, którymi wszyscy organizatorzy się podniecają.
Marcin Nagórek
06/06/2012, 11:40
#
Suchy, ale przynajmniej jesteś w tej dobrej awangardzie organizatorów biegu, którzy zmieniają te dyscyplinę w Polsce. Masz też szczęście, że mieszkasz daleko od ukraińskiej granicy. A w razie militarnej inwazji ze wschodu pryskamy do Szwecji ; )

Bartek, sęk w tym, że teraz doszło do takiej sytuacji, że "góra" sportu jest raczej czysta. Nie chcę opisywać tego po raz kolejny, ale procedury, kontrole, łapanki na sama elitę sportu to wręcz koszmar. Jest to tak dokuczliwe, że utrudnia normalne życie. Najlepsi sportowcy praktycznie nie mogą wyjść z domu bez powiadamiania o tym komisji antydopingowej. Kontrolerzy muszą mieć do nich dostęp niemal non stop i często wpadają bez zapowiedzi np. późno wieczorem czy o 6 rano (ja bym zabił).

Natomiast ta druga, trzecia, czwarta liga czerpie z biegania czasami duże korzyści, a nie podlega ŻADNEJ kontroli. Tu skala patologii na pewno jest spora.

Natomiast dla mnie sam sport ma sens tylko i wyłącznie przy przełamywaniu barier. Bieganie bez celu, bez chęci poprawy wyników nie sprawia mi żadnej przyjemności - tu bym się więc nie zgodził. Łamanie barier (na zawodach) to dla mnie podstawa.
06/06/2012, 17:16
#
Gratuluje wyniku na 5km.

Właśnie cały sęk w tym, że trzeba mieć odpowiednie podejście do sportu, żeby właśnie takich głupstw typu doping nie robić.
Ja sobie mogę stawiać bariery, ale biorąc pod uwagę, że pracuję i raczej nie trenuję tylko się ruszam, musiałem trochę zmienic podejście. Początkowo jest problem, głowa chce organizm nie bardzo, ale z czasem sprawia przyjemność nawet bieganie rozbiegania po 5min/km.
Jakieś 2 lata temu wystartowałem po bardzo długiej przerwie na 800m na stadionie tak z marszu. Pobiegłem coś koło 2,02 i myślałem, że umrę. Wcale to nie było przyjemne ;) Dlatego moją barierą jest to żebym za 10 lat potrafił z uśmiechem na twarzy przebiec 10km w jakimś tam czasie, nie robiąc sobie krzywdy, trzymając technike i nie wląkąc respiratora za sobą.
07/06/2012, 14:09
#
Nagór, widać,że trzecia tabliczka czekolady to dobry pomysł był, najpierw SB na 5000m, a wczoraj na 800m :D Gratulacje!!
Marcin Nagórek
07/06/2012, 14:35
#
Działa, działa! A najlepsze jest to, że po tym biegu na 800m jestem wkurzony, bo czułem taką moc, że można było tam spokojnie urwać sekundę. Był jednak straszny tłok, do ostatnich 30m nie miałem jak przejść, latałem od toru 1 do toru 3. Ale idzie do przodu. W sobotę lecę 1500m i jeśli wszystko zapali, będzie dobrze.
07/06/2012, 19:33
#
Nie wszedzie tak jest - na ostatnim Polmaratonie Warszawskim(ku nie tylko mojemu zdziwieniu) w czolowce prawie sami biali,anie kenijska trzecia liga.
Kolejny przyklad - pierwsza edycja Biegu Lwa i specjalna klasyfikacja dla zawodnikow polskich.mam nadzieje ze na najblizszym MW tez nie bedzie masowego importu:)
Marcin Nagórek
08/06/2012, 00:16
#
Takie biegi bez podejrzanych biegaczy to nie jest przypadek, a świadoma polityka organizatorów. Podobnie było teraz na Biegu Ursynowa. Wystarczyło, że bieg zyskał range oficjalnych mistrzostw Polski. Dzięki temu mogła zjawić się komisja antydopingowa. Dodatkowo organizatorzy nie płacili obcokrajowcom za start ani nie zwracali kosztów podróży. To wystarczyło, aby zrezygnowali ze startu.
17/06/2012, 22:56
#
Podaje przyklad jednego zawodnika z Ukrainy:W sobote startuje Polmaraton Kruszwica-uzyskuje czas w okolicach 1:06 a na drugi dzien poprawia 1:05 w Ostrolęce!W Grodzisku odbył sie Polmarton Słowaka -wygral kenijczyk Elisha z rekordem trasy-a dzien wczesniej biegał Maraton 2:17!!! Jak to mozliwe?Po Maratonie poprawic Polmaraton i jeszcze wygrac???!!!
Marcin Nagórek
18/06/2012, 15:04
#
Słyszałem o tych biegaczach i dla mnie to tez niepojęte. Ale cóż poradzić - ktoś ich na te biegi zaprasza i przyjmuje. Tu jest problem.
Artur Dębicki
20/06/2012, 13:28
#
"Nie chcę opisywać tego po raz kolejny, ale procedury, kontrole, łapanki na sama elitę sportu to wręcz koszmar. Jest to tak dokuczliwe, że utrudnia normalne życie. Najlepsi sportowcy praktycznie nie mogą wyjść z domu bez powiadamiania o tym komisji antydopingowej. Kontrolerzy muszą mieć do nich dostęp niemal non stop i często wpadają bez zapowiedzi np. późno wieczorem czy o 6 rano (ja bym zabił)."

Jak to wygląda w praktyce widać w tym fragmencie z książki Ryana Halla "Running with Joy": [Sara] told me the drug testers showed up at her parents' house because we forgot to update our location with our spontaneous overnight stay in San Francisco [...] I already missed one test, and I have to report where I sleep every night and where the drug testers can easily reach me for an hour" + przypis z informacją że "missing three drug tests results in the same penalty as a positive drug test".
Marcin Nagórek
20/06/2012, 15:41
#
No właśnie, to jest czasami masakra.
26/08/2012, 13:59
#
Dlatego ja startuję i bawię się w biegach terenowych i terenowym ultra. Nagrody - tyle co pies napłakał (może z wyjątkiem Festiwalu w Krynicy). Jest fajny zwyczaj nie dawania kasy. I ludzie... jacyś inni, bardziej uśmiechnięci. Więcej się bawią niż stroszą.
A trenują wcale nie mało.
Adam Starzyński
27/09/2012, 15:46
#
Znalezione: http://news.runnersworld.com/2012/09/26/athletics-kenya-confirms-banned-substance-use/
06/04/2014, 19:30
#
No i koksiarz wrócił. 2:09 w Dębnie. Znów będzie wygrywał biegi w małych wioskach za dużą kasę...
Marcin Nagórek
06/04/2014, 23:46
#
No niestety... Nie spodziewałem się, że ktoś go tu jeszcze ściągnie...
13/09/2016, 15:33
#
Nie chcę powiedzieć, że Wrocław to "mała wioska", ale nasz delikwent właśnie wygrał tu maraton. Ręce opadają...
Marcin Nagórek
13/09/2016, 21:12
#
Też się zdziwiłem, że zapraszają kogoś takiego...

Skomentuj

Pola oznaczone * są wymagane.

Komentarz pojawi się po autoryzacji przez autora postu. Jeśli chcesz by pojawił się natychmiast - zarejestruj się.

no-photo.gif
 
 
 
Twój email nie będzie wyświetlany.
Przepisz kod dokładnie tak, jak jest wyświetlony na obrazku. Wielkość liter nie ma znaczenia.
Jeśli złamiesz prawą nogę, to którą nogę masz zdrową? Odpowiedz z polskim znakiem diaktrycznym. Tą zdrową nogą skop tyłek spamerom. Dziękuję ;)
Blog - nowe komentarze
Blog - kalendarz
< Lipiec 2018 >
PonWtoŚroCzwPiąSobNie
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031 
Blog - nowe teksty
Ostatnie starty - Marcin