12
11/2011
10:44
Kiedy analizowałem swój trening z tego i poprzedniego roku, doszedłem do wniosku, że jedną z głównych jego słabości był niewystarczający okres odpoczynku przed rozpoczęciem przygotowań. Od 4 lat nie robiłem porządnego roztrenowania, jedynie kilka wolnych i luźnych dni jesienią, czasami też latem. Ponieważ trenuję ogólnie spokojnie i rozsądnie, zwykle jesienią nie czułem się przemęczony. W tym roku nastąpiło jednak przesilenie, już w sierpniu bylem totalnie wykończony.

Można powiedzieć, że w tym roku nadrobiłem zaległości odpoczynkowe. Najpierw we wrześniu - bardzo lekki trening, właściwie tylko starty i delikatne rozruchy pomiędzy nimi. Potem w październiku: 15 dni wolnego, a zaraz po tym 3,5 tygodnia bardzo lekkiego biegania 3-4 razy w tygodniu. W tym czasie też wybrałem się z Olą do Turcji. Galeria z tego wyjazdu jest już dostępna na stronie, załączam ją poniżej do notki. Klikacie na zdjęcie - i otwiera się cała galeria, to jedna z wygodnych opcji na nowym blogu.

Przyznam bez bicia, że oboje potrzebowaliśmy tego odpoczynku. Fizycznie - to jedno, ale dało to bardzo dużo również pod względem psychicznym. Całymi dniami obżeraliśmy się i leżeliśmy na plaży, ewentualnie pływaliśmy w morzu. Owoce i warzywa w Turcji są pyszne, słodkie, nie ma to nic wspólnego z tymi dostępnymi w marketach, sztucznie dojrzewającymi w ładowniach statków. O zachodzie słońca biegaliśmy krótkie rozruchy na nadmorskim deptaku. Zwykle było to łącznie ok. 30 minut biegania, najczęściej jeszcze z przerwą na gimnastykę w środku. Pod koniec pobytu zaczęliśmy podkręcać dawkę i doszliśmy do 50 minut. A za chwilę wybieram się na pierwsze dłuższe bieganie od 6 tygodni, tzn, pierwsze dłuższe niż 50 minut.

W tym czasie sporo ćwiczyłem i jak zwykle regularne ćwiczenia to moje postanowienie na kolejny sezon. To się powtarza co roku, ale tym razem naprawdę mam zamiar się zawziąć. Już rok temu ćwiczyłem regularnie - ale tylko zimą i chyba trochę za delikatnie. W kwietniu, kiedy zaczęły się starty, mocno opuściłem i wszystko, co nadrobiłem, błyskawicznie uciekło. W sierpniu byłem pod względem siłowym słaby jak kot. Tym razem mam zamiar osiągnąć lepszy poziom ogólnej siły i nie odpuszczać ćwiczeń przez cały sezon. Podobnie rozciąganie - są tu duże, duże rezerwy.

Po psychicznym odpoczynku jestem gotowy do ciężkiej pracy i dyscypliny. Jestem nawet gotowy na zimę, nic mnie nie przeraża. A swoją drogą - w najbliższym piśmie "Bieganie" prawdopodobnie ukaże się mój artykuł na temat roztrenowania, odpoczynku po sezonie. Jest to rozwinięcie tekstu, który ukazał się jako notka na blogu.

Są też oczywiście założenia treningowe i startowe na kolejny sezon. W tym roku i ja, i Ola, mieliśmy w dużej mierze powrót na bieżnię, z mocnym odpuszczeniem ulicy. Miało to swoje plusy, ale w ogólnym rozrachunku nie zdało egzaminu. Ponownie zetknęliśmy się z całą machiną urzędniczą, cała tą niepotrzebną presją towarzyszącą startom na bieżni. Zmiana charakteru treningów też miała swoje negatywne następstwa, szczególnie u Oli, która zwykle biega za mocno. Do tego trudno było znaleźć (szczególnie mnie) odpowiednie biegi w odpowiednim czasie. Kiedy byłem w formie - ścigałem się z cieniem w samotnych biegach. Kiedy trafiły się niepodziewane okazje do szybkiego biegania - byłem zmęczony. Ogólnie mówiąc, upewniliśmy się, że powolne odpuszczanie bieżni, szczególnie w przypadku Oli, to odpowiednia droga. Robiliśmy to wcześniej przez 3 lata, teraz był sezon oddechu i ponownie wracamy do starych założeń. Ola w kierunku ulicy i maratonu, ja w kierunku treningu na 5km, z którego będę startował na dystansach od 800m do nawet półmaratonu. Nacisk w treningu będzie jednak położony na biegi na dystansach 3-10km.

Wracam więc wypoczęty i zadowolony, gotowy do kolejnych wyzwań. Nakręca mnie też bardzo udana jesień moich podopiecznych. W ostatnich startach, również dzięki dobrej pogodzie padały życiówki od 5km do półmaratonu. Paweł, jeden z moich zawodników, pobiegł znakomity wynik w Kościanie, mimo choroby, która rozłożyła go krótko przed startem: 1:15:46. Paweł ma ciężką pracę, po 24-godziny bez przerwy, potem krótki odpoczynek - ale mimo to opracowaliśmy wspólnie taki system treningu, który pozwala mu biegać na bardzo dobrym poziomie. Tym wynikiem zaskoczył i mnie, i siebie. Dwie życiówki padły w biegach na 10km. W tym Tomek, który po 2 latach treningu ze mną zszedł z poziomu 52 minut na 10km na 42 minuty (w wieku 43 lat i bez żadnej przeszłości biegowej). I myślę, że za rok solidnie złamie 40 minut.

Czas więc na trening.
Kategoria: Trening 2011
Komentarze: (5)
Zaktualizowano: 14/11/2011, 23:17

Oceń

0 głosów
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać.

Zobacz także

promo.jpg
promo.jpg
promo.jpg
promo.jpg

Komentarze

Paweł Rak
13/11/2011, 09:49
#
Ty to masz dobrze, możesz biegać a ja muszę się wstrzymywać ;)
Adam Balachowski
13/11/2011, 19:32
#
Hallo, no to czymam kciuki za wytrzymanie przy tych założeniach. Ja mam jeszcze jeden start w tym roku. 10k 2 grudnia - po ponad miesięcznej przerwie od biegania (tylko rower i ogólne ćwiczenia) mam nadzieje na przybliżenie się do 37 min.
Zeszłem na ziemię, tak jak mi pisałeś. Złapało mnie przetrenowanie. Pauze zrobiłem przez to wcześniej niż planowałem ale za to teraz widzę wiele rzeczy inaczej. I trenuje mi się o nieco łatwiej.
Przed tygodniem startowałem testowo na 10ke, postanowiłem pierwsze 5 potruchtać i resztę pobiec. Prawie spóźniłem się na start, co mi nawet pomogło biec wolniej. Przez cały bieg tylko wyprzedzałem. Do mety było to razem jakieś 280 osób. Ostatni kilometr pokonałem w 3:16 i miałem ochotę na jeszcze jedną dyszke. W sumie nabiegałem 38:28 nie męcząc się zbytnio - i mając przez cały bieg uśmiech na twarzy. Spokojny start ma naprawdę coś na 10k. Wcześniej tylko o tym czytałem i teraz wiem że to dobra rada.

Jeszcze raz powodzenia Tobie i twoim Czytelnikom.
Marcin Nagórek
14/11/2011, 18:28
#
Wbieganiu niesamowite jest to, że cały czas się czegoś uczymy. Nawet ja po tylu latach ciągle jestem zaskakiwany.

Co do przetrenowania - uważam, że nie ma treningu, jakiego by nie można było zrobić. Tylko im trudniejszy trening, tym ważniejszy (w tym dłuższy) po nim odpoczynek. Jeśli się tego przestrzega, można trenować z sukcesami przez wiele lat.
20/11/2011, 10:57
#
Reprezentacja Polski wyjechała właśnie na ekiden w Chibie. Co myślisz na temat składu. Patrząc na tegoroczne tabele, to u chłopaków jedzie mistrz polski Kujawski, Kaczmarek ma dobrą życiówkę na 10km, ale pozostali to chyba pomyłka. U dziewczyn podobnie - czemu nie zabrali Oli!
Marcin Nagórek
21/11/2011, 13:01
#
Gdzie są te składy? Przyznam, że w ogóle nie interesowałem się tym wyjazdem. Powód: to jest tak naprawdę dla Polaków wycieczka turystyczna. Jest to w takim momencie sezonu, że mało kto jest w jakiejkolwiek formie, a na pewno nikt w szczycie. Większość startuje tam po roztrenowaniu, jako początek przygotowań.

Z jednej strony rzeczywiście jest dziwne, że Ola nie dostała propozycji wyjazdu. Ale z drugiej - pod koniec sezonu wpadła w kryzys, biegała bardzo słabo. W sumie nic więc dziwnego, że pojechały te, które w ostatnich miesiącach były mocniejsze.

Skomentuj

Pola oznaczone * są wymagane.

Komentarz pojawi się po autoryzacji przez autora postu. Jeśli chcesz by pojawił się natychmiast - zarejestruj się.

no-photo.gif
 
 
 
Twój email nie będzie wyświetlany.
Przepisz kod dokładnie tak, jak jest wyświetlony na obrazku. Wielkość liter nie ma znaczenia.
Jeśli złamiesz prawą nogę, to którą nogę masz zdrową? Odpowiedz z polskim znakiem diaktrycznym. Tą zdrową nogą skop tyłek spamerom. Dziękuję ;)
Blog - kategorie
Blog - nowe komentarze
Blog - kalendarz
< Wrzesień 2017 >
PonWtoŚroCzwPiąSobNie
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930 
Blog - nowe teksty
Ostatnie starty - Marcin