19
04/2011
08:57

Po pierwsze, wczoraj pojechałem z Olą na jeden z pierwszych startów ulicznych w tym roku - do Szczecinka na memoriał W. Osińskiego. Bieg na dystansie 10km miał być i rodzajem przetarcia, i bardzo mocnym treningiem jednocześnie. Pobiegliśmy go tylko po lekkim rozluźnieniu w treningu - w tygodniu nie było bardzo mocnego biegania, tylko krótka zabawa biegowa, ale objętość pozostała ta sama. U mnie nawet była najwyższa od kilku tygodni. Start wypadł nieźle u Oli - zajęła 3 miejsce z czasem 34:48. Przegrała z dwiema Ukrainkami. Do 9km biegły razem w dość spokojnym tempie. Na ostatnim kilometrze rywalki zrobiły bardzo mocne szarpnięcie, Ola nie była jeszcze na tyle wyścigana, aby móc to wytrzymać. Taka jednak była rola tego startu, przełamanie pewnej bariery fizycznej, trudnej do osiągnięcia w treningu.

Mój bieg wyglądał zdecydowanie gorzej. Nie spodziewałem się cudów, bo w treningu jestem jeszcze daleko w polu, ale miałem nadzieję, że pobiegnę minutę szybciej. Mimo tego, że w tym roku nastawiam się zdecydowanie na krótkie dystanse, byłem zaskoczony tym, jak ciężko mi się biegło. Tempo wolne i równe od początku do końca, z wyjątkiem ostatniego kilometra, na którym mocno przyspieszyłem. Ostatecznie bieg był więc dla mnie mocnym biegiem ciągłym, ukończyłem z czasem 33:18. Przed startem na 10000m na bieżni nie wygląda to najlepiej, ale wiele zyskam samym odpuszczeniem przed startem. Na wypoczętych mięśniach biegam dużo szybciej niż na zmęczeniu, wciąż więc mam nadzieję, że na dyszkę będę w stanie zaatakować barierę 31 minut. Zobaczę jednak, jak pójdą najbliższe dwa mocne treningi.

Co w ostatnich dniach działo się w treningu? Ano nic spektakularnego. To nadal dość spokojne bieganie. Z mocniejszych rzeczy biegałem 6x1km, w dość spacerowym tempie 3:10-3:00/km. Poza tym to samo co w poprzednich tygodniach - sporo luźnego biegania, sporo akcentów szybkościowych. Ostatnie 2 tygodnie to głównie stopniowe przyzwyczajanie nóg do biegania w kolcach, co idzie dość dobrze. Na starcie pobiegłem nie tak wiele szybciej od Oli, ale i w treningu nie ma wielkiej różnicy, ona biega niewiele wolniej ode mnie. Weszła na wysokie obroty zdecydowanie szybciej, ja się rozkręcam bardzo powoli.

Wiele działo się ostatnio w biegach ulicznych na całym świecie. To głównie maratony, ale nie tylko. W marcu bardzo szybka dyszka w wykonaniu kobiet w Poznaniu. Katarzyna Kowalska mocno złamała 33 minuty, potem pobiegła 1:11 w połówce. A jeszcze tydzień wcześniej podczas przełajów przez pierwsze kilometry biegu bardzo mocno naciskała ją Ola, za co później zapłaciła kompletnym wyczerpaniem i utratą medalowej pozycji. Po wynikach Kasi widać jednak, że to tempo było piekielnie szybkie. Na przełajach ciężko to było obiektywnie ocenić, ze względu na trudność trasy. W każdym razie prawdopodobnie pierwsze 4km po drodze w biegu na 8km były u kobiet szybsze niż w biegu na samym dystansie 4km.

W półmaratonie warszawskim padły niezłe wyniki, chociaż w tym samym czasie można je było ocenić w kontekście innych biegów. Najlepszy Polak pobiegł 1:02, tymczasem w Stanach Galen Rupp ponad dwie minuty szybciej. Mimo wszystko wydawało się, że maraton w wykonaniu Polaków może wyglądać na wiosnę bardzo dobrze. Padały nawet wypowiedzi ze strony zawodników i trenerów: o rekordzie Polski, o niemal pewnych fantastycznych wynikach. Rzeczywistość jak zwykle okazała się gorsza. Na rozgrzewkę były mistrzostwa Polski w Dębnie, gdzie medale zostały rozdane przy rekordowo słabych czasach. Dość powiedzieć, że 17 pierwszych kobiet tegorocznego maratonu w Londynie miałoby medal mistrzostw Polski w kategorii męskiej. To pokazuje skalę upadku mistrzostw Polski.

Przy okazji można porównać poziom biegów długich do poziomu biegów średnich. Sam zdobyłem w tym roku halowy medal mistrzostw Polski na 800m z dość słabym wynikiem. Ale mimo wszystko żadna kobieta nie byłaby w stanie ze mną powalczyć - mój czas był lepszy niż rekord świata kobiet i na hali, i na stadionie. Można powiedzieć, że poważniejsze bieganie zaczyna się u mężczyzn wtedy, gdy biegają szybciej niż rekord świata kobiet. W maratonie jest to poziom 2:15. Oczywiście maraton to specyficzna konkurencja, ale jak byśmy na to nie patrzyli, to poziom naszych mistrzostw był straszny. Osobiście uważam, że mistrzostwa kraju to impreza, która nie powinna odbywać się na peryferiach, w maleńkich miasteczkach. Miejsce na nie jest w dużych miastach, w połączeniu z dużymi biegami i dobrym nagłośnieniem całości. Tymczasem polityka PZLA jest odwrotna - ładują niemal wszystkie mistrzostwa na jakichś kompletnych zadupiach. Mistrzostwa Polski na 10000m są w tym roku w Lidzbarku Warmińskim. Jedne z mistrzostw młodzieżowych - w miejscowości o malowniczej nazwie Białe Błota. Tak, to się nazywa dobry marketing, przenieść mistrzostwa Polski na kompletne peryferia i zapomnieć.

Przy okazji przypomnę, że jedne z najlepiej zorganizowanych mistrzostw Polski seniorów w ostatnim dziesięcioleciu odbyły się bez wątpienia w Szczecinie. Była tam liczna publiczność i cała oprawa na bardzo dobrym poziomie. Małe miejscowości nie mają szans na taką organizację - w nieszczęsnej Olszynie (przełaje 3 lata temu) nie było śladu kibica, a zawodnicy mieszkali na początku marca w nieogrzewanych, drewnianych domkach kempingowych (sic!).

Ale dość dygresji - wczoraj nasi biegali maraton w Wiedniu i cudu nie było: z trzech startujących zawodników elity dwóch nie ukończyło biegu, jeden pobiegł 2 minuty wolniej od życiówki. Marzenia o rekordzie Polski zostały dość brutalnie rozwiane.

Na świecie elita ścigała się w Paryżu i Londynie, a dzisiaj również w Bostonie. Tam można było oglądać grad niesamowitych czasów, zaczynających się od poziomu 2:04 u mężczyzn i 2:19 u kobiet. Najlepszy maratończyk z Londynu po drodze zdobyłby złoty medal mistrzostw Polski na 10km - to jest niesamowite.

Na szczęście juz niedługo zaczynają się biegi na bieżni. Przyznam szcezerze, że oglądanie maratonu średnio mnie pociąga. Gapić się przed dwie godziny na to, jak grupa (zwykle identycznie wygladających Kenijczyków) biegnie i nic się nie dzieje, to ponad moje siły. Na bieżni jest akcja, krew, pot i łzy. Dlatego bardzo cieszy mnie zbliżający się sezon tartanowy.

 

Kategoria: Starty 2011
Komentarze: (18)
Zaktualizowano: 13/08/2011, 13:44

Oceń

0 głosów
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać.

Mapa

Zobacz także

promo.jpg
promo.jpg
promo.jpg

Komentarze

19/04/2011, 06:20
#
zaraz napiszesz, że Piła to również dziura i Mistrzostwa Polski w Półmaratonie powinny odbywać się w....Słupsku, wielkiej metropolii Pomorza Środkowego ;-)
na maraton spójrzmy okiem statystycznym, jak oglądasz 800m to masz niecałe 2' przyjemności, jak oglądasz maraton to masz ponad 2h przyjemności, no to co jest lepsze hę ??? drugi argument, ilu kolesi lub lasek leci w biegu na 800m ? kilkoro, na maratonie biegnie kilkadziesiąt tysięcy, to co jest lepsze, hę ? na 800 oglądasz tylko albo gości albo laski a na maratonie możesz i tych i tych razem, aby obejrzeć maraton wystarczy iść do centrum miasta na spacer, aby obejrzeć 800m musisz jechać na stadion i jeszcze kupić bilet za który trzeba zapłacić ;-) no sam przyznasz...
Marcin Nagórek
19/04/2011, 09:32
#
Nie, no oglądanie na żywo to inna bajka... Piszę o oglądaniu maratonu w TV, gdzie widzisz tylko czołówkę i przesuwające się drzewa. A na żywo... To jedna z większych przyjemności - pożerasz, dajmy na to, kebaba, i rozkoszujesz się widokiem męczących się biegaczy. Popijasz cole i oglądasz pot spływający po ich ciałach.

A Piła? Piła? Gdzie to jest? Czy to ta kraina magnata Stokłosy? No to jeszcze ujdzie, miasteczko małe, ale ta wybitna osobowość dodaje mu blasku ; )
20/04/2011, 16:16
#
Witam! Wiem, że jako trener pewnie dostajesz setki pytań związanych z treningiem, a wiedza kosztuje, ale mimo to proszę o pomoc :]
Jestem młodym biegaczem i mam problem z interpretacją porad Renato Canovy dla początkujących. Mówi on, że należy przede wszystkim biegać tlenówki. Zgadzam się z tym, ale co z szybkością? Czy wystarczą sprinty i biegi w tempie "komfortowo mocno"? Z góry dziękuję za wyrażenie twojej opinii co do treningu młodych długodystansowców (amatorów :)
Marcin Nagórek
21/04/2011, 10:28
#
Hej, odpowiem w skrócie:

1. Nie możesz mylić szybkości i specyficznej wytrzymałości (u nas nazywanej tempową). Szybkość to są sprinty i przebieżki, wszelkie krótkie, bardzo dynamiczne odcinki, zwykle 20-100m. Canova zaleca rąbanie sprintów pod górkę na maxa, na bardzo długiej przerwie. Ja ostatnio robię tylko płaskie sprinty i bardzo dynamiczne przebieżki, też na bardzo długiej przerwie, typu powolny spacer wstecz.

Wytrzymałość tempowa jest związana z prędkością pod konkretny dystans, co oznacza, że dla 800-metrowca te odcinki są szybsze i krótsze niż dla biegacza na 5000m. Generalnie ten środek jest często nadużywany i biegany "życzeniowo" - czyli nie wedle prezentowanego poziomu, a w trupa.

2. "Tlenówki" to całe bogactwo środków. Od rozbiegań, poprzez biegi ciągłe, aż do różnego typu interwałów. Jeśli biegasz według tabel Danielsa, to warto stosować wszystkie te środki. Nie rób typowego błędu amatorów, którzy uważają, że wytrzymałość tlenowa to tylko rozbiegania. Interwał czy mocne biegi ciągłe są również konieczne, ale biegane z odpowiednimi prędkościami, nie za szybko.

Pozdrawiam.
21/04/2011, 19:05
#
Dziękuję za odpowiedz, jest dla mnie cenna. Bardzo podobają się mi twoje metody treningowe i poglądy na trening w ogóle. Pozdrawiam i życzę powodzenia.
Marcin Nagórek
21/04/2011, 21:31
#
Dzięki ; ) Mam tylko nadzieje, że po tym sezonie będą Ci się podobać również moje wyniki (w tym momencie powiało grozą).
23/04/2011, 09:42
#
Odbiegnę:) od tematu, ciekawe co sądzisz o sytuacji z maratonu w Utrechcie www.sport.pl/lekkoatletyka/1,64989,9487548,Maraton_w_Utrechcie__Kenijczyk_za_stowe.html
Marcin Nagórek
23/04/2011, 13:26
#
Czytałem o tym. Dziwne, że wywołuje to takie poruszenie. W Stanach tego typu zasady obowiązują od dawna w największych biegach i dzięki temu Amerykanie mają dobrych zawodników. Według mnie takie rozwiązanie za jakiś czas będzie standardem na całym świecie. W ten sposób organizatorzy i kraje uchronią się przede zalewem Kenijczyków. A temu, kogo chcą mieć w elicie, dodatkowo zapłacą startowe.

W tej chwili tych biegów opanowanych przez Kenijczyków nie da się w ogóle oglądać, to kompletnie nie jest interesujące.
23/04/2011, 19:48
#
ja z kolei uważam, że to nie jest w porządku, wg mnie to może nawet podpadać pod dyskryminację rasową, nie wiem czy jak ktoś by się uparł to mógłby pozwać organizatora do trybunału Uni Europejskiej, Holendrzy strzelają sobie w stopę, nie tędy droga aby rozwijać swoich krajowych zawodników, Marcin obiektywnie, Amerykanie mają sukcesy nie dlatego, że zastopowali kenijską nawałnicę tylko dlatego, że u nich jest dobry system selekcji, są mądre programy treningowe, w rozwój talentów zaangażowane są firmy związane z rynkiem biegowym, jest mocno rozwinięty system biegów uniewersyteckich, mają mocne ośrodki typu Oregon Project, ich trenerzy podpatrują najlepszych biegaczy i ciągle się uczą aby robić postępy, federacja LA nie jest z pewnością towarzystwem wzajemnej adoracji
uważam szczerze, że Holendrzy głupio postąpili i bardzo krzywdząco dla Kenijczyków, jest tyle biegów na świecie, że Kenijczycy mogą startować gdzie chcą i zapewne wypną się na biegi w Holandii, nie zapominajmy, że tylko rywalizacja sprzyja postępowi a dziś najlepsi na świecie są Keniole czy komuś się to podoba czy nie, mi zupełnie nie przeszkadza, że w większości maratonów pierwsze kilka miejsc zajmują koledzy z Afryki, są lepsi to wygrywają, poza tym jest w tym wszystkim jakaś sprawiedliwośc dziejowa,ich bogactwem naturalnym są właśnie biegacze, ja bardzo lubię oglądać biegi gdzie na prowadzeniu jest grupka Kenijczyków, nie tędy droga koledzy z kraju tulipanów
Marcin Nagórek
23/04/2011, 21:40
#
Tomek, ale zauważ, że chyba tylko bieganie jest sportem, gdzie panuje taka totalna samowolka, zupełny brak regulacji. Piłka nożna, kosz, siatka, zobacz tylko te najpopularniejsze dyscypliny - wszystkie mają ograniczenia co do ilości obcokrajowców na boisku i nikt nie uważa tego za dyskryminację. Nigdzie nie ma tak, że ktoś ściągnie do drużyny 30 Brazylijczyków i rozpierdzieli imprezę. Czy to nie jest dyskryminacja Brazyliczyków, że w drużynie Arsenalu nie może ich wystąpić na raz jedenastu? Ależ to oczywista dyskryminacja, według twojego toku myślenia!

Te regulacje muszą się pojawić, to jest oczywiste. Dyskryminacja to słowo wytrych, nadużywane w politycznej poprawności. Zawsze kogoś dyskryminujesz. Dopuszczając bez ograniczeń Kenijczyków, dyskryminujesz miejscowych biegaczy, którzy zimą nie mogą mieszkać w lepiance, biegając w doskonałych warunkach, utrzymując się za 5 centów dziennie.

Każdy rozsądny naród chroni swoich obywateli i stawia ich interes ponad interes obcych. Jeśli zgłębisz temat, to znajdziesz tego masę w sporcie. Ja byłem w Hiszpanii i mogłem zobaczyć, jak tam działa ten system: żeby startować w zawodach ulicznych jako elita, bez zaproszenia, musisz być często zrzeszony w hiszpańskim klubie. A to trzeba załatwiać przez federację, mieć pozwolenie i ich, i nasze. Do tego są zabójcze podatki dla tych, którzy nie są rezydentami. A jeśli to wszystko przebrniesz, to jest jeszcze nieoficjalny mur niechęci ze strony trenerów, menedżerów, innych zawodników. Tak jest w każdym kraju.

Odwróćmy sytuację: dlaczego Holendrzy mają utrzymywać kenijskich biegaczy? Jaki w tym mają interes? Według mnie - żaden. Mają natomiast interes w tym, żeby promować lokalnych zawodników, a dzięki nim - zdrowy tryb życia czy koniunkturę na lokalny sport.

Swoja drogą, Polska to chyba jedyny kraj na świecie, gdzie w "Wiadomościach" na pierwszym miejscu opowiada się o ligach hiszpańskich, angielskich, włoskich itd. Takiej głupoty nie widziałem nigdzie na świecie. W Stanach w TV najpierw trąbią o wynikach lokalnych zespołów i sportowców, potem o rozgrywkach krajowych. To, co się dzieje w innych krajach, kompletnie ich nie interesuje. Podobnie wygląda to w każdym kraju, w którym miałem okazję pomieszkać.

Podczas transmisji z ostatnich halowych ME można było to zobaczyć bardzo wyraźnie. Jeśli o tyczce skakał Francuz, to zawsze go pokazano, choćby w tym czasie kto inny na bieżni bił rekord świata.

Według mnie - Holendrzy postępują bardzo rozsądnie, chronią swój rynek i swoje interesy, podobnie jak to się robi we wszystkich innych dziedzinach życia. Uważam, że tego typu regulacje są nieuniknione. Zalew Kenijczyków i Etiopczyków zabija ten sport, trzeba to powiedzieć odważnie. Dlaczego nikt nie chce transmitować mistrzostw świata w przełajach? Bo kibiców nie interesują zawody, gdzie w czołówce jest tylko 20 Kenijczyków i Etiopczyków. Można się na ten fakt obrażać, co oznacza prędzej czy później kompletną marginalizację biegów, można coś próbować robić. Holendrzy próbują. Amerykanie też to zrobili, oczywiście był to tylko jeden z elementów ożywienia ich rynku biegowego, ale bardzo istotny.
23/04/2011, 23:00
#
zajechało PIS-em ;-)
zacytuję mądrzejszego ode mnie:
"(...) Stąd już blisko do tworzenia odrębnych imprez sportowych dla białych i czarnych. Coś na kształt paraolimpiady, gdzie ułomnością zezwalającą na start jest biały kolor skóry. To dość pesymistyczna wizja lecz w przypadku biegów długich mamy z nią do czynienia. Choć wciąż w zawoalowanej formie to jednak pojawiają się pomysły na separowanie naszych od nich.
a tutaj cały wywód www.bieganie.pl/?cat=2&id=1375&show=1
wiem, że nie lubisz ale ten gość jest akurat po "naszej" stronie
pozdrawiam
Marcin Nagórek
23/04/2011, 23:12
#
No cóż, nie ulega jednak wątpliwości, że w innych dyscyplinach sportu tego typu regulacje istnieją od dawna i tam nikt nie mówi o dyskryminacji. Według mnie to bicie piany. Najlepiej w imię poprawności politycznej przeprosić wszystkich za to, że się żyje, że ma się białą skórę, a nie czarną, strzelić sobie w łeb, a organy oddać dla biednych Kenijczyków. Dopiero wtedy niektórzy uznają, że zasługujesz na miano tolerancyjnego, nowoczesnego mena ; )


Z innej beczki: czytałem ostatnio regulamin Biegu po Plaży w Jarosławcu. Otóż tam zawodnicy zza wschodniej granicy są zwolnieni z opłaty startowej. Ja nie jestem. Otóż pytam - dlaczego nikt nie mówi o tego rodzaju dyskryminacji? Ja się czuję dyskryminowany, tylko dlatego, że urodziłem się w Słupsku, a nie w Charkowie. Używając demagogicznego argumentu, który przytoczyłeś: jeszcze trochę, a zaczną się podziały na imprezy dla zawodników zza wschodniej granicy i dla tych gorszych, z Polski ; ) Co na to wszyscy toleranci?
24/04/2011, 01:37
#
oczywiście, jak zwykle piszesz prawdę. zawodnicy zza wschodniej granicy faktycznie są w tym biegu zwolnieni z opłaty startowej.

tyle, że zwolnieni są również zawodnicy zza granic: południowej, pólnocnej i zachodniej.

oraz seniorzy (m65, k60), młodzież, samorządowcy, i członkowie miejscowego klubu biegacza.
wracając do tematu:
bieg ma nawet w nazwie 'międzynarodowy', odbywa się w okresie wakacyjnym, w popularnej miejscowości nadmorskiej, w statucie ma 'popularyzację walorów turystycznych...itd' - i w tym przypadku widać, że nie jest to martwy zapis regulaminowy.

nieważne.

------------------------------------
powtarzasz któryś raz historię o tym, jak to amerykanie finansowo wspierają 'swoich'.

poproszę o konkret.
bo w Chicago to np wygląda w taki sposób:

Open Division Men/Women
1st . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . $75,000
American Development Bonuses Men/Women
1st . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . $10,000

- czołowi amerykanie dostają dodatkową premię, pierwszy - siedem i pół raza mniej niż zwycięzca open.
widzisz różnicę między utrechtem a chicago?
pełne stawki tu:
www.chicagomarathon.com/CMS400Min/uploadedFiles/Chicago_Marathon/Press_Center/Media%20Guide.pdf

----------------------------------------------
czekam na konkret, i mam nadzieję, że ten konkret będzie trochę mniej naciągany niż twoja interpretacja regulaminu biegu po plaży.

----------
i jeszcze jedno - jestem za wspieraniem biegaczy lokalnych. również finansowym. równocześnie jestem przeciw chamskiej dyskryminacji narodowościowej.

zdrówko
Marcin Nagórek
24/04/2011, 15:30
#
Jeśli jesteś przeciwko "chamskiej dyskryminacji narodowościowej", to dlaczego nie protestujesz, że:

- Kenijczycy (i inne nacje spoza UE) nie mogą bez ograniczeń grać w polskiej lidze piłki nożnej
- Kenijczycy (i inne nacje spoza UE) nie mogą bez ograniczeń grać w polskiej lidze piłki siatkowej?
- Kenijczycy (i inne nacje spoza UE) nie mogą bez ograniczeń grać w polskiej lidze koszykówki?
- Kenijczycy (i inne nacje spoza UE) nie mogą bez ograniczeń grać w polskiej lidze hokeya?

Dotyczy to wszystkich innych dyscyplin sportu. Dlaczego tam nie protestujesz, nie bijesz piany, nie drzesz koszuli? Może dlatego, że na taki protest każdy rozsądny człowiek popukałby się w głowę? Dla mnie jakiekolwiek rozważanie dyskryminacji w tym wypadku to obraza zdrowego rozsądku.

Spytam dalej:

- dlaczego Kenijczycy nie mogą głosować w polskich wyborach? Jawna, chamska dyskryminacja narodowościowa!

- dlaczego Kenijczycy nie mogą w Polsce zawierać małżeństw, rejestrować samochodu, podjąć pracy bez zezwolenia? Żyjemy najwyraźniej w niesamowicie dyskryminującym kraju. We wszystkich dziedzinach życia "dyskryminacja" jest dopuszczalna, jedynie w biegach ma być bez ograniczeń, bo tak chcesz.

Co do Amerykanów i ich biegów, to dawałem już na blogu przykłady podziału nagród w ich biegach. Nie chce mi się tego szukać ponownie. Dlatego tylko na szybko jeden stary link:

sports.espn.go.com/oly/news/story?id=1787904
24/04/2011, 19:58
#
no to przynajmniej zgadzamy się co do faktu, że protestowanie przeciwko ograniczeniu Kenijczykom gry w polskiej lidze hokeja - jest obrazą zdrowego rozsądku.
zgoda.
i o to drzeć koszuli nie zamierzam.
--------------------

natomiast chętnie pogadam o konkretnych problemach.
zabawny ten link, który podałeś na potwierdzenie swojej tezy.
już nawet nie chodzi o to, że z 2004 roku, i że pojawia się tam fraza:
"Limiting prize money to Americans has been virtually unheard of, except in some marathons that are also U.S. championships."

dużo zabawniejsze są wymierne efekty tego podejścia:
wyniki tego maratonu z 2004 (rok wprowadzenia 'kasy dla swoich'):
1. Augustus Kavutu Mbusya 2:13:33 /Kenia
2. Mykola Antonenko 2:13:59 /Ukraina
3. Scott Larson 2:14:11 /USA
4. Michael Mislay 2:14:23 /Tanzania
5. Charles Kamindo 2:15:04 / Kenia
no fajnie, Amerykanin w pierwszej trójce, tyle że w 2004 Scott był już 35-letnim weteranem, który po prostu zwietrzył biznes.
- i ma to niestety niewiele wspólnego z perspektywicznym wspieraniem amerykańskiego biegania
--------
wyniki z roku 2005 ( to były już mistrzostwa USA w maratonie)
1. Mbarak Hussein 2:18:28
2. Ben Rosario 2:20:43
3. Wynston Alberts 2:21:42
4. David Ernsberger 2:22:05
5. Brantley Lutz 2:22:34

niech was nie zwiedzie nazwisko; zwycięzca Mbarak Hussein to Amerykanin - oczywiście urodzony w Kenii. Trzeba się adaptować...
Drugi - Ben Rosario wicemistrz Stanów w Maratonie. Biały. 2:20:43.
coś wam to przypomina?
jakby nie wiało w Dębnie, Michał Smalec pewnie pobiegłby szybciej...

-------------------
im bardziej rozkminiam temat, tym bardziej wydaje mi się, że ograniczanie nagród do obywateli danego kraju ma na osiągane wyniki wpływ marginalny.

szkolenie, stypendia, indywidualnie negocjowane startowe - owszem. to ma wpływ.
(...)
no dobra, rozpisałem się, nieważne, trzeba iść na trening, coby urwać te dwanaście sekund, co to mi do Ciebie Nagor w tym sezonie na dychę zabrakło. (póki co :)

zdrówko
24/04/2011, 20:09
#
aha, żeby było jeszcze zabawniej, doczytałem, że Mbarak Hussein uzyskał obywatelstwo amerykańskie w roku 2004 - czyli w tym samym roku, w którym organizatorzy TC marathon (z podanego przez Ciebie linku) wprowadzili zasadę 'kasa dla obywateli usa'
------
to jeszcze nic.
spisek sięga znacznie dalej :))))))))))))))))))))
z kalendarza MP, szczegóły Biegu po plaży w Jarosławcu.
MIEJSCE
Jarosławiec
DATA
3-7-2011 (niedziela)
DYSTANS
15 km
TELEFON
059-8109373
E-MAIL
a.czarnuch@postomino.pl

myślę, że e-mail organizatora dostatecznie podkreśla wagę spisku przeciw nam, białym Aryjczykom... :))))))))))))))))))))))

zdrówko
24/04/2011, 21:02
#
Jeśli chodzi o piłkę nożną to ograniczeń nie ma. I Pan Ptak- właściciel Pogoni ściągnął sobie Brazylijczyków i klub ze Szczecina grał samymi Brazylijczykami. Nie trafiłeś pod tym względem. Jeśli taki gracz spoza UE ma zezwolenie na pracę to może grać swobodnie. I może ich być 50ciu. To samo w innych krajach jak Anglia, Hiszpania itp. Długo limit 5graczy spoza kraju obowiązywał na półwyspie Iberyjskim, ale go już nie ma.
Co do koszykówki to są obostrzenia, że musi przebywać przynajmniej jeden Polak na parkiecie. Ale klub może zatrudniać zagranicznych ilu chce.
Jeśli chodzi o Holandię, to uważam, iż problemu nie ma jeśli zawodnik z tego kraju ma dostać większą nagrodę od zawodnika zza granicy. Ale jeśli powiedziane jest, że tylko Kenijczyka- to byłaby dyskryminacja. W innym wypadku jest to zwykłe promowanie danego kraju. I mówienie organizatorom kogo i jak mają nagradzać jest wg mnie łamaniem prawa wolności wyboru podmiotu jaki oni reprezentują (stowarzyszenia, klubu, etc.).
Pozdrawiam zdrowo myślących! Dość już nadętych haseł o tolerancji, wolności itp. z ust ludzi, którzy mówią mi co mam robić, niszcząc tym moją wolność!
24/04/2011, 22:27
#
zamiast biadolić jak to nam Kenijczycy i Białorusini chleb zabierają lepiej potrenować i ich sprać na zawodach a nie przy zielonym stoliku.... może za 2 lata nie będą mogli biegać zawodnicy poniżej 35 minut bo zabierają chleb naszym "zawodnikom"? drugie dno jest takie, ze Holender zamiast mocniej trenować to teraz zluzuje, bo czy wolno pobiegnie czy szybko i tak kase on dostanie :)

Skomentuj

Pola oznaczone * są wymagane.

Komentarz pojawi się po autoryzacji przez autora postu. Jeśli chcesz by pojawił się natychmiast - zarejestruj się.

no-photo.gif
 
 
 
Twój email nie będzie wyświetlany.
Przepisz kod dokładnie tak, jak jest wyświetlony na obrazku. Wielkość liter nie ma znaczenia.
Jeśli złamiesz prawą nogę, to którą nogę masz zdrową? Odpowiedz z polskim znakiem diaktrycznym. Tą zdrową nogą skop tyłek spamerom. Dziękuję ;)
Blog - nowe komentarze
Blog - kalendarz
< Lipiec 2018 >
PonWtoŚroCzwPiąSobNie
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031 
Blog - nowe teksty
Ostatnie starty - Marcin