26
10/2010
00:00

Otóż 6 listopada na Gibraltarze odbywają się Mistrzostwa Świata w morderczej dyscyplinie - biegu na 100km. Wiadomo - jest to niszowe bieganie, nie jest to dystans olimpijski, dlatego biegacze ultra zawsze są nieco w cieniu. Chociaż, paradoksalnie, taki Jarek Janicki ma w tej chwili najwięcej sukcesów z obecnie startujących polskich biegaczy. Wygrywa prestiżowe biegi na całym świecie.

Na 100km mierzy się oficjalne rekordy, są też oficjalne mistrzostwa świata. Żeby jednak w nich wystartować, trzeba być oficjalnie zawodnikiem, mieć licencję itd. Wszystko całkowicie legalnie, czyli pełne papierkowych drobiazgów. Te drobiazgi doprowadziły do tego, że rok temu mistrzostwa Polski wygrał zawodnik bez licencji, w związku z czym medalu nie dostał.

Ale to nie o to dzisiaj chodzi. Nie będę ukrywał, że na biegach ultra się specjalnie nie znam. Rozmawiałem jednak ostatnio z kolegą, który w tych biegach czynnie startuje. I oto czego się dowiedziałem.

Otóż PZLA, czyli Szacowny Organ reprezentujący zawodników i istniejący dla nich (zgodnie ze statutem PZLA, rozdział drugi, punkt 8), postanowił wysłać na wspomniane mistrzostwa świata naszą reprezentację. Przez swojego przedstawiciela skontaktował się z czołowymi zawodnikami i postawił im twarde warunki. Drużyna może pojechać, pod warunkiem, że się sama zorganizuje, sama załatwi sponsorów, sama opłaci wszelkie koszta związane z wyjazdem itd.

Powiedzmy szczerze - nie rozpieszcza ten związek ultrasów. Oni mają załatwić wszystko, a w zamian za to PZLA łaskawie pozwoli im wystartować jako reprezentacja Polski. Ale jednak znalazło się paru śmiałków, którzy podjęli rękawicę. Jarek Janicki, Arek Baran i Darek Guzowski - wszyscy mają na koncie medale mistrzostw Polski. Zorganizowali się, dogadali, zaklepali. Już w czerwcu sprawa była (w teorii) pozytywnie załatwiona. PZLA wzięło na siebie pisemnie jedno, jedyne zobowiązanie: dostarczy reprezentacji stroje narodowe, czyli dres, strój startowy i tym podobne drobiazgi. Przypomnę: za całą resztę płacą sami zawodnicy, zarówno za przelot, jak i zakwaterowanie, o przygotowaniach nie wspominając.

Nasi reprezentanci szczęśliwie kontynuowali trening, zadowoleni, bo wystartować w reprezentacji Polski to dla nich zaszczyt. Ale łatwo się domyślić, jak się sprawa rozwinęła. Otóż do startu zostało 10 dni, a Szacowny Organ z zaskoczenia poinformował, że niestety dresów dla reprezentantów nie dostarczy. Dlaczego? Bo ich nie ma.  Ot, po prostu, prawda, że dobry powód? Po przeszukaniu przepastnych magazynów okazało się, że dresy są tylko w rozmiarach dla kulomiotów, a że nasi biegacze ultra do kulomiotów nie należą, to ich problem.

Ultrasi są, lekko mówiąc, wnerwieni. Jak mi powiedzieli: "To my sami pokrywamy potężne koszta całej imprezy, znajdujemy sponsorów, byle móc reprezentować kraj, a nie dostaniemy nawet dresu z orzełkiem? Mamy jechać jak szmaciarze?"

Nawet reprezentacja Białorusi, gdzie bieda piszczy, startuje w narodowych dresach, a reprezentanci Polski, gospodarczego tygrysa Europy, lekkoatletycznej potęgi, o czym często słyszę z ust prezesa PZLA - ma biegać w dresach z Lidla? Najśmieszniejsze jest to, że pewnie, gdyby najbardziej kompetentni z kompetentnych działaczy, zamiast obiecywać chłopakom miesiące temu sprzęt, kazali im go sobie uszyć, zorganizować - to pewnie oni by to zrobili. Znaleźli finansowanie wyjazdu, to pewnie i samy by uszyli sobie dresy, kupili, załatwili, cokolwiek. Ich błąd polegał na tym, że ufnie czekali na realizację przez Szacowny Organ tych skromnych obietnic.

Nie zdziwcie się więc, jeśli natkniecie się gdzieś w internecie na relację z mistrzostw Świata na 100km i zobaczycie reprezentantów Polski biegających w kolorach czarnym, żółtym, zielonym, złotym, seledynowym i innych tradycyjnych, staropolskich barwach. Każdy z nich wystartuje po prostu w tym, co ma i w czym biega na co dzień.

Ja do przebiegnięcia 100km potrzebuję tygodnia, więc może nie jestem nadzwyczaj kompetentny, ale coś mi w tej sprawie śmierdzi. Kompetencja urzędasów, którzy przez 4 (!) miesiące nie są w stanie załatwić trzech dresów, normalnie powala na kolana. A to nie pierwszy taki przypadek, w tym roku na braki sprzętowe przed mistrzostwami Europy narzekała nawet rekordzistka świata w rzucie młotem, Anita Włodarczyk, o czym można było poczytać w prasie. Cóż, zawodnicy z innych krajów mogą nam tylko pozazdrościć, że nie mają tak kreatywnych działaczy, którzy na wszelkie sposoby umilą życie i przygotowania...

A może chłopaki, tak dla jaj, niech wystąpią w barwach,powiedzmy, Brazylii? Co wtedy powie PZLA?

Tagi: 100km, PZLA
Kategoria: Ogólne
Komentarze: (14)
Zaktualizowano: 22/10/2011, 23:03

Oceń

0 głosów
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać.

Zobacz także

promo.jpg
promo.jpg

Komentarze

26/10/2010, 17:40
#
Kiedy wreszcie ten dawny twór w postaci "związku sportowego" i "działacza sportowego" zakończy swój zywot? To juz tylko wyśmiac można, bo na poważnie nic ich nie rusza.
26/10/2010, 19:12
#
Nagór... masakra. Przykro to czytać, komentować szerzej nie będę bo wnioski są oczywiste a temat... rzeka. Co do samego ultra, fakt jest to nisza ale nisza jakże wymagająca... spójrz proszę na wyniki naszych zawodników z przed lat ( Andrzej Magier). 100km w tempie 3.50... robi wrażenie. Naszym reprezentantom na MŚ, bez względu na wynik już gratuluję- odwagi, determinacji i poświęcenia swojego zdrowia w imię ojczyzny. Piłkarzyki uczyć się!
Hubert Sienkiewicz
26/10/2010, 20:46
#
To przechodzi wszelkie pojęcie, poprostu u nas w kraju tak jest ze wszystkim - zbiera się grupa rządzących robiących dla siebie i dla swoich pupili jak najlepiej. Czy to w rządzie, czy PZPN, czy PZLA, a nawet regionalnych związkach lekkoatletyczny, dobrze, że ktoś o tym wspomina. Ciekawe co by było gdyby któryś z naszych zawodników wygrał - zasługa PZLA? Powodzenia Panowie!
26/10/2010, 22:44
#
Wstyd i hańba! Gdyby Ultrasi wiedzieli wcześniej, że nie dostaną strojów zrobilibyśmy jakąś zrzutę i mieli by jednolite komplety. Kiedy wreszcie leśne dziadki odejdą ze stołków? Jakim cudem PZLA jeszcze toleruje takie akcje?
27/10/2010, 13:47
#
Brak mi słów. Wstyd mi za mój kraj. Kiedy wreszcie ktoś zrobi z tymi działaczami/związkami porządek?
Marcin Nagórek
27/10/2010, 16:04
#
Najgorsze jest to, że wydawało się, sytuacja może się poprawić, bo w PZLA pojawiło się parę nowych, młodych twarzy. Dyrektorem sportowym jest Piotr Haczek, do niedawna sam zawodnik. Ale zamiast coś zmieniać, nowi działacze dostosowali się do starych standardów. Ale, jak wiadomo, działacze się wyżywią, im na pewno niczego nie brakuje.
27/10/2010, 19:23
#
Jeszcze raz umieści Pan wpis podobny to tego powyżej a zostanie Pan wymazany z wszelkich zestawień i statystyk PZLA , już Orwell pisał, że" Kto rządzi teraźniejszością , rządzi też przeszłością" Także proszę uważać Panie Anderson...
27/10/2010, 22:24
#
no dobra, pobiadolimy sobie i co ? zmieni to coś ? nie, Haczek to przeczyta i zmieni się ? Skucha, który odtrąbił, że jesteśmy europejską potęgą zmieni coś, NIE
moim zdaniem to walenie głową w mur
w PZLA powinno być jak w normalnym prywatnym przedsiębiorstwie, są cele do zrealizowania, są za to ludzie odpowiedzialni i się ich rozlicza z tych celów , nie ma wyniku to do widzenia a tam panuje kolesiostwo
panowie i panie, róbmy swoje i zostawmy tych nieudaczników we własnym sosie
przykładów można mnożyć choćby w sektorze drogowym, wszyscy widzą, że na drogach jest syf a Grabarczyk się uśmiecha i jest cacy, tylko prywatna własność by coś zmieniła, jak jest państwowa kasa to jest brak odpowiedzialności
Marcin Nagórek
27/10/2010, 22:51
#
Zmienić nic się nie zmieni, ale możemy być świadkami zbrodni. Jak, kurde, Herling Grudziński. Opiszemy patologię dla przyszłych pokoleń, to raz. Dwa, że jest jakieś grono świadome tego, co się dzieje, a to już cenne. Niesiemy kaganek oświaty, im więcej ludzi ma świadomość wypaczeń systemu, tym większa szansa, że w końcu nadejdzie jakaś masa krytyczna, coś pęknie, coś się zmieni, albo nastanie klimat korzystny zmianom.

Wiedza o takich jak ja zawsze będzie przekazywana szeptem ; )
29/10/2010, 00:23
#
Jeśli mnie pamieć nie myli to pan dzialacz Haczek mial problem ze strojami juz podczas "prawdziwych" i medialnych zawodow ME w Barcelonie? Znow burdel?
Marcin Nagórek
29/10/2010, 10:01
#
Problemy ze strojami są, a z tego, co się orientuję, to PZLA płaci, albo do niedawna płacił, za narodowe stroje. Dla porównania - Amerykanie zgarniają od Nike ogromne pieniądze za to, że firma ma szansę na reklamę, bo jej logo jest na strojach wszystkich zawodników. U nas PZLA kupuje stroje, ba - kupuje to, co dostarczy producent. Stąd i problemy. Do tego trzeba dodać prywatną sprzedaż na boku - i w magazynie pustki.
01/11/2010, 20:28
#
smutne...
09/11/2010, 22:40
#
dresy dresami, ale z trójki naszych, bieg ukończył tylko Darek Guzowski, na 57 miejscu... i to jest dopiero smutne...
Marcin Nagórek
09/11/2010, 23:26
#
Może to przez brak dresów ; ) Ale serio - jestem szczególnie rozczarowany Jarkiem Janickim. On w pewnych kręgach jest postacią niemal kultową, wygrywał jakieś tam biegi, ciekaw więc byłem, jak wypadnie w starciu z naprawdę mocnymi ultrasami. Zaznaczam, że nie wiem, co się stało, ale wynik mnie mocno rozczarował. Zaczynam podejrzewać, że te wcześniejsze sukcesy były trochę przereklamowane.

Skomentuj

Pola oznaczone * są wymagane.

Komentarz pojawi się po autoryzacji przez autora postu. Jeśli chcesz by pojawił się natychmiast - zarejestruj się.

no-photo.gif
 
 
 
Twój email nie będzie wyświetlany.
Przepisz kod dokładnie tak, jak jest wyświetlony na obrazku. Wielkość liter nie ma znaczenia.
Jeśli złamiesz prawą nogę, to którą nogę masz zdrową? Odpowiedz z polskim znakiem diaktrycznym. Tą zdrową nogą skop tyłek spamerom. Dziękuję ;)
Poprzedni: Po maratonie
Blog - kategorie
Blog - nowe komentarze
Blog - kalendarz
< Październik 2017 >
PonWtoŚroCzwPiąSobNie
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031 
Blog - nowe teksty
Ostatnie starty - Marcin