05
08/2010
00:00

Dzisiejsze badania nieco mnie rozczarowały. Otóż kilka dni temu zacząłem trening i wcale nie czuję się rewelacyjnie. Nie jest może zupełnie tragicznie, ale wciąż odczuwam jakieś dziwne osłabienie. To naprawdę ciężko wytłumaczyć zbyt mocnym treningiem, szczególnie po tygodniu wolnego, a wcześniej miesiącu odpuszczania. Jak wiadomo, przyjąłem tezę, że główną przyczyną mojego marnego samopoczucia było wykonywanie zbyt mocnych treningów na zmęczeniu. Ale ta teoria ma kilka dziur. Po pierwsze, zdarzało mi się w życiu trenować dużo ciężej, w sensie: dużo intensywniej. Podczas ostrego biegania 800m zdarzały mi się na obozie w Szklarskiej Porębie tygodnie, kiedy miałem w ciągu siedmiu dni pięć mocnych akcentów i czułem się bardzo dobrze. Teraz trening jest o wiele ostrożniejszy.

Dalej - w tym roku niewytłumaczalne pogorszenie samopoczucia zdarzało się również bez żadnego logicznego uzasadnienia. Np. po bardzo słabym starcie podczas memoriału Żylewicza zaczęło mi sie biegać lepiej. To było kilkanaście dni przed mistrzostwami Polski. Pierwsze 3 dni bo tym biegu były wyraźnie obiecujące. Wszystkie trzy były bardzo łagodne, biegałem rozbiegania i przebieżki, z dnia na dzień szybciej, czując sie luźno. I nagle czwartego dnia, również łagodnego, gwałtowne załamanie samopoczucia w połowie treningu - byłem tak słaby, że musiałem wracać do domu spacerem.

Najprostsze wytłumaczenie tego rodzaju problemów to zwykle różnego rodzaju dolegliwości anemiczne, związane z gospodarką żelazem. Byłem niemal pewien, robiąc badania, że coś tu znajdę. A tu niespodzianka - nic. Poziom żelaza bardzo wysoki, hemoglobina wysoka, krwinki czerwone dość wysokie. Wszystkie wskaźniki dobre lub bardzo dobre. Stąd moje "rozczarowanie". Anemikiem nie jestem ; )

Ale w końcu doryłem się do czegoś, co może być znaczące. Jest to trop, który w mojej karierze pojawia sie po raz kolejny i chyba nawet pisałem o nim na blogu. Otóż mam cały czas niski poziom sodu, w dolnych granicach normy. Jeśli przyjąć, że problemy pochodzą od tego, to jak w teorii superstrun - wszystkie zmienne zaczynają do siebie pasować. Ale oczywiście ja chemikiem nie jestem, wśród czytelników bloga na pewno są lepsi fachowcy ode mnie. Dajcie więc znać, czy moje poniższe rozumowanie ma sens. I przy okazji, jeśli sami robiliście podczas badań krwi poziom sodu - napiszcie, jak to się u Was kształtowało. Jestem ciekaw, czy u innych ten poziom jest podobny - w róznych okresach roku.

Problem w tym (i dlatego do tej pory lekceważyłem te objawy, tym bardziej, że badania mimo wszystko mieszczą się w normie), że u zdrowego człowieka zbyt niski poziom sodu  to rzadkość. Wszędzie trąbi się raczej o jego nadmiarze: reklamuje się bezsodowe wody mineralne, przestrzega przed nadciśnieniem itd. Ale kiedy zacząłem zbierać wszystkie okruchy wiedzy, nagle zaskakująco wiele zaczyna wskazywać, że moje problemy mogą wynikać z niedoboru.

Więc po kolei - charakter moich problemów jest niewątpliwie mięśniowy. To, co odczuwam, to jakies oklapnięcie, kompletny brak sił, jak gdyby ktoś wyłączył wewnętrzne zasilanie. Dotyczy to niewątpliwie mięśni, dlatego zwróciłem uwagę na gospodarkę minerałami. Otóż moje problemy nasilają się podczas upałów. W tym roku załamanie nastąpiło właśnie po skoku temperatury. Upał oznacza mocne pocenie się i związaną z tym utratę minerałów. Ja się pocę bardzo mocno. W przeszłości miałem już problemy z minerałami, np. z magnezem. Teraz magnez wcinam regularnie i w wynikach badań to widać. Jest wyraźny wzrost w porównaniu do okresów, kiedy nie brałem magnezu. A mimo wszystko i tak jestem w dolnej granicy normy, podobnie w przypadku potasu.

Dalej - ja nie piję izotoników. Po treningu uzupełniam tylko węglowodany i wodę. W składzie Carbo, którego używam - no proszę, co za dziwny zbieg okoliczności - nie ma sodu. Zawsze uznawałem to za plus, w związku z medialną histerią dotyczącą nadmiaru sou w diecie. Czyli mam duże straty z potem (w zimę białe ślady na ubraniu po treningu), mocno się pocę, a potem nie uzupełniam tych strat. Moja normalna dieta zawiera pewną ilość soli - np. chleb, wędliny - ale ogólnie staram się ją ograniczać. Prawie nic nie solę dodatkowo, a kiedy gotuję sam, nie solę nawet makaronu, ryżu i tym podobnych produktów. Dalej: używam soli niskosodowej, morskiej, z zawartością 2/3 soli potasu i tylko 1/3 chlorku sodu! Nie jem chipsów, paluszków, fast foodów, można więc założyć, że ilość soli, jaką dostarczam z dietą, nie jest duża. Na pewno mniejsza niż w przypadku normalnego człowieka, a moje zużycie - z pewnością dużo większe.

Podczas ostatniego badania, jesienią 2009, miałem sód na poziomie tylko 137 mmoli. Norma zaczyna sie od 136. Teraz miałem 139 - po tygodniu niebiegania i mocno niezdrowej diety, bo w tym czasie zdarzyły mi się i chipsy, i paluszki, i jakoś soliłem więcej. Można domniemywać że skoro w okresie spoczynku, przy pomiarze rano, po uzupełnieniu dzień wcześniej ilości soli obiadem i kolacją, mam tak niskie poziomy, to bardzo prawdopodobne jest, że podczas treningu, kiedy się mocno pocę, jej poziom może spadać poniżej normy. To zaś by wiele wyjaśniało, a w szczególności moje mięśniowe problemy.

Sprawdziłem też w swoich archiwach pliki, które opublikował kiedyś Renato Canova - są to wyniki krwi kenijskich zawodników. Kenijczycy mają podobno dietę niskosodową w porównaniu do krajów Zachodu. Pliki Canovy są o tyle fajne, że on publikuje wyniki z różnych okresów i dodaje komentarz, jak wysoka była w tym czasie forma zawodników. Wyniki mnie zszokowały - nigdy wcześniej nie przeglądałem ich pod kątem sodu, więc nie zwrócilem na to uwagi, a tych wskaźników jest tam kilkadziesiąt.

Oto np. zawodnik 1 ma w okresie słabej lub przeciętnej formy poziom sodu porównywalny do mojego: 140. Ale w okresie opisanym jako forma bardzo wysoka, ten poziom jest kosmiczny: 159 i 170, czyli dużo powyżej normy! Drugi zawodnik, jeszcze lepiej, ma poziomy sodu w okolicach 200! To niesamowite, że nie zwróciłem na to uwagi wcześniej. O ile w przypadku innych wskaźników, może poza MCV, związanym z życiem na wysokości, moje wyniki wskazują pewne korelacje z wynikami Kenijczyków, tak w przypadku sodu - jest wręcz odwrotnie.

Mam w domu cały plik własnych wyników badań krwi, robię je co najmniej raz w roku, ale niestety, nie zawsze robiłem sód. Jeśli się okaże, że jestem osłabiony z powodu niedoboru sodu... Nie bedę zadowolony ; ) Na razie spróbuje bardziej słonych produktów, szczegolnie przed treningiem.

Aha, objawami silnego niedoboru są też np. senność, oszołomienie, dezorientacja, ba - nawet agresja. To by tłumaczyło, skąd na blogu tyle narzekania ; )

Tagi:
Kategoria: Ogólne
Komentarze: (13)
Zaktualizowano: 05/08/2010, 00:00

Oceń

0 głosów
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać.

Zobacz także

promo.jpg
promo.jpg

Komentarze

05/08/2010, 11:27
#
A skąd założenie, że z roku na rok będzie tylko lepiej pod kątem wyników i formny? Może to po prostu starość :) ?
05/08/2010, 14:37
#
Marcin, tak czytam tego Twojego bloga dośc regularnie i coraz częściej wydaje mi się, że poza bieganiem i myśleniem o bieganiu to chyba nic nie robisz :D Coraz bardziej utwierdzam sie w przekonaniu, że jesteś uzależniony wręcz od biegania:D Sód sodem, a może warto też czasem się odstresować od biegania: książka, muzyka, dobry film? Co do tego sodu: ja też dośc mocno się poce na treningach, a przy temperaturach rzędu 30 stopni to właściwie się topię. Sód uzupełniam wydaje mi się dość regularnie, ale po zjeździe ze Szklarskiej będe robił badania to sprawdze jaki mam poziom - tak z ciekawości ;)
Pozdrawiam!
Marcin Nagórek
05/08/2010, 14:54
#
Kamil, nie będę przecież pisał bloga o książkach, kogo to interesuje? Zresztą w zeszłym roku miałem w ręku książkę, użyłem ją jako podstawkę pod herbatę ; ) Blog jest monotematyczny, bo taką wybrałem formułę, nie piszę tu o swoim życiu pozabiegowym, żeby nie rozwadniać tematyki. Kogo interesuje, że w ostatnim miesiącu przebiłem się przez całe kroniki Czarnej Kompanii?

Starość nie tłumaczy tak słabego biegania, moi starsi koledzy na Pomorzu na ulicy biją mnie jak chcą. Biega u nas np. Piotrek Pobłocki, który ma coś ok. 45 lat, a tylko raz w życiu udało mi się z nim wygrać na ulicy.

Sód jest o tyle ciekawy, że trudno znaleźć informacje na temat tego, jak jego poziomy kształtują się u biegaczy. Spodziewałeś się, że taki Kenijczyk będzie miał poziom 200, chociaż norma jest do 146? Swoją droga, kiedyś popularne były tabletki z solą, potem wyparły je z rynku izotoniki. Tymczasem może Włosi wiedzą coś, czego nie wiemy my i tarzają Kenijczyków w soli ; ) Według mnie warto zgłębić ten temat.
05/08/2010, 20:02
#
Właśnie przeczytałem książkę "Blizny po ewolucji". W skrócie: wpajana nam do głów hipoteza, że człowiek wyewoluował na sawannie, nie jest jedyna. Jakoś tak dziwnie to chłodzenie potem jest takie nieefektywne. Pocenie się powoduje, szczególnie w upale, masakryczne odwodnienie. Czy bieganie po sawannie wytworzyłoby taką nieefektywną adaptację? Otóż według alternatywnej hipotezy przodek człowieka żył ... w środowisku wodno-lądowym. Od cholery pływał, jadł ryby i opijał się słoną wodą. A pot służył do wydalania nadmiaru sodu... Potem dopiero, gdy człowiek zmienił środowisko wykorzystał pot do chłodzenia ciała. Do chłodzenia mało efektywnego w sensie zużytej wody, ale za to efektywnego w wydalaniu sodu...
Marcin Nagórek
05/08/2010, 20:29
#
U mnie by się zgadzało. Na razie odwracam więc ewolucję i opijam się słona wodą. Nie wiem, czy to autosugestia, ale czuje się jakoś lepiej. Dzisiaj zrobiłem pierwsze od miesięcy bardzo długie rozbieganie. Co prawda w upale ledwo dobiegłem do domu, ale wieczorkiem jest już dobrze.
06/08/2010, 17:29
#
No bardzo ciekawa teoria. Sam czuję się podobnie i z ciekawości zrobie badania sodu. Dam znać jak wyszły. :P
Marcin Nagórek
06/08/2010, 19:40
#
Sprawdź Wojtek. Powiem Ci, że u mnie wygląda na to, że po dwóch dniach "nasalania" jest kosmiczna poprawa wszystkich parametrów. Wygląda to na dzisiaj, jakby wszystkie problemy z ostatnich miesięcy minęły jakby ręka odjął. Jeszcze kilka dni poczekam, zrobię potem notkę na ten temat. Przeryłem się przez wiele badań dotyczących sodu, od ważek, poprzez szczury aż po ludzi. Opinie są skrajne, ale zdarzają się takie: jasonferruggia.com/eat-more-sodium/

Koleś wygląda na takiego, który wie, co mówi ; ) Być może każdy inaczej to toleruje. W wielu źródłach jest, że nadmiar sodu jest szkodliwy, ale te kenijskie badania mnie szokują, no a moje, jakby nie było, wyszły w dolnych granicach normy.
06/08/2010, 20:26
#
Też nie jadam śmieci (chipsy, paluszki etc) i tak samo jak Ty nie solę ziemniaków, ryżu, makaronu itd.
Ale do czasu. W pewnym momencie organizm sam się zaczyna upominać o sól.
Nagle mam ochotę na kiszone ogórki, kapustę, biały ser tak posolony, że aż język szczypie :)
Musze przejrzeć swoje wyniki badań pod kątem sodu bo wrzuciłeś ciekawy temat.
07/08/2010, 00:16
#
juz widze te plakaty z Olą i podpisem: "bo zupa była za mało słona" ;)
07/08/2010, 14:55
#
Myślę że to dobry trop. U mnie pojawia się "ciśnienie" głównie na orzeszki ziemne. Tylko solone, żadne inne.
Marcin Nagórek
07/08/2010, 19:17
#
Gasper, ale znowu okazuje się, za wszytko odpowiadają kobiety. Za każdy kryzys, każde cierpienie ; ) Rosomak - trop chyba dobry, bo zaczynam przeżywać odrodzenie ; )
09/08/2010, 09:35
#
Temat sodu jest ostatnio popularny :)
www.tvn24.pl/12694,1667214,0,1,legalny-doping-proszek-do-pieczenia,wiadomosc.html
Marcin Nagórek
09/08/2010, 17:59
#
Ha, to sposób stosowany od dawna. Zamiast proszku można stosować sodę oczyszczoną, w tej wersji ja to stosowałem. Próbowałem tego kilka lat temu i jak dla mnie było fatalne. Problemy żołądkowe, rzecz trudna do przełknięcia (zalecane dawki są bardzo duże), a wyniki bez zmian. Jedyne, na co pomagało, to na porządnego pawia po biegu ; ) Pod tym względem to bardzo dobry środek, tylko trzeba być gotowym po biegu na szybkie przemieszczenie się do łazienki ; )

Skomentuj

Pola oznaczone * są wymagane.

Komentarz pojawi się po autoryzacji przez autora postu. Jeśli chcesz by pojawił się natychmiast - zarejestruj się.

no-photo.gif
 
 
 
Twój email nie będzie wyświetlany.
Przepisz kod dokładnie tak, jak jest wyświetlony na obrazku. Wielkość liter nie ma znaczenia.
Jeśli złamiesz prawą nogę, to którą nogę masz zdrową? Odpowiedz z polskim znakiem diaktrycznym. Tą zdrową nogą skop tyłek spamerom. Dziękuję ;)
Następny: Back in Black
Blog - nowe komentarze
Blog - kalendarz
< Sierpień 2018 >
PonWtoŚroCzwPiąSobNie
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031 
Blog - nowe teksty
Ostatnie starty - Marcin