10
06/2010
00:00

No i jestem po pierwszym krótszym starcie na bieżni, memoriale Kusocińskiego w W-wie. Zakończyłem go z wynikiem przeciętnym, ale tym razem mój start był bardziej udany niż Oli, która nie ukończyła biegu.

Od ostatniego wpisu zdążyło się wiele zmienić. O ile ostatni mocny trening biegałem, czując się bardzo dobrze, tak po nim nastąpiło to, czego się bałem. Zmęczenie biegiem na milę i krótko po tym mocnym treningiem nałożyło się na siebie, powodując spadek mocy, mam nadzieję, że przejściowy. Ostatnie dni przed startem biegało mi się bardzo ciężko, do tego wolno. Zmieniałem, ile mogłem, odpuszczałem, ciąłem, ale wiedziałem, że tylko cud może doprowadzić mnie do dyspozycji na tyle wysokiej, żebym był w stanie zaatakować rekord życiowy.

Cud nie nadszedł, wręcz przeciwnie. Doszedł czynnik, którego się obawiałem - na miejscu panował wściekły upał. Moja reakcja na tego typu zmianę temperatury była taka jak zwykle - czułem się jeszcze słabszy. Na rozgrzewce ledwo powłóczyłem nogami. Rozebrałem się mocno, polewałem wodą, chłodziłem, ale na wiele się to nie zdało, tym bardziej, że dzięki marnej organizacji mitingu musiałem razem z Olą spędzić kilka godzin na stadionie, czekając na start.

Sam bieg oceniam jako przyzwoity. Czułem przed startem, że wiele nie zdziałam, ale usadowiłem się na dobrym miejscu i starałem się biec na tyle, ile dam radę. Trzymałem czołówkę do ostatniego kilometra, kiedy zaczęło się wściekłe ruszenie. Jak na polskie warunki był to piorunujący finisz - 2:29 ostatni kilometr! Ja swoje przebiegłem równo w tempie ok. 2:46/km. Czułem się ciężko od początku, nie mogłem zmienić rytmu, cierpiałem, ale ostatecznie czas nie był tak zły, jak się spodziewałem. 8:18 to wynik bardzo podobny do 8:17, które rok temu pobiegłem w połowie czerwca i od którego zaczęła się moja wyraźna zwyżka formy. Jeśli wszystko zgra, to za miesiąc wytrzymam podobne tempo przez 5km.

Ola miała szansę na poprawienie już dość wyśrubowanej życiówki na 1500m. Czuła się jednak marnie, zaczęła ambitnie, potem usztywniała się coraz bardziej, mijały ją kolejne rywalki, w końcu zeszła z biegu. Odpowiedni wnioski już zostały wyciągnięte, a korekty w treningu dokonane. Kolejna próba przed nią w sobotę, w znacznie luźniejszej stawce. Sam bieg w Warszawie był prowadzony w bardzo dobrym, mocnym tempie. Podobnie u mężczyzn - taka okazja do zrobienia życiówki na 1500m szybko mi się nie powtórzy, jak zwykle mogę więc tylko żałować, że kolejny rok z rzędu nie mogłem przebiec dobrego 1500m.

W weekend oboje startujemy najpierw na 1500m, potem ja na 800m. Wszystko w Zamościu. Cudów nie oczekuję, ale walka będzie. Problemem jest oczywiście pogoda. Najpierw było zimno i zimno, a teraz jak rąbnął upał, to aż do przesady. Jestem już na miejscu w Zamościu i jest tu grubo ponad 30 stopni w cieniu. W treningu właściwie nie da się nic zrobić. Można tylko biegać delikatnie i modlić się o ochłodzenie. To też robię. Ponownie bolą mnie łydki po kolcach, najbliższe dni poświęcamy więc na spokojne rozbiegania i dojście do równowagi.

Kategoria: Starty 2010
Komentarze: (6)
Zaktualizowano: 06/08/2015, 13:33

Oceń

0 głosów
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać.

Zobacz także

Komentarze

11/06/2010, 00:16
#
Jakby dobrze policzyć to"marnie" powtarza się statystycznie pewnie blisko raz na wpis:) - w tym 2 razy,w poprzednim raz.Co do Oli,problem z biegiem na maksimum możliwości może mieć przyczynę w blokadzie mentalnej - a tu ewentualnie mógłby pomóc psycholog sportowy.
11/06/2010, 00:33
#
7:50(?!). A poprzednio życiówkę miał chyba 8:07... Może się nie znam ale wyglądało to jakby się przez cały czas czaił... Czyli jego możliwości są w ogóle jakieś kosmiczne jak na polskie warunki. Ciekawe...
Marcin Nagórek
11/06/2010, 10:29
#
7:59 - dobry czas, ale sam finisz lepszy niż czas. Mimo wszystko na świecie mniej znani zawodnicy biegają 20 sekund szybciej. Ale 2:29 na ostatni kilometr to bardzo dobrze, nawet n najwyższym poziomie rzadko kto finiszuje mocniej niż na 2:24. Chociaż rekord świata to 3x1km w tempie niecałe 2:27/km... :/

"Marnie" musi się powtarzać, bo wszystko jest marnością. Nawet jak jest dobrze, to zawsze może być lepiej ; )
11/06/2010, 14:47
#
nie no Marcin - nie zawsze da się lepiej - np. pobiegnij szybciej niż z prędkością światła ;)
powodzenia w sobote !
Marcin Nagórek
11/06/2010, 22:10
#
Pewnie i to się da zrobić, jeśli wybierze się odpowiedni układ odniesienia ; )

P.S. Nagrałem dziś na przebieżkach filmiki, ale to w wysokiej rozdzielczości, to sa spore pliki, mimo że krótkie. Do tego nagrane w warunkach niesprzyjających ładnemu bieganiu. Może jutro lub pojutrze nagram jakieś przebieżki na stadionie.
12/06/2010, 14:58
#
nie ma czegoś takiego jak warunki sprzyjające ładnemu bieganiu :) albo biega sie ładnie albo nie i to nie zależy od warunków :) kiedyś myślałem, że tak nie jest ale teraz już wiem, że błądziłem ;) na treningu biegam ładnie a na zawodach brzydko;
jakby co to moge CI udostępnić miejsce na filmiki na ftp :)
Pozdrawiam

Skomentuj

Pola oznaczone * są wymagane.

Komentarz pojawi się po autoryzacji przez autora postu. Jeśli chcesz by pojawił się natychmiast - zarejestruj się.

no-photo.gif
 
 
 
Twój email nie będzie wyświetlany.
Przepisz kod dokładnie tak, jak jest wyświetlony na obrazku. Wielkość liter nie ma znaczenia.
Jeśli złamiesz prawą nogę, to którą nogę masz zdrową? Odpowiedz z polskim znakiem diaktrycznym. Tą zdrową nogą skop tyłek spamerom. Dziękuję ;)
Blog - nowe komentarze
Blog - kalendarz
< Styczeń 2018 >
PonWtoŚroCzwPiąSobNie
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031 
Blog - nowe teksty
Ostatnie starty - Marcin