18
04/2010
00:00

Forma powoli rośnie. Powoli, bardzo powoli zaczynam się czuć lepiej. Ograniczenie objętości treningów, dodanie szybszych akcentów oraz odpuszczenie górek (biegamy w tej chwili prawie cały czas po twardym, po asfalcie, ale w mniej pofałdowanym miejscu - chociaż górki nadal tam są) powoli zaczyna mnie napędzać. Po ostatnim interwale biegało mi się bardzo przyjemnie łagodne treningi. Czasami z Olą zaczynamy nawet przyspieszać - najszybszy ostatnio pomiar na rozbieganiu to 4:21/km - ale było to na odcinku dość mocno w dół.

Wczoraj w Albuquerque wzięliśmy udział w mszy za Polaków poległych w Katyniu oraz w niedawnej katastrofie lotniczej. Było to wydarzenie specjalnie dla miejscowej Polonii - w poczcie honorowym z polską flagą szedł były maratończyk, mieszkający tu na stałe Antoni Niemczak. Mimo powagi wydarzenia nie zabrakło akcentu humorystycznego: ciemnoskóry amerykański organista śpiewał po polsku "Bogurodzicę", w niewiarygodny sposób przekręcając wyrazy. Wyobrażałem sobie, że polscy rycerze, którzy śpiewali tę samą pieśń pod Grunwaldem, przewracają się w grobach ; )

Msza była okazją do pierwszego spotkania z przebywającymi tu polskimi biegaczami. A właściwie - drugą okazją. Kilka dni temu przypadkowo wpadliśmy na siebie na stadionie. Na miejscu jest trener Zbigniew Nadolski z Poznania (były maratończyk z życiówką 2:13) wraz ze swoją zawodniczką, najszybszą obecnie polską maratonką, Karoliną Jarzyńską (świeżo upieczoną rekordzistką Polski w półmaratonie), a oprócz nich trener Robert Leszczyński ze Szczecina, ze średniodystansowcami Agnieszką Leszczyńską i Bartoszem Nowickim. Po mszy pojechaliśmy z Olą na małe przyjęcie u Antoniego Niemczaka, obejrzeliśmy też hotel, w którym mieszkają polscy biegacze - bardzo przyjemne miejsce. Poniżej na zdjęciu: trener Nadolski, Bartek Nowicki i Ola:

To, że zaczyna się nam biegać coraz szybciej i lepiej, to dobry znak. Ale niepodziewane kłopoty nadeszły od strony "technicznej". Wybuch wulkanu na Islandii spowodował zawieszenie większości lotów z USA do Europy. My mamy wylot za kilka dni, a nie wiadomo, czy uda się wrócić zgodnie z planem. To taka złośliwość losu - wszystko inne poszło dobrze, ale najwyraźniej nie można się obejść bez jakiejś wpadki. Najgorsze jest to, że powrót był zaplanowany dokładnie pod kątem Mistrzostw Polski na 10 000m. Mieliśmy mieć odpowiedni czas na odpoczynek i przestawienie się na europejski czas. Co teraz z tym będzie? Nie wiadomo. Najgorszą opcja jest niestartowanie w tych zawodach w ogóle.

Na koniec akcent optymistyczny - dzisiaj w Wiedniu znakomite wyniki Polaków w maratonie. 2:10 Heniek Szost i Adam Draczyński, 2:13 Mariusz Gizyński.  2:16 Błażej Brzeziński Michał Kaczmarek. Dwóch pierwszych pobiegło najszybsze czasy polskich zawodników od siedmiu lat. Gratulujemy!

Kategoria: Trening 2010
Komentarze: (2)
Zaktualizowano: 24/09/2014, 09:54

Oceń

0 głosów
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać.

Zobacz także

Komentarze

19/04/2010, 19:55
#
Błażej Brzeziński. ;)
Marcin Nagórek
21/04/2010, 01:31
#
A rzeczywiście, dzięki : )

Skomentuj

Pola oznaczone * są wymagane.

Komentarz pojawi się po autoryzacji przez autora postu. Jeśli chcesz by pojawił się natychmiast - zarejestruj się.

no-photo.gif
 
 
 
Twój email nie będzie wyświetlany.
Przepisz kod dokładnie tak, jak jest wyświetlony na obrazku. Wielkość liter nie ma znaczenia.
Jeśli złamiesz prawą nogę, to którą nogę masz zdrową? Odpowiedz z polskim znakiem diaktrycznym. Tą zdrową nogą skop tyłek spamerom. Dziękuję ;)
Poprzedni: Ryszard Ksieniewicz
Następny: Interwał
Blog - nowe komentarze
Blog - kalendarz
< Lipiec 2018 >
PonWtoŚroCzwPiąSobNie
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031 
Blog - nowe teksty
Ostatnie starty - Marcin