15
12/2009
00:00

Pamiętam, jak nie raz dyskutowałem na forach internetowych o zimowym treningu. Moje zdanie da się streścić następująco: są w Polsce zimą okresy, kiedy nie można zrobić nic, dosłownie nic. Byli tacy, co się z tym nie zgadzali, podejrzewając mnie o słabość charakteru. Odkryłem jednak przyczynę różnicy zdań: to nic innego jak różnice klimatyczne.

Osobnicy, którzy uważają trening zimą za w pełni wykonalny, pochodzą najczęściej z Wielkopolski. Są tam takie rejony, że praktycznie całą zimę nie ma śniegu, o czym dowiedziałem się dopiero, gdy mam stamtąd zawodników. W Słupsku jest inaczej - klimat jest nadmorski, mokry, a przy tym dość ciepły. Jest masa opadów, w dzień temperatura często na plusie, w nocy ściska mróz. Dla biegacza jest to koszmar. To, co napada w dzień, nocą zamarza na kość, potem w dzień trochę rozmięka, a nocą znowu zamarza. Czasami całymi tygodniami mam więc w Słupsku takie warunki, że wszystko jest pokryte zamarzniętą, niekształtną warstwą lodu. Nie śniegu a lodu. Bieganie w terenie jest niemożliwe, bo na glebie leży coś, co można porównać do zaschniętego betonu, po którym w fazie twardnięcia przebiegło stado słoni. Czyli pofałdowana, śliska, niekształtna masa, na której można złamać nogę, ale gorzej z bieganiem - nawet chodzenie jest mocno utrudnione. W mieście zaś, na chodnikach, ulicach i stadionie leży warstwa gładkiego lodu, biorąca się z wyciekającej z odgarniętych zasp wody. Ba, część chodników jest w ogóle nieodśnieżona, tutejsze służby oczyszczania śmiało mogą kandydować do miana najgorszych na świecie.

Na dzień dzisiejszy bieganie w Słupsku jest więc niemożliwe. Mogę jedynie wychodzić bardzo późnym wieczorem i biegać po większych ulicach, które są w miarę dobrym stanie. Wtedy jednak nie pobiegam długo, bo jest późno, nie pobiegam szybko bo jest zimno, i tak muszę też uważać na ciągły duży ruch (Słupsk nie ma obwodnicy, ruch w mieście jest koszmarny, drogi w stanie fatalnym).

Dzisiaj byłem więc tylko na marszu w śniegu rano i idę na basen wieczorem. Co gorsza, pogoda to nie jedyne zmartwienie. Po pierwsze, pękł mi ząb i boli mocno, jestem wściekły, bo był już leczony kilkakrotnie, za gruba kasę, i wygląda to na typowy błąd dentystki. Po drugie - pojawiły się stare problemy z mięśniem dwugłowym. Okazało się jednak to, co podejrzewałem już rok temu - to nie żadne naciągnięcie, a bolesny skurcz mięśni. Wynika z mojego trybu życia (kilka, kilkanaście godzin dziennie przed komputerem), z terenu (to chyba przeważa, problemy zaczynają się zawsze, gdy robi się ślisko, ostatni miesiąc w Słupsku to najpierw bieganie w potężnym błocie, teraz ten lód) oraz z budowy ciała (słabsze mięśnie czworogłowe, silniejsze dwugłowe). Ból jest koszmarny, zaczyna się po kilku kilometrach biegu, nie mogę prostować nogi, właściwie kuleję, nie biegnę. Rozciągam to wściekle, ćwiczę i powolutku ten przykurcz ustępuje, ale pełne wyleczenie nastąpi dopiero, gdy zacznę biegać po normalnej nawierzchni. Na szczęście w tym roku przyjmuję to bezstresowo, za miesiąc będę już w Stanach pod granica meksykańską, mam nadzieję, że zdążę nadrobić wszelkie zaległości.

Mój plan przygotowań częściowo leży więc w gruzach - nie mogę zrobić nic szybszego, bo dwugłowiec odmawia współpracy, poza tym nie ma gdzie biegać. Truchtam więc, bardzo mało, ćwiczę wściekle na wszelkie możliwe partie ciała - i modlę się o pogodę.

Poza tym wszystko OK : )

Kategoria: Trening 2009
Komentarze: (8)
Zaktualizowano: 20/01/2012, 14:55

Oceń

0 głosów
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać.

Zobacz także

Komentarze

15/12/2009, 18:44
#
Z tą dwójką to sprawdź lepiej dokładnie, bo czasem takie bóle pojawiające się nagle znikąd mogą być przyczyną większych problemów w późniejszym czasie. Mam kolege, który zemną biegał kiedyś. Obecnie leczy się już chyba u 3 lekarza i któregoś z kolei fizjoterapeuty. Kiedyś był jednym z najlepiej rozciągnietych i zbudowanych w grupie (oczywiście chodzi mi o budowe biegacza). Czasami miewał właśnie bóle dwójek. Co sie okazało ma zbyt krótkie dwójki w stosunku do czwórek (przypomne, ze naprawde był gibki) i przy dużym wysiłku poprostu łapią go skurcze i koniec biegania... A nawiaske mówiąc dziś na biomechanice rozmawialiśmy o antagonistach i przewaga siły prostowników nad zginaczami musiałaby być naprawde ogromna, żeby dochodziło do takich bólów o których mówisz. Także radze to sprawdzić, może to jakiś niedoleczony miktouraz się pogłębia! Mimo wszystko oby skończyło się optymistycznie ;) Pozdrawiam z równie śliskiego i zimnego Wrocławia
15/12/2009, 21:42
#
Marcin, nie wiem jakiego zawodnika masz z wielkopolski, ale u mnie w lubuskim !!!!
to nawet pływać w jeziorze się da :)
W sumie to współczucia :(
Marcin Nagórek
16/12/2009, 01:48
#
Kamil, dzięki za info ; ) Wygląda na to, że mój problem to tzw. "tight hamstrings". Raczej nic groźnego na dłuższą metę, tym bardziej, że już mi się to pojawiało. Niestety boli jak cholera, a pozbycie się tego trochę trwa. Ale niektórzy tac już są koslawi, mnie ciągną i dwugłowce, i czasami łydki, i biodro się zdarzyło - im mniej się rozciągam, tym jest to częstsze.

Robert, to Ty w lubuskim?! I dopiero teraz mi mówisz!? ; )
16/12/2009, 22:54
#
wschodnie mazowsze nie ma lepiej, -10 stopni w dzień i silny wręcz porywisty wschodni wiatr też utrudniają bieganie :(
nic tylko na zimę jeździć na zachód kraju ;)
17/12/2009, 00:47
#
Coach,

To Ty zamiast do USA przenieś się do Piły lub Poznania ;-)
najgorsze w zimę są lodowe żleby, można łatwo orła wywinąc (oby to nie był orzeł z Wisły) i kontuzję złapac oraz prędkości się na tej lodowej skorupie nie nabierze
ciesz się jednak, że w Laponii nie mieszkasz bo ino tylko z reniferem byś biegał
nie ma co płakac, warunki są jakie są, wiosna prędzej czy póżniej zawita a i tak zimy u nas są coraz łagodniejsze a to wszystko przez to, że mięso jesz a zwierzaki rzeżne ponoc produkują więcej CO2 niż przemysł, wiesz na jakim forum to czytałem ???
do wiosny
tomek m.
17/12/2009, 09:06
#
W Gdyni jest podobnie (ta kombinacja lodowa). Niestety ... Ale, szukając pozytywów - po przeczytaniu tytułu przestraszyłem się, że coś Ci się stało. A to (tylko) pogoda :))))
Marcin Nagórek
17/12/2009, 10:08
#
W Laponii to może nie, ale w Bukareszcie pytałem startującego tam Szweda o trening zimą. On mówił, że jest straszny, bo... wszystkie mocniejsze treningi biega w hali : ) Tam mają więc przynajmniej hale. Dzisiaj jeszcze dopadało śniegu. Tej zimy mam na razie tylko dwa koszmarne upadki na glebę, ale to chyba głównie dlatego, że teraz mało biegam ; )
04/02/2010, 17:33
#
A ja właśnie uwielbiam śnieg. Tak dobrze buduje siłę biegową. A lód, no z tym to już jest gorzej...

Skomentuj

Pola oznaczone * są wymagane.

Komentarz pojawi się po autoryzacji przez autora postu. Jeśli chcesz by pojawił się natychmiast - zarejestruj się.

no-photo.gif
 
 
 
Twój email nie będzie wyświetlany.
Przepisz kod dokładnie tak, jak jest wyświetlony na obrazku. Wielkość liter nie ma znaczenia.
Jeśli złamiesz prawą nogę, to którą nogę masz zdrową? Odpowiedz z polskim znakiem diaktrycznym. Tą zdrową nogą skop tyłek spamerom. Dziękuję ;)
Blog - nowe komentarze
Blog - kalendarz
< Czerwiec 2018 >
PonWtoŚroCzwPiąSobNie
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930 
Blog - nowe teksty
Ostatnie starty - Marcin