24
11/2009
00:00
Zgodnie z internetową tradycją, trzeba co nieco ponarzekać. Ostatnio mam bowiem same konstruktywne wpisy, pewnie niektórzy z Was są mocno zdziwieni - kolejne dni mijają, a ja wciąż podejrzanie optymistyczny. Wszystko przez to, że mniej biegam, więc mniej mnie boli.

Wczoraj jednak pobiegałem pierwszy raz więcej, łącznie wyszło mi 15km, w tym 1,5km podbiegów. Cały czas pracuję zgodnie z tegoroczną zasadą - mniej biegania, więcej siły. Na pierwszym miejscu ogólna siła, dopiero jak w tym elemencie się mocno poprawię, zacznę wchodzić na naprawdę wysokie przebiegi. I tu miejsce na żal - jestem przerażony tym, jak bardzo jestem słaby fizycznie. Wiem, co roku to piszę, ale tym razem mam zamiar zabrać się za to solidnie. Zwykle było bowiem tak, że mój kilometraż rósł szybko, a zmęczenie nie pozwalało na skupienie się na samej sile. I tak co roku trochę nadrabiałem, potem traciłem.

W tym roku z siłą byłem podwójnie pokrzywdzony - zimą nie zrobiłem takiej, jak chciałem, bo przez kilka tygodni miałem problem z mięśniem dwugłowym. Potem musiałem jak najszybciej wejść na wysokie obroty, więc odpuściłem siłę zupełnie. A jeszcze później - cały czas były starty, nie było więc znowu czasu na pracę nad siłą. Na koniec sezonu jak zwykle robiłem dokładną analizę całego planu i widać jak na dłoni, że w tym elemencie czegoś brakowało. Poprawiłem się wytrzymałościowo, ale siłowo było marnie.

Tym razem zabrałem się do pracy konstruktywnie, z konkretnym planem. Zrobiłem sobie kilka prostych testów siły - skoczności, podciągania, pompek, wyciskania, nawet pływania na basenie. Nie jest dobrze. Nie będę ujawniał tu wszystkich swoich słabych stron, ale naprawdę nie jest dobrze. Tym bardziej, że od miesięcy przegrywam w siłowaniu się na rękę z kolegą, z którym zawsze byliśmy na podobnym poziomie. Tym razem rozkłada mnie jak chce. Bardzo, bardzo niedobrze.

Pracuję więc metodycznie - jednego dnia nogi, innego ręce, innego plecy i brzuch. Do tego krótka siła biegowa. Nie jestem specjalnym zwolennikiem tzw. długiej siły biegowej, czyli tradycyjnej rąbanki - im więcej tym lepiej. Uważam ten rodzaj treningu za bardzo męczący, kontuzjogenny, a mało skuteczny. Moja siła to podręcznikowa metoda - mało, bardzo intensywnie, na długiej przerwie. Jeśli jakieś obwody siłowe, to w postaci tlenowej, nie beztlenowej.

Dzisiaj wieczorem idę na basen, nie biegam.

Aha - Ola startowała w Ekidenie w Japonii. Pobiegła bardzo słabo, ale nie rozmawiałem z nią jeszcze, wraca dopiero dziś wieczorem, nie znam więc żadnych szczegółów. Nie spodziewałem się fajerwerków po tym występie na koniec męczącego sezonu, ale mimo wszystko jest to poniżej poziomu przyzwoitości. Moje pierwsze założenie jest takie, że pobiegła pewnie za mocno początek, na co w tej chwili absolutnie nie była przygotowana. Jednak mając u boku na starcie mistrzynię olimpijską, ciężko się hamować, tutaj potrzebna jest zimna jak lód krew.

Cała polska ekipa pobiegła fatalnie. Prawdę mówiąc czasy, jakie wykręcili, były tak żenujące, że szkoda nawet o nich pisać. Z jednym wyjątkiem - bardzo dobry start zanotował Łukasz Parszczyński. Wiem, że w ekipie panowała grypa, do tego jest to start z bardzo dużą różnicą czasu, ciężko się wyspać i przestawić. No i trening w Polsce w listopadzie to nie jest łatwa sprawa. Ola ostatnie tygodnie spędziła, broniąc się przed przeziębieniem i zmagając z drobną, ale dokuczliwą kontuzją ścięgna za kolanem/mięśnia? Teraz będzie miała okazję wreszcie odpocząć, a przyszły sezon planuję zupełnie inaczej - nie będzie tak rozwlekły, a po sezonie startów na bieżni planuję dodatkowy tydzień regeneracji. W tym roku trochę przegięliśmy, startując niemal bez przerwy od marca do listopada.
Kategoria: Trening 2009
Komentarze: (0)
Zaktualizowano: 11/01/2012, 14:22

Oceń

0 głosów
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać.

Zobacz także

Skomentuj

Pola oznaczone * są wymagane.

Komentarz pojawi się po autoryzacji przez autora postu. Jeśli chcesz by pojawił się natychmiast - zarejestruj się.

no-photo.gif
 
 
 
Twój email nie będzie wyświetlany.
Przepisz kod dokładnie tak, jak jest wyświetlony na obrazku. Wielkość liter nie ma znaczenia.
Jeśli złamiesz prawą nogę, to którą nogę masz zdrową? Odpowiedz z polskim znakiem diaktrycznym. Tą zdrową nogą skop tyłek spamerom. Dziękuję ;)
Poprzedni: Kijek
Następny: Notka metafizyczna
Blog - nowe komentarze
Blog - kalendarz
< Sierpień 2018 >
PonWtoŚroCzwPiąSobNie
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031 
Blog - nowe teksty
Ostatnie starty - Marcin