10
11/2009
00:00
No i udało się - w niedzielę zaliczyłem ostatni start w tym sezonie. Było ciężko, ale cieszę się, że przetrwałem. Ten sezon był niewyobrażalnie długi jak na standardy wyczynowe - pierwszy start zaliczyłem w połowie marca, ostatni teraz, niemal w połowie listopada. Po raz pierwszy w karierze czuję się naprawdę zmęczony jesienią i z ogromną ochotą czekam na odpoczynek.

Ten sezon był kolejnym krokiem naprzód, czasem zbierania masy doświadczeń, akumulacji kolejnych miesięcy treningu w nogach. Na razie ciężko mi go jednoznacznie ocenić pod względem sportowym. Apetyt rósł bowiem w trakcie jedzenia. Trzy medale zdobyte w tym roku podczas Mistrzostw Polski przez Olę niewątpliwie wzmogły naszą zachłanność na sukcesy. Jesień była jednak wyraźnie słabsza od oczekiwań.

Jeśli chodzi o mnie, to poprawiłem życiówki na 3000m, 5000m i 10 000m (debiut, ale pobiegłem szybciej niż do tej pory 10km na ulicy). Żałuję, że nie miałem okazji na mocny start na 1500m, na tym dystansie w taktycznym biegu otarłem si o życiówkę, ale jestem pewien, że miałem w tym roku potencjał na dużo więcej. Rozczarowaniem był start w półmaratonie - najpierw Bukareszt, bardzo ciężki bieg po trudnościach na ostatnim etapie przygotowań, teraz Kościan. Kościan jednak był biegiem, co do którego nie miałem złudzeń - byłem po chorobie, czułem się strasznie słabo. Tym większe zaskoczenie przeżyłem na pierwszych kilometrach - czułem niesamowity luz w nogach (to efekt luźniejszych ostatnich tygodni) i zacząłem mocno za szybko. Potem jednak brak mocy zrobił swoje, zacząłem się męczyć mięśniowo i chociaż jeszcze na 14km szedłem na życiówkę, potem poddałem się i bardzo mocno zwolniłem. Zakwasy dzień później - koszmarne!

Brak poprawy w półmaratonie nie pozwala mi zaliczyć tego sezonu jako kompletnie udanego. Wspominałem jednak o eksperymentach treningowych, którym poddawałem się jesienią, postaram się jeszcze o nich napisać. Wniosków treningowych mam masę, wydaje się, że znam swoje słabe strony - i jeśli będę miał okazję, a zdrowia i sił wystarczy, postaram się nadal je niwelować.

Ola kontynuowała rok sukcesów. Życiówki na 1500m, 3000m, 5000m, 10 000m, na 10km na ulicy oraz w półmaratonie. Do tego trzy medale MP - wydawać by się mogło, że to sezon marzeń. Jest jednak pewien niedosyt - liczyliśmy, że niektóre z tych życiówek będą lepsze. Ola w Kościanie poprawiła swój najlepszy czas w półmaratonie, o bodajże lekko ponad 30 sekund, ale był to dla niej pechowy start - na ostatniej prostej spadła z 3 na 5 miejsce. W ostatnich dniach miała pewne problemy z mięśniem dwugłowym, przez które nie była w stanie zmienić rytmu, przejść do sprintu na finiszu. Do tego cały czas zmagała się ze stanem podgorączkowym, drapanie w gardle - uważam, że nie wykorzystała swoich wszystkich możliwości na tym dystansie (oraz na kilku innych) i mam nadzieję, że za rok jej poprawa będzie jeszcze wyraźniejsza. U Oli jednak sezon jest niewątpliwie na duży plus.

Ten rok to też dla mnie czas rozpoczęcia szerszej pracy szkoleniowej - głównie w gronie amatorów. Mam sporą grupkę treningową, a postępy wielu moich podopiecznych mogły przyprawiać o zawrót głowy - i mnie, i ich. W Kościanie biegł z nami Tomek - i po raz kolejny poprawił mocno rekord sezonu. O ile w pierwszej połowie roku, przed rozpoczęciem współpracy ze mną, pobiegł 39 minut na 10km oraz 1:34 w półmaratonie, tak jesienią, po zaledwie 4 miesiącach współpracy, poprawił się do 37:10 na 10km i 1:20 w półmaratonie w Kościanie! Te czasy poprawiał wcześniej kilkukrotnie - m.in. w półmaratonie w Pile pobiegł 1:23. Życiówki Tomek ma jeszcze lepsze, ale pochodzą sprzed 10 lat, z jego czasów studenckich.

W gronie moich zawodników jest też dwóch młodych biegaczy, którzy m.in. będą startować na bieżni. Jeden z nich ma całkiem niezłą życiówkę na 1500m - zobaczymy, czy jestem w stanie poprawić go na tym piekielnie trudnym dystansie.

Mam też mocną kobietę - amatorkę, która mimo posiadania dwójki dzieci oraz formalnego statusu weteranki, biega bardzo szybko 10km - sporo poniżej 40 minut - a także półmaraton - w 1:24. Jej ambicje sportowe są duże i oboje liczymy na poprawienie tych wyników w przyszłym sezonie.

Mam więc bardzo ciekawą grupę, jest w tym gronie również kilku zawodników zupełnie początkujących, i młodych, i starszych, do tego kilku bardzo mocnych, zaawansowanych amatorów. Część startuje jeszcze jutro w biegach niepodległości. Oni korzystają ze współpracy ze mną, a ja dzięki nim zdobywam kolejne doświadczenia i coraz więcej uczę się. Na razie mam piekielną skuteczność, rekordy życiowe i świetne wyniki sypią się jak z rękawa, chociaż niektórym jesienne choroby pokrzyżowały mocno plany startowe. Prawdziwym testem dla mojej grupy będzie przyszły sezon. Po solidnym przepracowaniu zimy wyniki mogą być tylko lepsze.

Bardzo żałuję, że na razie nie mogę swojej grupy treningowej bardziej rozbudować. Nie pozwala mi na to czas, obecnym zawodnikom poświęcam go naprawdę wiele. Mam sporo ciekawych zgłoszeń, zawodników i zawodniczki, w których widzę potężny potencjał - ale nie jestem w stanie nadzorować większej grupy. Być może po Nowym Roku uzupełnię grupę pojedynczymi osobami, dzisiaj ciężko to powiedzieć.

Olę czeka jeszcze start w Japonii w sztafecie Ekiden, ja mam zaś przed sobą perspektywę dłuższego wypoczynku. Mam zamiar skorzystać z niego solidnie, a większą ilość czasu wykorzystać na dopieszczenie bloga. Zostańcie więc ze mną ; )
Kategoria: Trening 2009
Komentarze: (5)
Zaktualizowano: 09/01/2012, 20:59

Oceń

0 głosów
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać.

Mapa

Zobacz także

Komentarze

11/11/2009, 15:46
#
gratulacje udanego sezonu!
miło słyszeć o rozrastającej się grupie treninogowej - optimistycznie to wszystko na przyszłość wygląda. Zdrowia!
12/11/2009, 11:53
#
Przede wszystkim ogromne gratulacje po IMVHO) bardzo udanym sezonie - no i nie ukrywam, że z dużą ciekawością czekam na tekst o wnioskach treningowych.
Założę się, że nie tylko ja :)
12/11/2009, 20:33
#
Piękny sezon. Gratulację, dla Ciebie i podopiecznych. Skoro wspomniałeś o dopieszczeniu bloga, to fajnie byłoby, gdyby a jakiś magiczny sposób pojawiły się tutaj artykuły, które kiedyś były częścią bieganie.pl. Niestety to czasy sprzed mojego zainteresowania bieganiem. Jestem fanem wszystkiego co do tej pory napisałeś. Pozdrawiam!
Marcin Nagórek
12/11/2009, 22:37
#
Hej, dzięki za gratulacje! Sezon niewątpliwie był dużo bardziej udany dla Oli niż dla mnie. Niezwykle satysfakcjonujące jest dla mnie to, że udaje się utrzymać progres, nie mamy problemów z kontuzjami, zdrowotnych. Ambicje czasami są większe niż to, co udaje się osiągnąć, ale nie mogę zamykać oczu na to, że w tej chwili oboje uzyskaliśmy naprawdę niezły poziom. Z zaznaczeniem, że u mnie to się na razie zamyka na 5km, powyżej jeszcze mi wiele brakuje. Może będzie jeszcze lepiej, zobaczymy.

Co do moich starych tekstów - mam zamiar je udostępnić na blogu lub swojej stronie internetowej. Zbieram się do tego od dawna, mam nadzieję, że teraz to się uda. W razie czego chętnie podeślę wybrane tematy na maila.
14/11/2009, 16:42
#
A moze np w wakacje zorganizowac oboz w gorach dla twojej grupy i innych osob nie trenujacych u Ciebie...
pozdrawiam

Skomentuj

Pola oznaczone * są wymagane.

Komentarz pojawi się po autoryzacji przez autora postu. Jeśli chcesz by pojawił się natychmiast - zarejestruj się.

no-photo.gif
 
 
 
Twój email nie będzie wyświetlany.
Przepisz kod dokładnie tak, jak jest wyświetlony na obrazku. Wielkość liter nie ma znaczenia.
Jeśli złamiesz prawą nogę, to którą nogę masz zdrową? Odpowiedz z polskim znakiem diaktrycznym. Tą zdrową nogą skop tyłek spamerom. Dziękuję ;)
Blog - nowe komentarze
Blog - kalendarz
< Czerwiec 2018 >
PonWtoŚroCzwPiąSobNie
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930 
Blog - nowe teksty
Ostatnie starty - Marcin