16
08/2009
00:00
Czas na małe podsumowanie tego, co działo się u nas w ostatnich dniach. Po mistrzostwach Polski ani ja, ani Ola nie odpoczywaliśmy. Już 4 dni później biegliśmy w Bursztynowej Mili w Sopocie - elitarnej imprezie, w której startuje tylko 12 kobiet i 12 mężczyzn. Poszło to w sposób mieszany - Ola była trzecia, wygrywając m.in. z Anią Jakubczak. Całość wygrała Angelika Cichocka, biegająca głównie na dystansie 800m. Ja wypadłem (i to dosłownie!) zdecydowanie gorzej.

Bieg ten ma swoją specyfikę - jest rozgrywany na prostej, z nawrotami, co oznacza kilka zakrętów o 180 stopni. Nie każdy sprawdza się w tego typu imprezie. No i tym razem nie sprawdziłem się ja.  Na jednym z zakrętów upadłem - co gorsza, było to w okolicach połowy dystansu, kiedy właśnie wyszedłem na prowadzenie. Biegłem jako pierwszy z grupy, zahamowałem przed zakrętem, ktoś z tyłu wpadł na mnie, popchnął (w tego typu biegów pchania jest bardzo dużo, bo biegnie się w ciasnej grupce), do tego noga pojechała mi w bok na śliskiej płycie chodnikowej - padłem na ziemię, a cała grupa przebiegła po mnie. Brzmi to jednak groźniej niż wyglądało w rzeczywistości - po prostu kawałek biegu przebiegłem na czworakach, a zanim wstałem, grupa odbiegła już kawałek. Dogoniłem ich nawet, ale kiedy zaczęło się ostateczne przyspieszanie, nie miałem już siły i przybiegłem przedostatni.

Potem mieliśmy tylko dzień przerwy i start w Biegu Świętego Dominika w Gdańsku. Dla mnie było to już za dużo - po zrobienia 2 życiówek z rzędu, na 3 i 5km na bieżni, po udanym dla mnie biegu na 1500m, po upadku na mili, w czwartym starcie w ciągu ośmiu dni biegłem od początku słabo, na końcu - i w drugim starcie z rzędu przybiegłem przedostatni. Ola wypadła nieźle - była czwarta, za Karoliną Jarzyńską, jakąś Rosjanką oraz Agnieszką Ciołek. Bieg mężczyzn rozgrywany był na dystansie niecałych 10km, kobiet - na niecałych 4km. Wśród kobiet na starcie stanęły wszystkie medalistki biegu na 5000m podczas Mistrzostw Polski - i kolejność była identyczna. U mężczyzn na starcie stanęli medaliści różnych dystansów - od 1500m do 10 000m. Zwyciężył Marcin Chabowski, mistrz Polski na 10 000m.

Po tych ciężkich biegach zrobiliśmy z Olą kilka dni naprawdę spokojnych. Właściwie spokojny był cały następny tydzień, trafił nam się szybszy trening, ale było to tlenowe, mocniejsze bieganie, dla mnie w tempie ok. 3.16/km, które pokazało, że jeszcze nie jest do końca dobrze, nogi nadal są zmęczone, biegło się ciężko. Wczoraj zrobiliśmy bieg w tempie nieco szybszym niż zwykłe rozbieganie - dla mnie było to 14km w tempie ok. 3.45/km. Czasami stosuję takie treningi jako test samopoczucia - biegnę lekko powyżej zupełnego komfortu i sprawdzam prędkość. Jeśli jest to np. 3.55-4.00/km, to znaczy, że jest marnie. Jeśli 3.40-3.45/km - to znaczy, że jest ok i doszedłem do siebie, a zmęczenie mija.

Ponieważ wczoraj było OK, dziś planujemy jakiś ciut mocniejszy trening mieszany, tlenowe odcinki przemieszane z krótkimi, mocnymi przyspieszeniami. Planowaliśmy zrobić to rano, ale rano oglądaliśmy biegi eliminacyjne mistrzostw świata w Berlinie. Później zaś zrobiło się gorąco - czekamy więc do wieczora.

Oto kilka naszych fotek z Biegu Św. Dominika, Ola biegnie z nr 40, ja z 23:














Kategoria: Starty 2009
Komentarze: (9)
Zaktualizowano: 27/12/2011, 12:51

Oceń

0 głosów
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać.

Zobacz także

Komentarze

16/08/2009, 22:16
#
chyba z 23 numerkiem:)
Marcin Nagórek
17/08/2009, 09:47
#
No fakt ; )
17/08/2009, 21:39
#
taki już jesteś wychudzony ,że wyglądasz jak Paul Tergat ;-)
19/08/2009, 00:24
#
Nagór gratuluję życiówek. Na biegu św. Dominika miałem okazję być jako kibic i miałem również okazję oglądać Twój bieg. Jedno co od razu nasunęło mi się na myśl widząc Ciebie- STRASZNIE krótki krok. Nie wiem czy o tym myślałeś.... ale na prawdę bardzo się zdziwiłem, że aż tak " drobisz". Nie wiem czy biegasz tak od zawsze czy po prostu zmęczenie po tylu startach w krótkim odstępie czasu dało swe znaki.
Pozdrawiam i życzę wytrwałości.
Marcin Nagórek
19/08/2009, 09:34
#
Hej! Krótki krok to splot kilku czynników, świadomych i nieświadomych. Po pierwsze, ogólnie pracuję nad tym, żeby mój krok był krótszy - tak się biega biegi długie, im krótszy czas w powietrzu, tym mniejsze uderzenie o ziemi, tym mniejsze wahania środka ciężkości. Ja nadal za mało drobię przy normalnym biegu, ostatnio mierzyłem: przy 3.12/km mam 176 kroków, idealnie byłoby 5-10 więcej.

Po drugie, oczywiście specyfika biegu w Gdańsku - byłem zmęczony, było upalnie, więc ledwo powłóczyłem nogami. Do tego było to na zmęczeniu mięśniowym, nie miałem siły podnosić nóg, stąd specjalnie drobiłem, żeby zmniejszyć wysiłek.

Zwróć uwagę na to, jak biegają ci goście na MŚ: oni nie mają długiego kroku w sensie takim, że wysoko prowadzą udo. Ich krok jest relatywnie długi, ale wynika z dużej prędkości, silnego wybicia. U mnie na sprintach krok również ma ok. 2 metrów - mimo tego, że staram się błyskawicznie ściągać nogę w dół. W biegach długich nieefektywne jest robienie tzw. pełnego kroku, z wysokim prowadzeniem uda. Ja mam tu wiele pracy przed sobą - normalnie mam za długi krok, zbyt rzadki rytm, a kiedy próbuję to zmieniać, zaczynam skakać w górę. To efekt dynamicznego biegania po bieżni - i taki sposób biegania powoduje, że po biegu po twardym w szybszym tempie mam niezłe zakwasy.

To jest w ogóle ciekawy temat, dzięki za zwrócenie uwagi. Ja się tym interesuję od kilku miesięcy. Co ciekawe, długość kroku mam na bieżni podobną jak Craig Mottram (mamy równy wzrost) - ale on przy tej samej długości kroku biegnie ponad minutę szybciej na każdy kilometr. To wynika z rytmu - ja biegnę np. 176 kroków na minutę, on 185-190. Ciekawe, co?
Marcin Nagórek
19/08/2009, 09:44
#
Aha, jak to liczę? Prosto - liczę ilość kroków, jakie robię na 100m. Ola nagrywała mnie kiedyś na stadionie - już przy ok. 3.00/km robię na 100 metrach bodajże, jeśli dobrze pamiętam, 54 kroki. Mottram robi tyle samo lub mniej. To mogą być mylne wartości, one mogą wyglądać ciut inaczej, bo liczyłem to wiosną i nie pamiętam dokładnie, ale konkluzja jest taka, że mam nawet lekko dłuższy krok niż on, ale dużo gorszy rytm. Kiedy biegałem nagrywane mocne 200-tki czy 120-tki, długość kroku była podobna, ale dużo szybszy był rytm - to się robi nieświadomie.

Pytanie - jak poprawić rytm? Z moich obserwacji wynika, że wpływa na to całość treningu: ćwiczenia rytmu (np. sprint, skip), siła, ogólna wytrzymałość. Czyli - nie da się zmienić rytmu tylko myśląc o tym.

Możesz zwrócić uwagę, jak ganiają goście w biegach długich na MŚ - oni praktycznie nie podnoszą nogi wyżej niż do kąta 45 stopni względem tułowia - po tym noga jest ściągana w dół. Dotyczy to szczególnie tych większych, mniejsi zawodnicy, jak np. Bekele biegają relatywnie ciut dłuższym krokiem. Ale poza tym piekielnie szybko kręcą nogami - to jest sekret szybkiego biegania w biegach powyżej 1500m. Nie dłuższy krok, ale szybszy rytm.

Zwróć uwagę, jak biega Lidia Chojecka - bardzo długim, dostojnym krokiem. Skutkiem tego jest to, że jest teraz strasznie słaba na finiszu. Inne dziewczyny zmieniają rytm na szybszy i odjeżdżają, ona w tym samym biegnie do końca.

Pozdrawiam!
25/08/2009, 17:41
#
Dzięki Nagór za wyczerpującą odpowiedź. Długo nad tym myślałem... ale z jednej strony kompletnie nie zauważyłem tego w biegach dlugich na MŚ w Berlinie.... raczej każdy zasuwał długimi susami, nie było "drobienia".
Marcin Nagórek
26/08/2009, 15:49
#
E, jakoś słabo się przyglądasz ; ) Ja mam nagrane wszystkie biegi - spróbuj policzyć, ile kto robi kroków na 100m i ile kroków na minutę. Wielu z tych długodystansowców biegnie w rytmie ponad 200 kroków na minutę. Taki Matthew Tegenkamp, Amerykanin z życiówką lekko powyżej 13 minut na 5km, biegł w finale w rytmie 55 kroków na 100m przy prędkości ok. 2:40/km. To jest rytm właśnie lekko poniżej 200 kroków na minutę. Jego wzrost - 185cm, 2cm mniej niż ja.

Porównuję to do siebie - 54 kroki na 100m osiągam już przy prędkości 3:00/km, ale mój rytm wtedy to ok. 178 kroków na minutę. Nie długość kroku dzieli mnie więc od tych najlepszych, a mówiąc prosto - za wolno przebieram nogami ; ) Przy wyższych prędkościach mój rytm też robi się szybszy, ale nie daję rady go utrzymać dłużej - wpływa na to siła, wydolność, ekonomia pracy, czyli te czynniki, nad którymi pracuje się latami.

Kiedy jestem zmęczony, szczególnie przy długich biegach, pewnie mam trochę krótszy krok, ale to nie jest problemem - problemem jest ten odpowiednio szybki rytm.
Marcin Nagórek
26/08/2009, 16:02
#
Policzyłem też kroki na ostatniej setce - Bernard Lagat 49 kroków, Bekele 48/49 - a to przy prędkości 26s na 200m. Wbrew pozorom nie jest to więc jakiś porażająco długi krok, nawet na finiszu. Muszę policzyć dokładnie swoje kroki przy tych prędkościach, ale u nich to wychodzi krok długości ok. 2 metrów. Ja pamiętam, że robiąc przebieżki na żużlu, jeszcze w czasach biegania 800m biegnąc minimalnie w dół, osiągałem ok. 2,5 metra, mierzyłem ślady odciśnięte na żużlu. W tej chwili przy sprintach, czyli przy szybkim biegu skróconym krokiem, mam ok. 180-190cm. Czyli norma.

Skomentuj

Pola oznaczone * są wymagane.

Komentarz pojawi się po autoryzacji przez autora postu. Jeśli chcesz by pojawił się natychmiast - zarejestruj się.

no-photo.gif
 
 
 
Twój email nie będzie wyświetlany.
Przepisz kod dokładnie tak, jak jest wyświetlony na obrazku. Wielkość liter nie ma znaczenia.
Jeśli złamiesz prawą nogę, to którą nogę masz zdrową? Odpowiedz z polskim znakiem diaktrycznym. Tą zdrową nogą skop tyłek spamerom. Dziękuję ;)
Blog - nowe komentarze
Blog - kalendarz
< Listopad 2018 >
PonWtoŚroCzwPiąSobNie
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930 
Blog - nowe teksty
Ostatnie starty - Marcin