02
08/2009
00:00
Pierwsza ważna wiadomość z MP Bydgoszczy: Ola, moja dziewczyna i zawodniczka, zdobyła brązowy medal w biegu na 5000m. W tym roku ma niezłą skuteczność: trzykrotnie startowała w mistrzostwach Polski i wróciła z trzema medalami: z crossu, biegu na 10 000m i biegu na 5000m. W Bydgoszczy o 20s poprawiła swój rekord życiowy. To się nazywa dobrze wykonana praca!

Mimo wszystko - spodziewałem się nieco szybszego biegu, a właściwie - dużo szybszego biegu. Ola w środkowej części wyścigu biegła obok swojej siostry Ani, trzykrotnej olimpijki (z którą w tym biegu wygrała po raz pierwszy w życiu na dużej imprezie) - i było tam za dużo kombinowania, za mało zaś gnania do przodu. Tempo bardzo mocno wtedy spadło. Tak się jednak biega w imprezach mistrzowskich - skutecznie. W tym roku mamy już trzy medale, przed sezonem taki wynik bralibyśmy w ciemno.

Mój bieg również był rekordowy - w drugim starcie z rzędu pobiłem rekord życiowy, wykręcając 14:15 w biegu na 5km. Cieszę się z ciągłego progresu, ale mimo wszystko czuję też niedosyt, spodziewałem się, że jestem w stanie pobiec 5-10 sekund szybciej. Bieg na 5000m mężczyzn był jednym z szybszych biegów w historii mistrzostw Polski, a na pewno najszybszym w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Padł grad życiówek, kilka naprawdę niezłych wyników. Mój czas dał mi dopiero 9-te miejsce.

Jak to wyglądało od środka? Pierwsza grupka szybko mi uciekła - bardzo żałowałem, że w takim biegu nie jestem na razie w stanie biec z czołówką. To było jednak zdecydowanie za szybko jak na moje aktualne mozliwości. Biegłem w drugiej grupie i przyznam szczerze, że nie czułem pełnego komfortu, nie mogłem złapać odpowiedniego rytmu, właściwie od początku czułem się jakoś dziwnie. Mimo wszystko walczyłem, na zmianę prowadził tę grupę Łukasz Kujawski i Radek Popławski, który wrócił do biegania po ciężkim wypadku samochodowym. Jedno z okrążeń poprowadziłem nawet ja - mimo nienajlepszego samopoczucia chciałem współpracować w celu uzyskania jak najlepszego czasu. Ostatni kilometr był najszybszy, ale nie była to taka moc, jakiej się spodziewałem.

Mimo wszystko jestem bardzo zadowolony z całości sezonu - moja i Oli forma stopniowo rośnie, a równocześnie jest stabilna, równa, nie mamy żadnych wpadek. Wiem, że w treningu nie można niczego przyspieszać - staramy się więc robić swoje, pracować spokojnie i konsekwentnie. Chciałbym, żeby ten progres był jeszcze szybszy, już sekundę po biegu żałuję, że nie pobiegłem mocniej - ale równocześnie wiem, że nie można niczego przyspieszać na siłę. Chociaż przed nami jeszcze kilka miesięcy startów, mam już zarys przygotowań do następnego sezonu, ogólny plan - cały czas wiem, w którym momencie jesteśmy i jak będzie wyglądał nasz trening za pół roku, rok. W długich biegach nie można się nastawiać na zrywy, to jest wyścig wieloetapowy - spokojna, cierpliwa praca rozłożona na lata. Moja i Oli przygoda z długimi biegami trwa dopiero drugi rok - i jak na razie jest pasmem mniejszych i większych sukcesów.

Dzisiaj i ja, i Ola nadal walczymy - startujemy w biegach na 1500m. Nastawiamy się na szybkie bieganie, mimo zmęczenia, które jest odczuwalne po 5km. Ola dodatkowo biegnie w klubowej sztafecie 4x400m - to będzie więc prawdziwy maraton!

Jeśli chodzi o całość mistrzostw, to miałem okazję po raz pierwszy widzieć nowy bydgoski stadion - jest wspaniały! Robi niesamowite wrażenie, chociaż przyznam, że w jego ogromie giną gdzieś kibice, a z bieżni nie słychać w ogóle dopingu. Tegoroczne biegi nie stały na jakims powalającym poziomie. Wręcz przeciwnie, na 800m mężczyzn i kobiet było to bardzo wolne bieganie, taktyczne. Sporo nowych nazwisk, młodych zawodników. Na 800m kobiet bez medalu została Lidia Chojecka, która przybiegła czwarta. Na 5000m znakomity, samotny, piekielnie mocny bieg Karoliny Jarzyńskiej, ze stajni trenera Nadolskiego z Poznania. U mężczyzn - Artur Kozłowski wreszcie zdobywa złoto, w ostatnich latach zawsze znalazł szybszego od siebie, w tym roku był zdecydowanie najlepszy (tydzień temu był też najlepszym Polakiem podczas biegu na 3km w Sopocie).

Ogólnie jednak - mistrzostwa pokazuja, że polska lekkoatletyka jest na marnym poziomie. Nawet jeśli są gwiazdy - to za nimi zieje pustka, nie ma zawodników, którzy byliby w stanie te gwiazdy naciskać. To są te wieloletnie zaniedbania, o których od dawna piszę. Pojedyncze wystrzały, pojedyncze mocne grupy - poza tym raczej mizeria. Faworyci wygrywali na kompletnym luzie, z ogromną przewagą.

Przyjemnie jednak ogląda się mistrzostwa rozgrywane na pieknym obiekcie, w obecności kibiców, przy słonecznej pogodzie (dziś ma być straszny skwar). Jeśli ktos ma jeszcze okazję - zapraszam do Bydgoszczy!

Przy okazji - zgodnie z obietnicą nadal piszę o treningu - mój najnowszy tekst znajdziecie tutaj: Szybkość w treningu biegacza
Kategoria: Starty 2009
Komentarze: (1)
Zaktualizowano: 21/12/2011, 21:26

Oceń

0 głosów
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać.

Zobacz także

Komentarze

03/08/2009, 10:16
#
Gratuluję startów,wyników i miejsc. Chyba 5K wyszło Wam obojgu najładniej, no jestem w każdym razie b. ciekaw Twojego wpisu/opinii na temat Waszych 1500 metrów. :)
Jeszcze raz gratulacje, zwłaszcza dla Was za występ Oli.

Skomentuj

Pola oznaczone * są wymagane.

Komentarz pojawi się po autoryzacji przez autora postu. Jeśli chcesz by pojawił się natychmiast - zarejestruj się.

no-photo.gif
 
 
 
Twój email nie będzie wyświetlany.
Przepisz kod dokładnie tak, jak jest wyświetlony na obrazku. Wielkość liter nie ma znaczenia.
Jeśli złamiesz prawą nogę, to którą nogę masz zdrową? Odpowiedz z polskim znakiem diaktrycznym. Tą zdrową nogą skop tyłek spamerom. Dziękuję ;)
Blog - nowe komentarze
Blog - kalendarz
< Lipiec 2018 >
PonWtoŚroCzwPiąSobNie
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031 
Blog - nowe teksty
Ostatnie starty - Marcin