16
06/2009
00:00
Wiele było już w polskiej prasie o niekompetencji władz poszczególnych związków sportowych. Sport w Polsce jest tak zorganizowany, że przed dyktatem wszechwładnych związków ciężko uciec - to one np. wyznaczają różnego rodzaju kadry narodowe i reprezentacje na duże imprezy. W trakcie Igrzysk w Pekinie temat przebił się na łamy prasy - było o pijaku śpiącym na olimpijskim trawniku, o alkoholizmie, o braku kompetencji, ludziach siedzących po kilkadziesiąt lat na jednym nadzorczym stołku.

Polski Związek Lekkiej Atletyki miał w tym swój znaczny udział. Media pisały o bulwersujących praktykach, jakie miały miejsce za kadencji poprzedniej prezes PZLA, Ireny Szewińskiej: nieprawidłowościach finansowych, niejasnych zasadach kwalifikacji na imprezy międzynarodowe, wybieraniu trenerów kadry według klucza koleżeństwa itp. W styczniu tego roku władze się zmieniły. Nowy prezes, Jerzy Skucha, obiecywał, że nadchodzą czasy jasnych kryteriów i przejrzystości działania PZLA. Niestety, z przykrością muszę napisać, że jeśli chodzi o sprawy personalne, związane z ustalaniem składu reprezentacji Polski, to tych zmian nie widać. Jest tak samo źle, jak było, ba - czasami PZLA działa w sposób jeszcze bardziej bezczelny, jeszcze bardziej drwiąc ze sportowców i kibiców niż miało to miejsce w poprzednich latach.

Kolejne skandale dotyczą wyboru zawodników reprezentujących nasz kraj w mistrzostwach świata, pucharze Europy oraz Drużynowych Mistrzostwach Europy. Są to prestiżowe zawody, dające zawodnikom możliwość atrakcyjnego wyjazdu, walki o wynik z najlepszymi na świecie oraz zdobycia państwowego stypendium w przypadku zajęcia dobrego miejsca. Kto jedzie na tego typu zawody? Wydawać by się mogło, że lekkoatletyka to sport wymierny, więc jedzie ten, kto ma najlepszy wynik. W praktyce - wyniki zawodnika nie mają większego znaczenia.

Opisywałem już przypadek Michała Smalca - zawodnika amatora, który mimo codziennej pracy w aptece biega szybciej niż najlepsi zawodowcy, żyjący z biegania. Michała trenuje jego tata - i to jest najwyraźniej obiektem zawiści kadrowych trenerów. Michał miał problemy z wystartowaniem na Memoriale Janusza Kusocińskiego, który był kwalifikacją do Drużynowych Mistrzostw Europy, odbywających się pod koniec czerwca. Z niewiadomych przyczyn niewidzialna ręka rzucała mu pod nogi kłody - a to zwlekano z odpowiedzią, a to odmówiono noclegu. Michał w końcu przyjechał - i był najlepszy z Polaków w biegu na 5000m. Z biegających obecnie zawodników ma najlepszy rekord życiowy na tym dystansie i najlepszy w tym roku wynik w Polsce. Myślicie pewnie, że to wystarczy, żeby reprezentować nasz kraj w prestiżowej imprezie? Mylicie się - zamiast Michała wyznaczono innego zawodnika, trenującego (cóż za przypadek!) pod opieką trenera kadry.

To nie pierwsza tego typu sytuacja - na niedawnym Pucharze Europy w biegu na 10 000m Polskę reprezentowało dwoje zawodników, którzy na Mistrzostwach Polski na tym dystansie zajęli miejsca... czwarte i ósme! Dlaczego nie ci, którzy byli szybsi? Nie wiadomo.

Jeszcze wcześniej - mieliśmy Mistrzostwa Świata w biegach przełajowych. Jakie były kryteria wyznaczenia reprezentacji na tę imprezę? Nie wiadomo.

Pytam publicznie prezesa Skuchę - prezesie szefie, co z publiczną, wielokrotnie powtarzaną obietnicą o tym, że w lekkiej atletyce zapanują nowe standardy? Dlaczego nadal nie ma jasnych kryteriów, regulujących tworzenie narodowej reprezentacji? Czy jako człowiek, mam nadzieję, honorowy, rozważa Pan podanie się do dymisji w związku z tym, że nie udało się Panu spełnić przedwyborczych obietnic? Czy nie jest panu wstyd, że w PZLA dochodzi do tak żenujących sytuacji jak ta z Michałem Smalcem, gdzie ewidentnie ktoś ma swój prywatny interes w tym, żeby na mistrzostwa Europy nie pojechał najlepszy obecnie polski zawodnik na konkretnym dystansie?

I jeszcze kilka pytań:

Kto jest odpowiedzialny za wyznaczenie składu reprezentacji na Drużynowe Mistrzostwa Europy oraz Puchar Europy na 10 000m?

Kto zadecydował o tym, że Michał Smalec nie jest w składzie reprezentacji na DME? Czy ta osoba ma na tyle honoru i odwagi, aby stanąć przed kibicami i wytłumaczyć tę nominację?

Jakie są kryteria wyznaczania kadr narodowych?

Co ma zrobić zawodnik, który nie ma trenera w kadrze, jest najlepszy w Polsce i chce reprezentować nasz kraj na zawodach międzynarodowych?

Zadaje te pytania publicznie, bo w PZLA nie można się czegokolwiek dowiedzieć: osoby odpowiedzialne za szkolenie albo nie odbierają telefonów, albo udzielają wykrętnych odpowiedzi i nikt nie przyznaje się do podejmowania jakichkolwiek decyzji.

Co gorsza, te żenujące decyzje osób zarządzających polską lekkoatletyką, finansowane przecież z naszych podatków, odbijają się kibicom czkawką: start Polaków na Mistrzostwach Świata w Przełajach był jedną wielką porażką, podczas PE na 10000m wysłana zawodniczka nie ukończyła biegu, a polski zawodnik przybiegł pod koniec drugiej dziesiątki. Rok temu na Puchar Europy w biegu na 5000m również wyznaczono zawodnika z pominięciem wszelkich zasad zdrowego rozsądku - i wynik był opłakany. Jak długo PZLA będzie drwiło z kibiców, zawodników?

Czy musimy czekać na kolejne wybory i kolejne obietnice wzięte z sufitu?
Kategoria: Ważne Teksty
Komentarze: (12)
Zaktualizowano: 21/12/2011, 20:11

Oceń

0 głosów
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać.

Zobacz także

promo.jpg
promo.jpg
promo.jpg
promo.jpg

Komentarze

17/06/2009, 12:40
#
Co tu dużo gadać... Takie jest polskie piekło. Kumoterstwo, układy itd
Mam nadzieję, że nie ucierpisz Ty ani Twoja zawodniczka.
No i dziwi mnie reakcja bieganie.pl ale raczej złych intencji nie mieli :)
Pozdrawiam
www.run.blog.pl
17/06/2009, 19:25
#
pan Skucha w zeszłym semestrze uczył mnie matematyki na Politechnice Warszawskiej (wydział mechatroniki), jak go spotkam to go zapytam :)
18/06/2009, 10:39
#
bardzo smutne!! ale jak to tak może być!!?!
a może napisać do Europejskiej Federacji LA, a może do IAAF-u też? nie żeby ich prosić żeby coś zmienili, ale żeby wiedzieli. i może na przykład na takim Pucharowym bankiecie, ktoś wypije więcej wina i powie takiemu panu prezesowi, a ktoś coś mówił o tym i o tamtym...
ech, a może i nie warto, bo wydaje się, że i tak jednemu i drugiemu to wszystko wisi...
k...., jak to tak może być?!!
18/06/2009, 15:15
#
Skucha, to do niedawno członek zarządu w PZCurlingu. Po tym co tam dokonał, żal mi
Was wszystkich w PZLA!!
Marcin Nagórek
18/06/2009, 22:57
#
Niestety, sytuacja w związkach jest nieciekawa - biegi mają jeszcze ten komfort, że można przejść na bieganie długich dystansów, maratonów i półmaratonów na asfalcie, co jest poza władzą PZLA. To smutne, a na razie nie można nic zrobić poza pisaniem i piętnowaniem tego. Związki europejski i światowy nie mieszają się w sprawy krajowej federacji, to jest sytuacja jak z PZPN.

Ta wzmianka o curlingu brzmi groźnie - możesz to rozwinąć? Nie wiedziałem o tym epizodzie.
19/06/2009, 00:46
#
Niezły tekst. Ciekawe kto i ile zapłacił autorowi za jego umieszczenie? Na prawdę sądzicie, że Smalec jest najlepszym długodystansowcem w Polsce? Z Chabowskim nie ma szans i słusznie to Chabowski jedzie na DME. Nie bądźcie śmieszni, popatrzcie troche na wyniki i osiągniecia obu zawodników. Chociażby start w K-K na 10 000m, kto jakie miejsce zajął? Ile sekund dzieliło obu zawodników? Autorze, nieźle mataczysz. Kto w tym siedzi, wie, że to słuszna decyzja.

O bałaganie w PZLA wiadomo od dawna, ktoś powinien za to się wziąc ostro.
Marcin Nagórek
19/06/2009, 15:40
#
Internauto Malik - chętie porównam osiągnięcia obu zawodników, o których piszesz: M. Ch. (trener: kadrowy, zawodnik jedzie na Puchar Europy na 5000m) - życiówka na 5000m: 14:00, 67. Zawodnik M.S., w tym i zeszłym roku najlepszy Polak w Memoriale Kusocińskiego, czyli, jak podało PZLA, zawodach kwalifikacyjnych do Pucharu i równocześnie ostatnim starcie przed PE (trener: własny ojciec, nie jedzie na PE), życiówka na 5000m - 13,50,45. Różnica to 10 sekund przewagi na korzyść zawodnika M.S., który nie ma trenera kadrowego i drugi raz z rzędu nie zostaje powołany do reprezentacji Polski. mimo lepszego wyniku.

Przypominam, jeśli ktoś nie wie: start jest na 5000m, nie na 10000m. Tłumaczenie go tym, że inny zawodnik jedzie na 5000m, bo ma lepszy czas na 10000m jest tak samo logiczne, jak wystawienie na 5000m np. Marcina Urbasia, z uzasadnieniem, że ma lepszy czas na 200m.
19/06/2009, 21:02
#
Nieźle się uśmiałem porównaniem z Ubrasiem. Odnoszę wrażenie, że kompletnie nie masz pojęcia o biegach. Ale może ze złości tak napisałeś.
I mówisz, że porównałeś ich osiągnięcia? Raczej mało mówiący wynik. Karierowymi osiągnięciami Ch. miażdży S. niemiłosiernie. Ale nie o tym będę tu pisał. Porównanie samego wyniku dużo nie mówi, powinieneś o tym wiedzieć, jedne biegi są na czas, inne na miejsce, dochodzą jeszcze warunki atmosferyczne itp.
Ostatni raz zmierzyli się wspólnie na 5000m w 2007 roku w Poznaniu, wyniki: Ch. 14:09, S. 14:38, w zeszłym roku wspólnie biegali na MP w przełajach i na 10000m w Kozienicach, w obu przypadkach znacznie lepszy był Ch. W tym roku Ch. ma znacznie lepszy czas na 1500m i na 10000m ale wspólnie nie startowali. Ch. w ogóle na 5000m nie startował. Jestem pewny, że gdyby wspólnie pobiegli na 5000m Ch. by wygrał.
Dla mnie to oczywiste, że on jest zdecydowanie najlepszy w Polsce na długich dystansach i nie wyobrażam sobie by kto inny miał nas reprezentować na DMP. Ci co znają się na biegach i trochę w tym siedzą, myślę, że są tego samego zdania.
I żeby nie było, żadnym działaczem nie jestem i nie stoję po niczyjej stronie. Trenowałem kiedyś długie biegi, miałem nawet medal na MP w jednej z młodszych kategorii wiekowych, teraz już biegam dla własnej przyjemności ale wszystkie wydarzenia LA uważnie śledzę tak więc staram się być obiektywny. A że tymczasowo mieszkam w Lizbonie z pewnością jutro i pojutrze będę w Leirii.
Marcin Nagórek
19/06/2009, 23:22
#
Widzisz, różnimy się więc w podejściu do zasadniczej sprawy. Według mnie nie ma sensu porównywanie wyników z 2007 roku, kiedy M.S. był na bardzo słabym poziomie (duży postęp zrobił dopiero rok później). Nie ma sensu porównywanie wyniku z 10km z początku maja, bo Puchar to bieg na 5000m pod koniec czerwca.

Nie ma w ogóle sensu porównywanie czasów z innych dystansów, bo np M.Ch. ostatni start miał bardzo, bardzo słaby, było to bodajże 8:48 a w biegu na przeszkodach - widać więc, że nie jest w formie, czego nie uwzględniasz w swojej analizie. Co więcej, biegł już w Pucharze na 5000m rok temu i pobiegł fatalnie - 14.18 i zajął jakieś miejsce w ogonie, nie pamiętam nawet które. Co gorsza, jego życiówka na 5000m jest bardzo stara, od dawna nie biega tego dystansu nawet na swoim poziomie, a poziomu 13:50 nigdy nie osiągnął.

M.S. uczciwie zapracował na wyjazd - w określonym czasie był najlepszy w Polsce na określonym dystansie. Rok temu nieco się zdołował tym, że go nie wzięli, przez jakiś czas nie trenował, słabo wypadł w drugiej części sezonu, co teraz niektórzy wykorzystują jako argument przeciwko jego wyjazdowi. Ale fakty są takie, że na 5km żaden z obecnie biegających Polaków nawet nie zbliżył się do jego życiówki. Biegi na 1500m, na 10km - to nie ma żadnego znaczenia, M.S. jest na dzień dzisiejszy w formie i jest najmocniejszy na 5km - dla mnie sprawa jest prosta.

Biegi to w ogóle prosty sport - ten, kto ma lepszy czas, jest mocniejszy. Dlaczego uważasz, że M.Ch. jest mocniejszy na 5km skoro ma dużo słabszą życiówkę?
20/06/2009, 20:16
#
Po tym co dzisiaj zobaczylismy w biegu na 5000m kolega Malik nadal bedzie bronil M.CH???
21/06/2009, 17:52
#
Widac rzeczywiscie,ze Chabowski jest bez formy mozliwe ze to kontuzja.Zobaczymy jak bedzie na mistrzostwach Polski.Jakie dystanse beda biegac? Swoją drogą to bagienko PZLA jakoś mnie nie zaskakuje.Jakie trener zawodnika Ch i on sam ma korzysci z tego ze pojechali...stypednia,a jakiez to one są?
Swoją drogą Nagor,wyjasnij mi,dlaczego ci wszyscy czolowi polscy dlugodystansowcy maja po 30-50 sekund gorsze wyniki niz 30 lat temu? Trening poszedl do przodu,materiał ludzki i otoczenie okołobiegowe niekoniecznie chyba...
Marcin Nagórek
21/06/2009, 21:43
#
Stypendia jak stypendia - są tylko za pierwsza szóstkę, ale sam wyjazd do Portugalii na koszt podatnika to już kusząca oferta. Do tego drinki za darmo, a trenerzy za tego typu wyjazdy dostają porządne diety, to jest chyba 150-200zł dziennie, choć przyznam, że nie jestem pewien. Pamiętam jednak, że kiedy usłyszałem, jakie były diety za Igrzyska w Pekinie, byłem przerażony, że są tak wysokie.

Co do słabych wyników - to wiele już wody na ten temat popłynęło. W skrócie: słaby trening, gorszy materiał ludzki, mniejsza konkurencja, brak biegów i zachęty finansowej. Ja na pierwszym miejscu postawiłbym jednak kiepski trening, zbyt mocny we wczesnych latach, za bardzo oparty na pracy beztlenowej. Pokazuje to Michał Smalec: pracując goni najlepszych zawodowców, a trenera ma... tatę ekonomistę, który szkolił się sam z internetu, głównie z anglojęzycznych źródeł (dzieki czemu nie ma polskich złych nawyków).

Ja czytałem książki Mulaka, który opracował myśl szkoleniową te 40-50 lat temu. To był naprawdę poukładany trening, to co dziś się robi, to tylko karykatura tego.

Skomentuj

Pola oznaczone * są wymagane.

Komentarz pojawi się po autoryzacji przez autora postu. Jeśli chcesz by pojawił się natychmiast - zarejestruj się.

no-photo.gif
 
 
 
Twój email nie będzie wyświetlany.
Przepisz kod dokładnie tak, jak jest wyświetlony na obrazku. Wielkość liter nie ma znaczenia.
Jeśli złamiesz prawą nogę, to którą nogę masz zdrową? Odpowiedz z polskim znakiem diaktrycznym. Tą zdrową nogą skop tyłek spamerom. Dziękuję ;)
Blog - nowe komentarze
Blog - kalendarz
< Luty 2018 >
PonWtoŚroCzwPiąSobNie
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728 
Blog - nowe teksty
Ostatnie starty - Marcin