11
03/2009
00:00
Sezon zaczął się dobrze dla Oli. W niedzielę pojechała do Radomia na bieg na 10km. Był to start właściwie bez żadnego przygotowania, z pełnego treningu, testowy. Po Oli treningach spodziewałem się, że jest już w okolicach swojego zeszłorocznego szczytu formy, okazało się, że jest nawet lepiej. W ciężkim warunkach biegowo-pogodowych Ola znokautowała koalicję Ukrainek i wygrała w czasie 35:23, biegnąc drugie 5km w 17:17 - czyli szybciej niż jej dwa pierwsze starty na 5km w zeszłym roku.

Druga wiadomość dotycząca Oli jest taka, że została oficjalnie biegowym ambasadorem marki Kalenji w Polsce. Kalenji to marka własna francuskiej sieci sklepów sportowych Decathlon. Przyznam bez bicia, że jeszcze 2 lata temu nie miałem pojęcia, że coś takiego jak Kalenji istnieje. Okazuje się jednak, że w Polsce jest to ewenement - mają fajną, szeroką ofertę (można kupić właściwie wszystko, co potrzebne biegaczowi), a do tego nieznane u nas do tej pory standardy dotyczące ceny oraz obsługi klienta. Sam zetknąłem się z Kalenji ponad rok temu, kiedy testowałem ich buty terenowe - Kapteren XT. Testy wypadły na tyle pomyślnie, że nadal biegam w tej samej parze, przekroczyłem w nich 2800km i nie zamierzam przestać. Kalenji jest fajne, tanie i świetnej jakości, dlatego cieszę się, że Ola biega w ich sprzęcie.

Co do mojego treningu przed przełajami, to nie wydarzyło się nic wielkiego. Biegam to z marszu, bez specjalnego żyłowania, licząc na w miarę przyzwoity występ. Do dzisiaj trenowałem zgodnie z planem pod majowe 10km, dzisiaj dopiero zrobiłem mały szlif szybkościowy, a następne dwa dni luzuję. Start już w sobotę. Mówiąc zaś szczegółowo, w poprzednią niedzielę biegałem 3x3km w tempie ok. 3.25/km, potem 3x200m w 33-32s. 3 dni wcześniej pobiegłem 5 x 1,5km w tempie ok. 3.15/km. Dzisiaj zaś - 10 x 300m po 52-50s, ostatnie w 46s bez wielkiego spinania.

Szybkościowo nigdy nie mam wielkich problemów, gorzej z wytrzymałością. Oceniam swoją formę w tej chwili na jakieś 32:40 na 10km. Im jednak krótszy odcinek, tym jestem w stanie pobiec szybciej.

Niezależnie od tego, jak mnie i Oli pójdą przełaje, jestem ogólnie zadowolony. Trening idzie jakoś z górki, nic mnie nie boli, śnieg wreszcie stopniał. Pewnie, chciałbym, żeby była trochę inna pogoda niż ciągły wiatr i zimno oraz deszcz, ale jeszcze 3 tygodnie temu było gorzej. Teraz moim największym zmartwieniem jest 13-godzinna podróż do Olszyny, z 3 przesiadkami. Niech piekło pochłonie tego, kto wymyślił mistrzostwa Polski na takim zadupiu!
Kategoria: Trening 2009
Komentarze: (1)
Zaktualizowano: 17/12/2011, 10:53

Oceń

0 głosów
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać.

Mapa

Zobacz także

Komentarze

11/03/2009, 19:32
#
No właśnie Olszyna!!! Gdzie to w ogóle jest???
Współczuje 13h jazdy pociągiem ;)
Powodzenia na zawodach
Trzymaj się...

Skomentuj

Pola oznaczone * są wymagane.

Komentarz pojawi się po autoryzacji przez autora postu. Jeśli chcesz by pojawił się natychmiast - zarejestruj się.

no-photo.gif
 
 
 
Twój email nie będzie wyświetlany.
Przepisz kod dokładnie tak, jak jest wyświetlony na obrazku. Wielkość liter nie ma znaczenia.
Jeśli złamiesz prawą nogę, to którą nogę masz zdrową? Odpowiedz z polskim znakiem diaktrycznym. Tą zdrową nogą skop tyłek spamerom. Dziękuję ;)
Blog - nowe komentarze
Blog - kalendarz
< Listopad 2018 >
PonWtoŚroCzwPiąSobNie
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930 
Blog - nowe teksty
Ostatnie starty - Marcin