27
01/2009
00:00
Zamieszczam własny komentarz do tekstu o systemie treningowym Jacka Danielsa tekst dostępny jest w dwóch częściach pod tymi adresami:

Część 1
Część 2


Chodzi o trening oparty na amerykańskim systemie, którego zarys przedstawił w swojej książce "Daniels Running Formula" Jack Daniels, znany amerykański trener i fizjolog.

Przede wszystkim chcę zwrócić uwagę, że w tej chwili wśród ludzi spoza Afryki najmocniejsi w biegach długich są właśnie Amerykanie. Wczoraj byłem zszokowany wynikiem niejakiego Martina Fagana. Jest to Irlandczyk, który przyjechał do USA kilka lat temu. Był wtedy słabszy niż nasi biegacze długodystansowi. Po kilku latach treningu jest na zupełnie innym poziomie - w miniony weekend wygrał w USA półmaraton z czasem 1:01 z małym hakiem. 10km miał po drodze w 28:49, biegł cały czas prowadząc, od połowy dystansu ze sporą przewagą nad następnym zawodnikiem. W tym momencie jest już na poziomie dużo, dużo wyższym niż najlepsi Polacy.

Co jest dobrego w systemie Danielsa? Przede wszystkim jasność. Wiemy, co robimy, dlaczego i po co. To odmiana w stosunku do polskiego systemu, gdzie jak trener pokłócił się z żoną, to daje na treningu 400tki po 62 sekundy, a jak jest w nastroju melancholijnym, to po 66. U Danielsa nie ma przypadku, prędkości są jasno określone, podobnie przerwy wypoczynkowe. Najbardziej praktyczne są właśnie zalecenia dotyczące biegania interwałów oraz prędkości treshold. To są te środki, w których popełnia się najwięcej błędów.

Co do easy running, to jest ono u Danielsa dość szybkie, z czym nie do końca się zgadzam. Jestem w dużym stopniu zwolennikiem staropolskiego tuptania w wolnym tempie. Dlaczego? Przede wszystkim z powodu zupełnie innych warunków treningowych. Polska zima to masakra, wychowany w przyjaznym klimacie Daniels nie jest w stanie przewidzieć, że u nas bieganie po ok. 4min/km jest wtedy po prostu niemożliwe. Druga sprawa - to wytrenowanie. Typowy polski biegacz ma duże braki tlenowe, sam jestem tego przykładem. Po 30km rozbiegania w tempie 4.50/km mam tętno na poziomie 145-150 uderzeń na minutę, podczas gdy nie powinno ono ulegać większym zmianom w stosunku do prędkości początkowej.

Druga sprawa - tempo maratońskie. Wiem jedno - ja jestem za słaby tlenowo, żeby biec z prędkością, jaką zaleca Daniels i mieć bardzo niskie zakwaszenie. Tempo maratońskie zakłada poziom mleczanu na poziomie ok. 2-3 mmoli, do tego trzeba być mocnym tlenowo. Uważam więc, że początkujący biegacze oraz większość zawodników bardziej zaawansowanych skorzystają nawet z bardzo wolnego tempa. Tym bardziej, że ma ono wiele pozytywnych skutków mięśniowych. Tylko - tego spokojnego biegania musi być sporo. Daniels pisze bowiem to, co inne treningowe autorytety - że ważniejsza od intensywności jest ilość czasu spędzona w tej strefie. Oczywiście nie samym truchtaniem się żyje - trzeba to połączyć z szybszymi odcinkami, siłą dynamiczną i statyczną, a kiedy zrobi się ciepło - z treningami typu interwał i treshold.

To, co mnie przeraża, to fakt, że większość trenerów nawet wtedy, gdy dostaje do ręki za darmo najlepszą w tym momencie treningową wiedzę na świecie, przetłumaczoną i objaśnioną - nie skorzysta z niej. Jestem tego pewien. Zbyt wiele jest w Polsce jakiegoś zadufania, wiary w swoją nieomylność, niepopartą ani wiedzą, ani wynikami. Szkoła Danielsa jest oparta na badaniach, jakie ten gość robił przez kilkadziesiąt lat (sam jest doktorem fizjologii i medalistą olimpijskim w pięcioboju). Osobiście wychował rekordzistów świata, a zawodników na poziomie przewyższających znacznie poziom najlepszych Polaków hodował na pęczki. Najlepsi trenerzy świata przyznają w wywiadach, że Daniels to żelazna podstawa. Tymczasem u nas to jest traktowane jako jakieś bzdety dla amatorów.
Kategoria: Porady
Komentarze: (1)
Zaktualizowano: 16/12/2011, 21:17

Oceń

0 głosów
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać.

Zobacz także

promo.jpg
promo.jpg
promo.jpg

Komentarze

02/10/2009, 10:42
#
Zmieni się i stale się zmienia między innymi dzięki takim postawom jak Twoja. Tylko nie odpuszczaj w Swojej Misji tak jak to robisz na treningu.

Skomentuj

Pola oznaczone * są wymagane.

Komentarz pojawi się po autoryzacji przez autora postu. Jeśli chcesz by pojawił się natychmiast - zarejestruj się.

no-photo.gif
 
 
 
Twój email nie będzie wyświetlany.
Przepisz kod dokładnie tak, jak jest wyświetlony na obrazku. Wielkość liter nie ma znaczenia.
Jeśli złamiesz prawą nogę, to którą nogę masz zdrową? Odpowiedz z polskim znakiem diaktrycznym. Tą zdrową nogą skop tyłek spamerom. Dziękuję ;)
Poprzedni: Siłownia i ja
Blog - nowe komentarze
Blog - kalendarz
< Kwiecień 2018 >
PonWtoŚroCzwPiąSobNie
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30 
Blog - nowe teksty
Ostatnie starty - Marcin