01
12/2008
00:00
Kiedy patrzę na współczesną polską lekkoatletykę, zastanawia mnie zupełna bezmyślność, z jaką dawni herosi stadionów dyskontują swoje sportowe legendy. Szczególne jaskrawe są dwa przypadki spadku z piedestału: Ireny Szewińskiej oraz Bogusława Mamińskiego.

Ta pierwsza to najbardziej utytułowana polska lekkoatletka, wielokrotna medalistka olimpijska, rekordzistka Polski i świata. Była kiedyś gwiazdą, jakiej obecnie nie mamy w całym polskim sporcie. Mamiński to wicemistrz świata w biegu na 3000m z przeszkodami, jako sportowiec znany również z buntowniczej postawy wobec wszechwładnego Polskiego Związku Lekkiej Atletyki. Oboje po zakończeniu karier sportowych zajęli się "działaniem".

Kiedy zaczynałem sportową karierę, na takie postaci patrzyłem z podziwem. Nie czułem się godzien wytarcia butów takiemu wicemistrzowi świata, a kiedy po raz pierwszy, przed kilkoma laty, zjawiłem się w jego ośrodku sportowym w Międzyzdrojach, z nabożną czcią oglądałem rozwieszone na ścianach zdjęcia Mamińskiego biegającego na największych stadionach świata. Przez ostatnich kilka lat zdarzyło się jednak wiele. Ja - poznałem mechanizmy działania związków sportowych na przykładzie PZLA, a bohaterowie sprzed lat - coraz bardziej wikłali się w moralnie wątpliwe działania.

Irena Szewińska dla wielu kibiców nie jest już gwiazdą sportu, a symbolem związkowego betonu i niekompetencji. Pojawiają się nawet nieudowodnione (i nie do udowodnienia) oskarżenia o doping. Przez wiele lat zarządzała PZLA, najpierw tylko jako członek Zarządu, potem przez wiele lat jako prezes Związku. Lata jej prezesury zapamiętane zostaną jako koszmarny upadek polskiej lekkiej atletyki, czasy, kiedy nasi sportowcy ze stadionowych lwów przeistoczyli się w kanapowe pieski, odpadające hurtowo w eliminacjach wielkich imprez światowych (o ile byli w stanie zrobić na nie minimum). Ostatni rok prezesury Szewińskiej to już nie tylko cichutkie powtarzanie o nieprawidłowościach, braku jakichkolwiek działań czy cesarskim zarządzaniu Związkiem. To już skandale huczące na całą Polskę - długi Polskiego Związku Lekkiej Atletyki, kontrole ministerstwa, dymisje, wzajemne oskarżanie się współpracowników i wreszcie - historia z pijanym wiceprezesem leżącym na olimpijskim trawniku.

Podobną drogę przeszedł Mamiński - od wybitnego zawodnika, zbuntowanego przeciwko Związkowi, do jednego z ważniejszych członków PZLA: szefa szkolenia bloku konkurencji wytrzymałościowych. Pamiętam, że jego awans na tę funkcję witałem z nadzieją na pozytywne zmiany. Skończyło się tak źle, jak nie spodziewał się nikt - totalną zapaścią polskich biegów oraz podejrzanymi interesami, o czym można przeczytać w Newsweeku.

W styczniu odbędą się nowe wybory do władz PZLA, które - wiele na to wskazuje - odsuną od władzy skompromitowaną ekipę (w tym gronie jest jeszcze Tomasz Lipiec, kiedyś niezły chodziarz, potem skazany za doping, obecnie w więzieniu czeka na proces, oskarżony o korupcję). Zastanawiam się, co myślą sobie ci działacze. Czy zastanawiają się, że cena, jaką zapłacili za niejasne interesy i powiązania to upadek ich sportowej legendy? Czy są zdolni do takiej refleksji?

O tym, że kariera sportowa nie daje kompetencji do zarządzania, przekonał się nawet Robert Korzeniowski, który jako szef sportu w publicznej telewizji zasłużył na nienawiść i szyderstwa kibiców w związku z kilkoma prestiżowymi porażkami redakcji, którą kierował. Jego sytuacja jest jednak inna - nie przestał być pewnym moralnym autorytetem. Jako szef sportu w TVP stanął do walki i pod wieloma względami przegrał. Była to jednak porażka w uczciwej walce. Porażki Szewińskiej i Mamińskiego można porównać do upadku boksera, który zostaje znokautowany, mimo że próbował nieczystych ciosów. Nie jest to upadek w blasku chwały, raczej powolne więdnięcie i gnicie.
Kategoria: Ważne Teksty
Komentarze: (3)
Zaktualizowano: 23/10/2011, 18:58

Oceń

0 głosów
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać.

Zobacz także

promo.jpg
promo.jpg
promo.jpg
promo.jpg

Komentarze

02/12/2008, 00:59
#
Hej Marcin, jak leci? Fajny artykul, wciaga w trakcie czytania :) Nie wiedzialem, ze nawet ukazaly sie artykuly na ten temat w porzadnym magazynie jak newsweek ;p Pozdrawiam.
04/12/2008, 00:32
#
chciałem zwrócić uwagę na jedną rzecz. Narzekasz na władze i to nie bez powodów, ale zapominasz że świat nie jest i nie będzie idealny. To nie tylko 'dawni herosi stadionów' dyskontują swoją postać, ale CAŁE SPOŁECZEŃSTWO zmienia się na gorsze. Dzisiaj w każdym związku, urzędzie, firmie, rządzie, instytucji, szkole, uczelni, nawet w kościele (!) dominuje podejście komercyjne, zachłanne; każdy stara się zarobić jak najwięcej, kosztem drugiego. Ten system (mowa o demokracji i wolnym rynku) wykształcił takie podejście.

Na pewno masz nadzieję na poprawę sytuacji gdy odbędzie się rewolucja i nowe wybory w PZLA. Jednak REALISTYCZNIE spoglądając na taką wersje zdarzeń i biorąc pod uwagę historie demokracji (przynajmniej w Polsce), każda nowa władza, gdy dopycha się do "koryta" zapomina o wyborcach, o swoich planach wyborczych i zaczyna działać pod kątem swoich interesów. Kwestia czasu.
18/12/2008, 03:30
#
Realisto, nie jest aż tak źle, głowa do góry. Jest wielu i wiele pozytywnych przykładów dookoła nas i w sporcie też.
Marcin, ciekawe spostrzeżenia i ciekawa przyszłość przed PZLA, kto poprowadzi lekkoatletów do boju?!
link z newsweeka przekierowuje na główną stronę, może ten będzie działał:
www.newsweek.pl/szukaj/q?Phrase=mamiński

pozdrowienia!

Skomentuj

Pola oznaczone * są wymagane.

Komentarz pojawi się po autoryzacji przez autora postu. Jeśli chcesz by pojawił się natychmiast - zarejestruj się.

no-photo.gif
 
 
 
Twój email nie będzie wyświetlany.
Przepisz kod dokładnie tak, jak jest wyświetlony na obrazku. Wielkość liter nie ma znaczenia.
Jeśli złamiesz prawą nogę, to którą nogę masz zdrową? Odpowiedz z polskim znakiem diaktrycznym. Tą zdrową nogą skop tyłek spamerom. Dziękuję ;)
Poprzedni: Po 26km
Następny: Grudzień
Blog - kategorie
Blog - nowe komentarze
Blog - kalendarz
< Październik 2017 >
PonWtoŚroCzwPiąSobNie
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031 
Blog - nowe teksty
Ostatnie starty - Marcin