19
09/2008
00:00
Zimno, zimno, coraz zimniej... Takie skoki temperatur to tylko u nas. W niedzielę po lidze biegałem w temperaturze blisko 30 stopni wieczorem, a ledwie kilka dni później - 6 stopni. To oznacza bieganie w czapce i rękawiczkach, coś strasznego. Na szczęście ma być lepiej. Trochę lepiej.

Wyzdrowiałem i czuję się dużo lepiej, ale ten tydzień był czasem niesłychanie łagodnego treningu. Właściwie robiłem same rozbiegania, plus jeden bieg ciągły z przyspieszeniem na końcu. Wcale nie biegałem też dużo, musiałem odsapnąć.

Próbuję nowych butów - Nike Victory. Bardzo fajne i piekielnie szybkie, tylko nie przemyślane do końca - mają zbyt wysoką cholewkę i w rezultacie mocno tarły achillesy. Musiałem wprowadzić w nich kilka autorskich przeróbek, teraz są idealne. Ale to oczywiście buty do startów, ewentualnie szybkich treningów. Poza tym z powodu obniżenia temperatury wróciłem do butów, w których biegałem wiosną - Kalenji Kapteren. Zaliczyły już blisko 1600km, są wytrzymałe, choć trochę pokraczne.

Sezon na bieżni powoli się kończy i całe szczęście. Przyznam, że w tym roku niewiele oglądałem, a kiedy już oglądałem - niespecjalnie mnie to kręciło. Dlaczego? Biegi są w kryzysie. Sprinterzy - wiadomo, dopiero za kilka lat się okaże, że pewnie są na koksie. W biegach długich - monotonia. Szczytem wszystkiego był finał w Stuttgarcie. Nie wiem, jak to można było oglądać bez ziewania - w takim biegu na 5000m byli sami ciemnoskórzy, w większości Kenijczycy poprzebierani w różne reprezentacje. Leci taka czarna wataha, których nazwiska nic nikomu nie mówią, nikt ich nie zna i nie odróżnia, biegną po swoje dolary, za które kupią sobie więcej ziemi w Kenii, ale co nas ma to obchodzić? Od dawna uważam, że jeśli się nie graniczy tego zalewu Kenijczyków, oglądalność lekkiej atletyki będzie tylko spadać.

To samo jest w światowych maratonach - gdzie się nie spojrzy na wyniki, sami Kenijczycy. Nawet do Polski dotarli, razem z gromadą biegaczy ze Wschodu. Nikt ich nie kontroluje, nie sprawdza, czy płacą podatki, czy się koksują i na jakich zasadach wjeżdżają do Polski. Dziki wschód. Przez to coraz mniej mam ochotę na oglądanie jakichkolwiek zawodów.
Kategoria: Trening 2008
Komentarze: (0)
Zaktualizowano: 23/10/2011, 16:55

Oceń

0 głosów
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać.

Zobacz także

Skomentuj

Pola oznaczone * są wymagane.

Komentarz pojawi się po autoryzacji przez autora postu. Jeśli chcesz by pojawił się natychmiast - zarejestruj się.

no-photo.gif
 
 
 
Twój email nie będzie wyświetlany.
Przepisz kod dokładnie tak, jak jest wyświetlony na obrazku. Wielkość liter nie ma znaczenia.
Jeśli złamiesz prawą nogę, to którą nogę masz zdrową? Odpowiedz z polskim znakiem diaktrycznym. Tą zdrową nogą skop tyłek spamerom. Dziękuję ;)
Poprzedni: Qatar
Blog - nowe komentarze
Blog - kalendarz
< Lipiec 2018 >
PonWtoŚroCzwPiąSobNie
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031 
Blog - nowe teksty
Ostatnie starty - Marcin