03
07/2006
00:00

Niedawno biegałem ciężki trening na stadionie, było to 3 x 1000m i jakiś zszokowany gość podchodzi do mnie i pyta, czy coś trenuję. "Bo tu niezły czas pobiegłeś". A ja za chwilę jeszcze szybciej. I jeszcze szybciej... Ale to jest piłowanie takie, że coraz mniej mi się chce to robić. A najlepsze, że tak zwany zwykły człowiek nie zdaje sobie sprawy, jaki to wielki wysiłek, taki trening i przygotowanie się do biegania np. 1.50 na 800m.

No bo świetnie wysportowany, aktywny fizycznie, młody i silny człowiek, jeśli ma jakiś talent, jest w stanie takie 1000m pobiec może w 3.05, to max z jakim się spotkałem, a 90% społeczeństwa nie złamie 4 minut. A ja na treningu muszę biegać np. 3 razy po 2.40, z przerwą 4 minuty tylko na odpoczynek. No i gdzie tu sprawiedliwość?

Wystartowałem ostatnio w Białogardzie, pobiegłem 2.26,64 na 1000m, sam od startu do mety. Jest to jakaś dolna granica przyzwoitości jak dla mnie. Ale do czego w końcu doszedłem: muszę zmienić kolce! Miałem 3 lata takie śliczne Adidasy, w tym roku już popękały, ale jeszcze się trzymały, no i jak głupi zostawiłem je na stadionie... I po kolcach. Przed ligą kupiłem asicsy, stary model, ale są zbyt masywne, stopa w nich źle się ustawia, biega się mocno siłowo, a tymczasem mój styl polega na czymś zupełnie innym, na bieganiu luźnym, bo ten, kto mnie widział, wie, że nie mam takiej masy mięśniowej, żeby biegać to 800m siłowo.

A w ogóle, zanim napiszę coś o swoim tegorocznym, na razie żenującym, sezonie, napiszę o osiągnięciach Polaków. Otóż już 3 osoby mają minima na 800m na Mistrzostwa Europy. Najpierw zrobił je Grzegorz Krzosek, to było do przewidzenia, potem Mirek Formela, który mnie dość zaskoczył tym wynikiem (1.46,26, samego siebie chyba też zaskoczył), ale najlepsze i najbardziej szokujące jest to, że Marcin Lewandowski, junior, śmignął na 800m w Szczecinie 1.46,69, bijąc o prawie sekundę rekord Polski juniorów! To najlepszy od kilku lat wynik w Europie w tej kategorii wiekowej! Gość jest niesamowity, w tym roku wygrał też mistrzostwa Polski w przełajach oraz pobiegł 3.43 na 1500m. Zawistni oczywiście marudzą, że za ciężko trenuje itd, ale Marcina trenuje jego brat, więc chyba wie, co dobre, tym bardziej, ze sam biegał chyba z 1.50 na 800m. Zresztą bez mocnego treningu nic się nie zdziała w wyczynowym sporcie, bez treningu na granicy przetrenowania i kontuzji.

A ja? Nędza. Pobiegłem 1.50,81 na lidze, byłem wściekły, że tak słabo, ale kilka dni później dopiero dałem koncert, bo zasunąłem 1.52, 5 w Bydgoszczy! Był to mocny mityng, właściwie moja pierwsza w życiu szansa na szybki bieg. Tymczasem tak źle nie biegałem od 3 lat. Trochę tłumaczy mnie kontuzja, praca w Hiszpanii, ale to i tak tragedia. Myślę też, że niepotrzebnie tuz przed sezonem próbowałem zmienić dietę, zacząłem się bawić w jakieś oczyszczanie organizmu, straciłem kompletnie siły.

Kategoria: Starty 2006
Komentarze: (0)
Zaktualizowano: 10/07/2011, 16:03

Oceń

0 głosów
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać.

Zobacz także

Skomentuj

Pola oznaczone * są wymagane.

Komentarz pojawi się po autoryzacji przez autora postu. Jeśli chcesz by pojawił się natychmiast - zarejestruj się.

no-photo.gif
 
 
 
Twój email nie będzie wyświetlany.
Przepisz kod dokładnie tak, jak jest wyświetlony na obrazku. Wielkość liter nie ma znaczenia.
Jeśli złamiesz prawą nogę, to którą nogę masz zdrową? Odpowiedz z polskim znakiem diaktrycznym. Tą zdrową nogą skop tyłek spamerom. Dziękuję ;)
Poprzedni: Rock&roll
Następny: Kawałek dalej
Blog - nowe komentarze
Blog - kalendarz
< Październik 2018 >
PonWtoŚroCzwPiąSobNie
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031 
Blog - nowe teksty
Ostatnie starty - Marcin