23
09/2007
00:00

Jestem po dwóch kolejnych startach. Wypadły przyzwoicie, choć bez rewelacji. Najpierw w Toruniu ścigałem się na 1500m w finale Pucharu Polski. Wreszcie świetna pogoda, przyjemna organizacja, no i co rzadkie w Polsce: nagrody finansowe dla najlepszych. Bartek Nowicki ruszył mocno za zającem na 2.25 1000m, puścili go niemal wszyscy, trzeźwo oceniając, że to zbyt ostre tempo. Niemal: wyjątkiem było dwóch małoletnich desperatów, którzy potem drogo zapłacili za brak doświadczenia i pokory.

Ja biegłem za grupką, która, niestety, wlokła się mocno. Sytuacja była patowa: Bartek zbyt szybki, reszta zbyt wolna. Przetruchtałem więc 1000m w jakieś 2.36-2.37, potem przesunąłem się, ostatnie 150m depnąłem mocno i odjechałem, dobiegając drugi, z czasem 3.51,40. Bartka ostro sieknęło na końcówce i pobiegł 3.46.62. Ja czułem się pewnie, doszedłem już do przyzwoitej dyspozycji, więc wiedziałem, że na finiszu jestem nie do ogrania.

Dzień później rano kibicowałem tacie w Maratonie Warszawskim. Pobiegł 3.17, poprawiając życiówkę o 10 minut! Pogoda super, wygrał Paweł Ochal w 2:12.20, udowadniając PZLA, że zrobiono kolejną głupotę, nie wysyłając go do Osaki.

Popołudniu biegałem w W-wie 800m. Bieg rozprowadził mój kumpel, a obecnie następca w teamie Uniwersytetu Warszawskiego, Marcin Sobiech. Dzięki, Marcin! Po mocnych 400m nastąpiło zwolnienie, na końcówce zaatakowałem, przegrałem jednak z Szymonem Ogonowskim. On pobiegł 1.51 z małym hakiem, ja 1.51,71. Jest season best, nie jestem jakoś bardzo szczęśliwy z powodu wyniku, ale fakt, że dawno nie biegałem tak mocno. Żałuję, że nie przesunąłem się do przodu szybciej, może dałoby się coś z tego urwać. Jednak 500m mimo szybkiego tempa biegane było w tłoku, łokcie pracowały, a młodzi nie pozwolili mi przejść na czoło. Walczyłem, szarpałem, obiegałem po 2-3 torze, ale dopiero ok. 600 metra zrobiło się luźniej. Na pewno jest rezerwa, ale gdyby ktoś 2 lata temu powiedziałby mi, że będę cieszył się z wyniku 1.51, zaśmiałbym się w głos. Jednak niestety, nie ma już w nodze tego depnięcia, co kiedyś... Być może pobiegnę jeszcze 800m za tydzień, z tak zwanego luzu. Zobaczymy.

Ciekawe jednak, że 800m da się pobiec przyzwoicie z typowego treningu wytrzymałości, jaki robiłem w tym roku. Nie pamiętam, kiedy pobiegłem na treningu 200m szybciej niż 29 sekund. Albo pamiętam: przed kontuzją. Ostatnio wyżywałem się głównie na biegach ciągłych i dłuższych odcinkach. Przetarłem się startami i 1.51 jest. Gdybym miał jeszcze ze 2 szybkie biegi, to pewnie urwałbym z tego z 1,5 sekundy. Ale cieszę się tym, co mam. Nie planuję powrotu do treningu szybkościowego. Moje następne cele będą orbitować raczej w sferze biegów długich.

Tagi: 1500m, 800m, Toruń
Kategoria: Starty 2007
Komentarze: (0)
Zaktualizowano: 22/10/2011, 14:15

Oceń

0 głosów
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać.

Zobacz także

Skomentuj

Pola oznaczone * są wymagane.

Komentarz pojawi się po autoryzacji przez autora postu. Jeśli chcesz by pojawił się natychmiast - zarejestruj się.

no-photo.gif
 
 
 
Twój email nie będzie wyświetlany.
Przepisz kod dokładnie tak, jak jest wyświetlony na obrazku. Wielkość liter nie ma znaczenia.
Jeśli złamiesz prawą nogę, to którą nogę masz zdrową? Odpowiedz z polskim znakiem diaktrycznym. Tą zdrową nogą skop tyłek spamerom. Dziękuję ;)
Blog - nowe komentarze
Blog - kalendarz
< Lipiec 2018 >
PonWtoŚroCzwPiąSobNie
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031 
Blog - nowe teksty
Ostatnie starty - Marcin