08
08/2007
00:00

Poniższy tekst powstał z myślą o młodych, głodnych sukcesu zawodnikach wyczynowych, którzy nie umieją jeszcze poruszać się w dżungli polskiej lekkiej atletyki. Mylnie zakładają, że dobry wynik, talent czy chęć szczera wystarczą, aby zaistnieć. Nie znają zasad, pozwalają sobie na dyskusje z sędziami w trakcie zawodów, nie czczą trenera jak Boga, a czasami wysuwają wręcz kompromitujące ich niewiedzę żądania. Chcą uczciwego sędziowania, traktowania po ludzku przez działaczy, zainteresowania ich sprawami przez trenera czy - co już zupełnie absurdalnie – żądają sprzętu sportowego albo odnowy biologicznej. Odnowy biologicznej, dobre, prawda? Jakby im była potrzebna jakaś tam odnowa... Dlatego, zawodnicy, przeczytajcie ten Dekalog łącznie z objaśnieniami i wyryjcie na pamięć, a zrozumiecie, że zaistnieć w polskiej LA można nawet bez wyniku. Bo tu nie ma rzeczy niemożliwych. Dekalog przyda się również młodym naiwnym kandydatom na działaczy i trenerów.


DEKALOG MŁODEGO ZAWODNIKA


Jam jest trener twój kadry, działacz klubowy lub sędzia, który cię wywiódł ze sportowego niebytu.


1. Nie będziesz miał trenerów, działaczy, sędziów cudzych przede mną.

Punkt ten oznacza, że w lekkiej atletyce jest tylko jeden słuszny punkt widzenia, punkt widzenia twojego trenera, trenera kadry, działacza lub sędziego. Jeśli punkty widzenia trenera i trenera kadry się różnią, to masz dopiero problem, zawodniku. Oznacza to również, że jak sędzia każe ci biegać 1500m z linii oznaczającej start do 1500m z przeszkodami, to masz się nie wykłócać niepotrzebnie, tylko startować. On jest sędzia, który zęby zjadł na LA, bo sędziuje już 85 lat i ma jeszcze dobre oczy i widzi, że to dobra linia, a ty jesteś od biegania, nie gadania.

Poza tym nie słuchaj nikogo spoza lekkoatletycznego światka, który mówi ci bzdury typu: po co się męczysz za darmo, jeśli jeszcze obrzydzają ci z tego powodu życie, dlaczego nie rzucisz tego w diabły.

Nie słuchaj też innych trenerów. Myślisz, że jak zagraniczny trener jakiegoś tam rekordzisty świata ci powie, że źle trenujesz, to ma rację? A kim on jest żeby nas pouczać? Miał szczęście z tym rekordem świata i już cwaniakuje?


2. Nie będziesz wzywał imienia trenera, działacza, sędziego na daremno.

To bardzo ważny punkt. Myślisz, że trener kadry to nie ma nic do roboty poza trenowaniem ciebie? A gdzie tam, pewnie, że ma. Dlatego nie przyłaź i nie truj, zadając jakieś idiotyczne pytania o sens treningu i dlaczego robimy dane ćwiczenie. Robimy, bo wszyscy robią i tyle. Nie pytaj też działacza o pieniądze, bo jest jasne, że nawet jeśli są, to nie dla ciebie. Marketing? Sponsoring? A co to znaczy? Pewnie coś nieprzyzwoitego. No i jeszcze pamiętaj, że sędzia na zawodach nie jest od tego, żeby ci pomagać. Skąd on może wiedzieć, która linia co oznacza? Żółta, zielona, niebieska, kto by to wszystko spamiętał, zresztą oczy już nie te co dawniej. I jeszcze śmiesz żądać, żeby taśma się nie zaginała podczas pomiaru odległości? Bezczelny!


3. Pamiętaj, abyś dzień zawodów święcił.

Czyli w dzień zawodów dwa poprzednie punkty obowiązują ze szczególnym rygorem. Trener w dzień zawodów ma zbyt ciężką głowę, zbyt wiele w nocy omówił spraw szkoleniowych z innymi trenerami, żeby ci jeszcze mówić, o której masz startować, czy jak masz rozegrać konkurencję taktycznie. Działacza zawody w ogóle nie interesują, bo on jest od czego innego. A sędziemu za mało płacą, żeby się interesował. Rób więc swoje i nie zawracaj...eee... głowy.


4. Czcij organizatora zawodów sportowych.

To postać niemal tak samo ważna jak sędzia, trener czy działacz, ale tylko w dzień zawodów. Pamiętaj, nie zadawaj durnych pytań o nagrody za zwycięstwo. Jakie nagrody? Nagrodą jest sam fakt, że mogłeś wystartować w naszym cudownym biegu. Nie ma cię w lepszej serii? Nie zasłużyłeś. Co z tego, że masz lepsze wyniki niż ci, którzy jednak biegną w lepszej? A kogo to obchodzi? Nie próbuj też iść do organizatora z jakimikolwiek zażaleniami, pretensjami czy sprostowaniami. On naprawdę ma inne rzeczy na głowie, bo po zawodach często jest bankiet i to właśnie bankiet jest głównym punktem programu i budżetu. Zrobiłeś swoje, wystartowałeś, to daj już organizatorowi spokój. A jak nie wystartowałeś, bo ci nie pozwolili, to też daj organizatorowi spokój.


5. Nie zapijaj.

Jak już jesteś na bankiecie, czyli wśród działaczy, sędziów i trenerów – tylko kto cię tam wpuścił? - to pij tak jak oni, czyli z fantazją, polotem i bez umiaru. Pokaż, że zawodnik to gość i bawić się umie.


6. Nie zaglądaj w czyjeś łóżko.

To, że trener sypia ze swoją zawodniczką, to jego sprawa. Co z tego, że jest czterdzieści lat starszy? I nie miej pretensji, jeśli z tego powodu zawodniczka ma w kadrze lepiej niż ty. Widocznie jest dobra w tym, co robi, a za klasę należy się nagroda. Punkt ten w szerszej interpretacji oznacza też, żebyś nie próbował doszukiwać się łóżkowych lub rodzinnych koligacji wśród działaczy. Co z tego, że kochanek/mąż/żona/bratanek/syn/córka kogoś ważnego w lekkiej atletyce zajmuje ważne stanowisko? Widocznie zasłużył. A ty masz biegać, rzucać i nie podskakiwać. Chyba że jesteś skoczkiem, ale nawet wtedy nie za wysoko.


7. Nie patrz, czy ktoś kradnie i jak możesz to też kradnij.

Tu docieramy do sedna istnienia lekkiej atletyki. Sprzęt sportowy nie jest po to, aby go po prostu dać zawodnikowi. W szczególności dotyczy to sprzętu kadrowego. Są inne, o wiele pożyteczniejsze sposoby jego wykorzystania, o które nie pytaj, a jak wiesz, to nie rozgłaszaj. Delegacje, obozy, wyjazdy, stypendia – w to również nie wnikaj. Konflikt interesów trenera kadry, bo ma równocześnie pensjonat, do którego jeżdżą zawodnicy kadry? Ciiiii... Nie bądź konfident, to nie twoja sprawa, ty masz tylko biegać, skakać lub pchać. A jak nie, to się wypchaj.


8. Nie mów prawdziwego ani fałszywego świadectwa przeciwko trenerowi/działaczowi/sędziemu.

Punkt ten może się wydawać nielogiczny tylko komuś, kto nie miał styczności z lekkoatletyką w polskim wydaniu. Nie interesuj się legalną ani nielegalną działalnością żadnego z wyżej wymienionych. Nie rozmawiaj o tym z kolegami ani rodzicami. Jeśli jesteś nieletnią zawodniczką, a trener lubi cię dotykać lub całować, zachowaj to dla siebie. Podobnie, jeśli trener robi ci stringi z majtek, jak jeden z trenerów kadry. Jego zawodniczki wypaplały i co? Już ich nie ma, a trener jest dalej. W świetle tego faktu łatwiej zrozumiesz niniejszy punkt dekalogu. Bo nawet jeśli twój działacz lub trener robi coś nielegalnego, a ty powiesz, komu trzeba, i nie daj Boże go aresztują – to co wtedy? Kto będzie trenował i działał? Bez nich będziesz jeszcze bardziej nikim niż jesteś teraz, choć to się wydaje niemożliwe.


9. Nie pożądaj posady ani wiedzy trenera/działacza/sędziego twego.

W polskim sporcie posada trenera, a w szczególności trenera kadry jest dożywotnia. Podobnie jest z działaczami, można przestać nim być tylko w wyniku śmierci. Dopuszczalne jest ewentualnie przeskakiwanie z posady trenera na posadę działacza lub odwrotnie. Jeśli więc chcesz robić karierę w którymś z tych zawodów, musisz poczekać co najmniej do roku 2019, kiedy zaczną się zwalniać pierwsze miejsca. Ale i to nie gwarantuje sukcesu: w kolejce czekają już ci, którzy zaczęli czekać jeszcze w latach osiemdziesiątych poprzedniego wieku. Nie myśl też, że można zwolnić działacza czy trenera za niekompetencję. Jeśli zawodnicy trenera nie mają wyników, a mają kalekie życie, to znaczy, że materiał był słaby. Metody treningowe są dobre, bo sprawdzone już przed wojną. Jeśli szef marketingu nie wie, co to jest marketing, to też nie jego problem, tylko twój. Minimalne szanse na wejście do lekkoatletycznej rodziny działaczy/trenerów masz szansę tylko wtedy, kiedyś jesteś członkiem rodziny działacza/trenera. Jedynie sędzią może zostać każdy, ale nikt nie chce, bo za mało im płacą.


10. Co ty tu w ogóle robisz? Nie podoba się, to spadaj.

Ten punkt jest chyba jasny. Masz jakieś zastrzeżenia do czegokolwiek w lekkiej atletyce? To wynocha, chamie! Coś się nie podoba, to znaczy, że z tobą jest coś nie w porządku. Pretensje, kompleksy, problemy możesz rozwiązywać poza światkiem lekkiej atletyki. Zastrzeżenia co do pracy działaczy/trenerów/sędziów oznaczają wojnę. I gwarantujemy, że ty ją przegrasz, jak przegrało ją tysiące zawodników/trenerów/działaczy, którzy próbowali coś zmieniać w polskiej LA lub po prostu zadawali niewygodne pytania.

 

To jest właśnie dekalog młodego zawodnika. I teraz spójrzcie: gdyby taka zawodniczka trójskoku Skibińska znała go przed MME, to nie miałaby pretensji, że działacze jej nie zgłosili do konkurencji, w której była faworytką. Jak ktoś celnie napisał w internecie, oni mają inne problemy, niech się sama zgłasza, jak się nie podoba. Zawodnicy kontuzjowani też wiedzieliby jak się zachować. Ci, którzy mają minima PZLA na imprezy mistrzowskie, a nie znaleźli się w składzie, też wiedzieliby, dlaczego tak jest. Dekalog jest prosty, jasny, skuteczny i ułatwia życie. Mam zamiar zgłosić go jako załącznik do statutu PZLA, choć nieoficjalnie obowiązuje już od dawna.


W razie jakichkolwiek wątpliwości, odsyłam od razu do punktu ostatniego, który mógłby w zasadzie być jedynym. Ale wtedy nie byłoby zabawnie, prawda?

Kategoria: Ważne Teksty
Komentarze: (5)
Zaktualizowano: 25/10/2011, 18:35

Oceń

0 głosów
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać.

Zobacz także

promo.jpg
promo.jpg
promo.jpg
promo.jpg

Komentarze

02/08/2007, 20:29
#
Nagór jesteś wielki, niezła lektura i niektórych punktów nie trzeba zapamiętywać bo wszyscy już je znają.Pozdro
Marcin Nagórek
08/08/2007, 11:09
#
Ha :) A jak :) Niestety, taką mamy rzeczywistośc, że nie trzeba nic wymyślac, tylko patrzyc i słuchac...
08/08/2007, 16:25
#
Rewelacja..Chyba wydrukuje ten tekst i u siebie na stadionie powiesze...pozdrawiam
Marcin Nagórek
09/08/2007, 07:27
#
Jasne, trzeba to rozgłaszać, uniknie się pewnych problemów w trakcie kariery ; )
09/08/2007, 07:30
#
Nauczycielu, a które jest najważniejsze z tych przykazań?!

słuchaj lekkoatleto/lekkoatletyko. Będziesz miłował trenera/sędziego/działacza swego jak siebie samego ?! :)

ważne jest, że już mamy 10 przykazań, teraz nam trzeba nam razem jakość wyjść z domu niewoli. oczywiście na naszej drodze potrzeba nam trochę cudów, ale... to przecież tylko wiara czyni cuda!

amen.

Skomentuj

Pola oznaczone * są wymagane.

Komentarz pojawi się po autoryzacji przez autora postu. Jeśli chcesz by pojawił się natychmiast - zarejestruj się.

no-photo.gif
 
 
 
Twój email nie będzie wyświetlany.
Przepisz kod dokładnie tak, jak jest wyświetlony na obrazku. Wielkość liter nie ma znaczenia.
Jeśli złamiesz prawą nogę, to którą nogę masz zdrową? Odpowiedz z polskim znakiem diaktrycznym. Tą zdrową nogą skop tyłek spamerom. Dziękuję ;)
Blog - kategorie
Blog - nowe komentarze
Blog - kalendarz
< Październik 2017 >
PonWtoŚroCzwPiąSobNie
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031 
Blog - nowe teksty
Ostatnie starty - Marcin