02
07/2007
00:00

Oj, sypnęło wynikami ostatnio. Mamy pełnię sezonu biegowego, mityng za mityngiem. Pierwsze warte odnotowania jest złamanie przez Bartka Nowickiego 3.40 na 1500m. Dokonał tego na memoriale Kusocińskiego, dość hermetycznej imprezie, teraz trzymamy kciuki na Pucharze Europy.

Osobiście rozczarował mnie na Kusocińskim bieg na 800m. Po pierwsze, nie było Marcina Lewandowskiego, więc nie obejrzeliśmy na żywo jego słynnego przyspieszenia. (Nawiasem mówiąc, dziwnym zrządzeniem losu Marcina zabrakło też w składzie na Puchar Europy, chyba ktoś uznał, że taki słabiak, co to ledwo 1.45 poleciał, nie będzie reprezentował naszego dumnego kraju). Inne wyniki na 800m były dość cienkie, spodziewałem się naprawdę szybkiego biegania, a niestety nie było go.

Co dalej? Jeśli chodzi mnie, już tydzień temu powiał wiaterek nadziei, co prawda w Płocku przy oberwaniu chmury zasunąłem dość niepokojący wynik, powyżej 4 minut na 1500m, ale już dwa dni później w Słupsku było lepiej. Stanąłem na starcie wkurzony, bo dzień wcześniej jechałem 8 godzin z W-wy w potwornym upale, tymczasem w Słupsku lało i było zimno... Spokojnie poczekałem, aż wystartują młodzi, licząc na to, że znajdzie się jakiś nadgorliwiec, który przyciśnie 1000m chociaż w 2.35. Złudzeń pozbyłem się już po 400m, przebiegniętych w jakieś 1.07-1.08 (czyli w tempie na wynik ok. 4:15). Wyszedłem na prowadzenie, oderwałem się i przebiegłem ostatnie 1000m w 2.34,0, kończąc z cienkim wynikiem 3.57,10. Byłem jednak nieco pocieszony, czułem, że wraca gaz, warunki były mocno wietrzne, czułem się nieźle...

No i wczoraj we Wrocławiu odbył się bieg na 1500m, jakich mało w kraju. Poza ludźmi startującymi na Pucharze, biegli tam chyba wszyscy, którzy mogli. 800-metrowcy, przeszkodowcy, długasi. No i ja.

Dwóch zająców rozciągnęło 20-osobową grupkę, wygrał Marcin Lewandowski w 3.42, za nim Rafał Snochowski 3.43, niejaki Zieliński, chyba Kamil, ale nie jestem pewien, bo to nowa twarz, junior, który młóci fantastyczne wyniki - 3.43... Z tego, co zerknąłem w wyniki, Tomek Szymkowiak wyciął 3.44, Heniek Szost 3.45 (po maratonie w marcu, skubany, co?), Marcin Chabowski 3.46, mój stary rywal Adam Dembiński 3.47, Arek Mostrąg 3.47, potem jeszcze Arek Gardzielewski 3.50... No i ja 3.51,11. Jest postęp, ale oczywiście mogło być lepiej, trzymałem się końca peletonu, za Jasiem Zakrzewskim, niestety, w pewnym momencie zrobiła się duża luka, próbowałem ją zamknąć, ale było już za późno. Końcówkę poszedłem mocniej, dość się przetarłem. Potem podróż do W-wy, gdzie wylądowałem o 3 w nocy, krótki sen... i dzisiaj biegam kolejne 1500m, w Kutnie. Trzeba wpadać w rytm startowy, mam nadzieję, że nogi jakoś poniosą, mimo krótkiego wypoczynku.

Kategoria: Starty 2007
Komentarze: (3)
Zaktualizowano: 21/10/2011, 21:01

Oceń

0 głosów
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać.

Zobacz także

Komentarze

25/06/2007, 06:13
#
kciuki
26/06/2007, 19:48
#
o gratuluje gratuluje, przede wszystkim zawzietosci i zdrowej zlosci!

wiem, ze w Polsce nie latwo jest znalezc i poczytac wyniki z zawodow (jakby nikt nie mial Internetu), wiec fajowo by bylo zebys czasami wkleil jakiego linka co by kibicom i twoim fanom zycie nieco ulatwic :)

zdrowia jeszcze wiecej!
28/06/2007, 23:04
#
Jestem pod wrażenie treści zamieszczanych na tym blogu!!!

Skomentuj

Pola oznaczone * są wymagane.

Komentarz pojawi się po autoryzacji przez autora postu. Jeśli chcesz by pojawił się natychmiast - zarejestruj się.

no-photo.gif
 
 
 
Twój email nie będzie wyświetlany.
Przepisz kod dokładnie tak, jak jest wyświetlony na obrazku. Wielkość liter nie ma znaczenia.
Jeśli złamiesz prawą nogę, to którą nogę masz zdrową? Odpowiedz z polskim znakiem diaktrycznym. Tą zdrową nogą skop tyłek spamerom. Dziękuję ;)
Poprzedni: Uff, uff.
Następny: MPS Poznań
Blog - kategorie
Blog - nowe komentarze
Blog - kalendarz
< Grudzień 2017 >
PonWtoŚroCzwPiąSobNie
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031
Blog - nowe teksty
Ostatnie starty - Marcin